wtorek, 24 października 2017 r.

Chełm

Burzenia nie będzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 marca 2006, 18:24

Dzisiaj w krasnostawskim szpitalu zostanie otwarta świeżo wyremontowana sala Intensywnego Nadzoru Neurologicznego. Zyskała nowe wyposażenie, a po przebudowie odpowiada także nowym, bardzo restrykcyjnym normom sanitarnym.
W nowej sali pacjenci pojawią się już jutro. To przede wszystkim oni skorzystają na remoncie. Będą wracać do zdrowia na nowych łóżkach rehabilitacyjnych, z których każde kosztowało około 14 tysięcy złotych. Stan pacjentów będzie na bieżąco śledzony z centrali monitorowania.

– Sala po remoncie trochę się zwiększyła. Zamiast czterech mamy pięć łóżek – mówi Piotr Matej, dyrektor krasnostawskiego SP ZOZ. – Cały sprzęt jest nowy. Nie tylko łóżka, ale także kardiomonitory, respirator, nawet rolety w oknach. Dzięki temu, że remont był tak kompleksowy, sala odpowiada teraz nowym wymogom sanitarnym, podobnie jak cały oddział neurologii.
A to nie jest bez znaczenia. Szpitalom pozostały jeszcze tylko cztery lata, aby dostosować się do nowych wymogów. To mało czasu, zważywszy że w szpitalnych budynkach trzeba zmieniać praktycznie wszystko: nawet odległości kaloryferów od ściany i szerokość korytarzy. Dyrektorzy, oprócz centymetrów, starają się jednak mierzyć siły na zamiary i na razie przystosowują to, co jest możliwe.
– Prowadzimy prace na oddziałach pediatrii, psychiatrii i neurologii – mówi Marek Słupczyński, dyrektor chełmskiego szpitala. – W związku z tym, że niektóre wymogi są naprawdę absurdalne, w pierwszej kolejności staramy się spełnić te podstawowe, np. doprowadzenie wody do sal. Na pewno nie uda nam się wyodrębnić w każdej sali łazienki. Podobnie rzecz ma się z szerokością korytarzy. Możemy przesuwać ścianki działowe i robimy to, ale przecież nie będziemy burzyć ścian nośnych.
Ścian nie zamierza burzyć także Andrzej Wiśniewski, dyrektor szpitala we Włodawie. W tamtejszej placówce, do nowych norm sanitarnych udało się przystosować dotąd trzy oddziały: przewlekle chorych, geriatrii i ginekologii. Przy remoncie bardziej kierowano się zdrowym rozsądkiem niż traktowanymi literalnie przepisami. – Poszerzyliśmy drzwi, dostosowaliśmy sanitariaty i ułożyliśmy glazurę na przepisową wysokość. Ale korytarzy nawet nie starałem się mierzyć. Jeśli okaże się, że brakuje im dwóch centymetrów szerokości, to przecież i tak nic nie poradzę. Korytarze ograniczają ściany nośne. Jeśli je zburzę, to równie dobrze mógłbym wznosić cały budynek od początku. Mogę to zrobić, ale za co?
Zgodnie z przygotowywanym przez szpital programem dostosowawczym, we włodawskiej placówce pojawią się jeszcze m.in. windy, a wszystkie pawilony zostaną połączone jednym zadaszeniem, a to tylko część planowanych prac. Na to wszystko potrzebne są jednak pieniądze. Skąd je wziąć skoro szpital nie ma zysków? – Zamierzamy starać się o pomoc unijną. Ale ile pieniędzy dostaniemy i czy w ogóle, jeszcze nie wiadomo – mówi dyrektor.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!