piątek, 9 grudnia 2016 r.

Chełm

Chełm na skraju bankructwa

Dodano: 4 grudnia 2002, 20:54

Brak pieniędzy na kredę w szkołach. Nieodśnieżane ulice. Niepłacone pensje dla urzędników. Tak przedstawia się przyszłość Chełma. Lewicowe władze miasta zostawiły swoim następcom pustą kasę i długi w wysokości ok. 68 mln zł (45 proc. budżetu).

Miasto ma dwa piękne deptaki i halę sportową. – Dochody miasta zostały przeszacowane, rozdęty front inwestycyjny pożerał kolejne pieniądze – mówi Edmund Bożeński, tłumaczy skarbnik miasta. – Sytuację pogorszył fakt, że zaniechano reformowania jednostek budżetowych.
Pieniędzy domagają się przede wszystkim ZUS, urząd skarbowy, Zamojska Korporacja Energetyczna za prąd, MPGK za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków. Tylko Zespół Szkół Technicznych powinien do końca roku uiścić należności w kwocie ponad 800 tys. zł. Część szkół ma już poblokowane konta przez ZUS.
Prezydent Grabczuk rozpoczął negocjacje w sprawie prolongaty spłaty zadłużenia, czego, jego zdaniem, zaniedbali poprzednicy. Oznacza to konieczność płacenia karnych odsetek. W poniedziałek trafił jednak na kardiologię do chełmskiego szpitala. – Na wieść o tym co się dzieje w finansach – mówią ludzie w Chełmie.
Zadłużone są również inne jednostki samorządowe. Zarząd Dróg Miejskich zapowiada, że jeśli nie otrzyma do końca roku wymagalnych należności w kwocie 2,8 mln zł, to nie podejmie się odśnieżania miasta, ponieważ nie ma czym płacić wykonawcom.
– Jestem załamany ale zrobię wszystko, aby wyprowadzić nasze miasto z zapaści – mówi prezydent K. Grabczuk.
W ciągu ostatniego roku zaciągane były kredyty na wypłatę pieniędzy dla nauczycieli. Zdarzało się, że na czas nie otrzymywali wynagrodzeń pracownicy magistratu. Wstrzymano do 10 grudnia wypłatę odpraw dla byłych prezydentów miasta (w sumie 76 tys. zł).
Miasto musi przed końcem roku pożyczyć jeszcze 18 mln zł, co wystarczy na spłatę najpilniejszych zobowiązań podległych mu jednostek, głównie szkół i bibliotek. Długi oświaty szacuje się na 11 mln zł. 13 mln zł trzeba przeznaczyć na spłatę tzw. kredytu w rachunku bieżącym (tzw. debet).
– Rok 2003 będzie rokiem oszczędności. Potrzeba natomiast co najmniej dwóch lat, aby zrównoważyć budżet – tłumaczy skarbnik Bożeński.
Lepiej jest w Lublinie. Dług długotermionowy – kredyty, pożyczki, obligacje – sięga w sumie (stan na koniec listopada) 129 mln zł (18,5 proc. dochodów budżetu). – Nie mamy żadnych problmów – zapewnia Irena Szumlak, skarbnik miasta Lublina.
W Zamościu przewidywana kwota zadłużenia z tytułu zaciągniętych kredytów i pożyczek wyniesie na koniec tego roku blisko 27 mln zł. – Wszystkie raty kredytów i pożyczek realizowane są na bieżąco, miasto nie płaci karnych odsetek. – mówi Jadwiga Kijek, skarbnik w UM w Zamościu. – Miasto nie powinno jednak zaciągać kolejnych kredytów na inwestycje.
Bożena Czyż, (JAXA), (GUT)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO