środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Banasiak trzymający władzę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 grudnia 2004, 20:06

Grupa obecnych i byłych mieszkańców Chełmskiego Centrum Pomocy Bliźniemu „Monar-Markot” złożyła doniesienie o przestępstwach, jakich miał się dopuścić Jan Banasiak, szef placówki. Zarzucają mu m.in. sprzeniewierzeniedotacji na remont ośrodka, ograbianie podopiecznych z ich rent i emerytur czy też posługiwanie się dwoma dowodami osobistymi, w tym swego nieżyjącego brata Józefa.

Jakby tego było mało, Banasiak jest oskarżany, że kosztem ośrodka wyposażył sobie wynajęte mieszkanie, roztrwonił pieniądze przeznaczone na opał. Przeciekający dach przed zimą zabezpieczył jedynie folią. Z oskarżeń wynika też, że utrzymuje dwór popleczników, z upodobaniem rozbija małżeństwa, zmusza ludzi do pracy ponad ich siły i brutalnie zachowuje się wobec oponentów.
– Przyznaję, że zajęliśmy się tą sprawą – mówi Czesław Wajda, prokurator rejonowy w Chełmie. – Postępowanie prowadzi policja. Kiedy otrzymamy pierwsze materiały, będziemy w stanie ocenić wagę zarzutów i ewentualny stopień winy podejrzanego.
Prokuratura zabezpieczyła już dokumenty „Monaru-Markotu”. Przesłuchiwane są osoby, które złożyły doniesienie na Banasiaka, jak również markotowcy, którzy na ochotnika zgłaszają się na policję z kolejnymi, obciążającymi go zeznaniami. Sam zainteresowany jak dotąd zachowuje spokój i koncentruje się na swoich obowiązkach.
– Nie mam siły komentować wszystkiego, co ludzie o mnie oplatają – mówi Banasiak. – Poczekajmy aż prokurator zapozna się ze wszystkimi zarzutami. O wnioski, jakie z tego wyciągnie jestem spokojny.
Jolanta Koczurowska, po Marku Kotańskim prezes Stowarzyszenia „Monar” postrzega Banasiaka jako jednego z najbardziej sprawnych i rzetelnych administratorów z ponad 130 podległych jej ośrodków. Jeśli w ostatnich latach trafiały do niej skargi na jego temat, to okazywały się bezpodstawne.
– Niedawno na moje polecenie chełmską placówkę wizytował przedstawiciel Rady ds. Bezdomności i niczego złego się nie dopatrzył – mówi Koczurowska. – Z mojej wiedzy wynika, że placówka jest zadbana i dobrze zarządzana. Patrzymy naszym pracownikom na ręce i gdyby dopuścili się jakichkolwiek defraudacji, wiedziałabym. Tak jak wiedziałabym, że do Chełma trafiła jakaś duńska dotacja. To jakaś wierutna bzdura.
Prezes Koczurowska zapewnia, że wszystkie ośrodki są po kolei badane pod kątem gospodarki finansowej. Lada dzień przyjdzie kolej na Chełm. Jeśli zatem były tam jakiekolwiek nieprawidłowości, to audytorzy wykażą je czarno na białym. Na wynik audytu niecierpliwie czeka też chełmska prokuratura.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!