sobota, 21 października 2017 r.

Chełm

Beata boi się, że porywacz wróci

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 stycznia 2004, 21:40

To był prawdziwy koszmar. Byłam więziona w komórce i bita po twarzy. Nie wiem, jak były traktowane dzieci, ale często słyszałam ich krzyki – mówiła wczoraj na lotnisku Beata Ł.
Wraz z dwiema córkami była więziona przez swojego konkubenta w Pakistanie.

Wczoraj, tuż przed godziną 13, na warszawskim lotnisku Okęcie wylądował samolot z Włoch. Na jego pokładzie, pod opieką ekipy Krzysztofa Rutkowskiego, znajdowała się 28-letnia Beata Ł. i dwójka jej dzieci: 3-letnia Klaudia i 10-miesięczna Lara Amna.
– Nie da się opisać, co w takiej sytuacji przeżywa matka. To są nieprzespane noce, a każdy dzień rozłąki z dziećmi jest jak rok – mówiła dziennikarzom Beata. – Nie potrafię wyrazić, jak bardzo się cieszę, że mam je wszystkie przy sobie, całe i bezpieczne. Teraz najważniejszy jest spokój i odpoczynek.
Córki Beaty zostały porwane przez konkubenta i ojca dzieci 9 listopada 2003 roku w Belgii. Dzień po porwaniu o całej sprawie została powiadomiona belgijska policja. Jednak działania prowadzone w porozumieniu z organami ścigania w innych krajach nie dały efektu. Beata, wraz z pracownicą biura detektywa Rutkowskiego wyruszyła do Pakistanu. Tam została uwięziona.
Nad sprawą pracowała głównie Sekcja Kobiet w biurze detektywistycznym Rutkowskiego. Pod koniec grudnia detektyw i jego ludzie pojawili się Pakistanie. Beata została uwolniona między 20 a 26 grudnia. Dokładna data nie została na razie ujawniona.
– To była niezwykle niebezpieczna misja – przyznaje K. Rutkowski. – Pakistan to groźny teren, działają tam m.in. talibowie. Obawialiśmy się kłopotów.
Rzeczywiście, już po uwolnieniu Beaty i dzieci, kiedy wszyscy dojechali na lotnisko w Lahore, pojawiły się problemy. – Jedna z moich pracownic została zaatakowana przez jakąś kobietę. Poza tym miejscowa policja, z którą porywacz miał jakieś układy, robiła nam mnóstwo problemów – dodaje Rutkowski.
Do wczoraj Beata przebywała w jednym z rzymskich klasztorów. Również teraz, w Polsce, musi pozostać w ukryciu. – Robimy „logistykę” dla zapewnienia jej bezpieczeństwa. Istnieje poważne ryzyko akcji odwetowej ze strony porywacza i próby odbicia Beaty z dziećmi.
Gdzie i jak długo będzie ukrywana Beata? – Nie mogę tego powiedzieć – kwituje detektyw.

Krzysztof Rutkowski - szef Biura Doradczego „Detektyw”

- Uwolnienie Beaty i jej dzieci było bardzo kosztowną operacją. Jednak wszystkie wydatki wzięliśmy na siebie. Natomiast porywacz znajduje się na wolności, ale jego odnalezienie to już zadanie policji. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!