sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Chełm

Była zbrodnia, nie ma kary

Dodano: 6 listopada 2006, 20:11

Cztery z pięciu psów, które odebrano Jackowi S. z Krasnegostawu, znalazły nowych opiekunów. Ich oprawca swoje okrucieństwo chce okupić wyrokiem w zawieszeniu. Protestują przeciwko temu organizacje zajmujące się ochroną zwierząt.




Skrajnie wyczerpane i chore psy - amstafa, doga argentyńskiego, tosa inu i dwa sky terriery - znaleziono na początku października w opuszczonych zabudowaniach w Stężycy. Umieszczono w zamojskim schronisku.
- Od razu trafiły pod opiekę lekarza - mówi Piotr Łachno, kierownik schroniska. - Gdy je trochę wzmocniliśmy, zaczęliśmy szukać dla nich opiekunów. Chcieliśmy, aby jak najszybciej znalazły dom.
Dzięki mediom o tragedii zwierząt dowiedziało się mnóstwo ludzi. Wiele osób zaoferowało pomoc. - Wszystkich chętnych sprawdzaliśmy, aby mieć pewność, że psy trafią w dobre ręce - dodaje Łachno.
Sky terriery znalazły opiekunów w Chełmie i Zamościu. Amstaf i dog pojechały do Warszawy, a tosa inu aż do Gdyni. Jeden z terrierów nie miał szczęścia. Po 11 dniach wrócił do schroniska. - Opiekun powiedział, że nieoczekiwanie musi wyjechać za granicę - mówi kierownik schroniska. - Nie mnie oceniać, czy to prawda. Lepiej, że psa zwrócił, niż miałby go porzucić.
- Po prostu ktoś dostał psa z problemami i nie podołał takiemu wyzwaniu - tłumaczy Krystyna Sroczyńska z Fundacji Emir zajmującej się bezdomnymi zwierzętami. - To nieodpowiedzialność, tak szybko rozdawać psy ludziom, którzy nie wiedzą często na co się porywają. Takie zwierzęta potrzebują nie tylko zaleczenia fizycznych ran, ale i poskładania psychiki. Zaproponowaliśmy, że zapewnimy taką opiekę całej piątce, ale schronisko nie skorzystało.
Fundacja Emir zamierza w dalszym ciągu śledzić sprawę psów ze Stężycy i ich oprawcy. - Chcemy wystąpić jako oskarżyciel posiłkowy w tej sprawie - mówi Sroczyńska. - Nie może być, że za to co zrobił dostanie karę w zawieszeniu. Będziemy też wnioskować o odebranie temu człowiekowi dwóch innych psów.
Jacek S. zaproponował dla siebie karę pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 500 zł grzywny i wpłatę 150 zł na ochronę zwierząt. Śledztwo trwa. Prokuratura zapowiada, że akt oskarżenia powinien być gotowy w tym miesiącu. Jeśli oskarżyciel udowodni, że mężczyzna znęcał się nad psami ze szczególnym okrucieństwem, będzie mu grozić do dwóch lat więzienia.
Joanna Sadowska
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!