piątek, 15 grudnia 2017 r.

Chełm

Chełm: Wypadek na Al. Przyjaźni i utrudnienia w ruchu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 września 2010, 14:58

Kilka minut po godz. 12, z przejeżdżającej Al. Przyjaźni cysterny zaczęło wyciekać paliwo. Jadący za ciężarówką peugoet wpadł w poślizg. Uderzył w pobliski przystanek i potrącił stojącego na nim mężczyznę.

Taki scenariusz miały przeprowadzone dziś ćwiczenia Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Wzięło w nich udział kilkadziesiąt osób, wśród nich m.in. policjanci, strażacy i ratownicy medyczni.

Ćwiczenia zorganizowano na jednej z najbardziej ruchliwych dróg w mieście: trasie przelotowej prowadzącej do granicy państwa. – Wybór miejsca był starannie przemyślany – zapewnia Wojciech Gołębski, p.o. dyrektora wydziału zarządzania kryzysowego. – Chodziło o sprawdzenie w praktyce organizacji i skuteczności działań podczas konkretnego zdarzenia na drodze. Dlatego też na miejsce ćwiczeń wybrano drogę wiodącą do przejścia granicznego w Dorohusku, na której występuje duże natężenie ruchu w obu kierunkach. Zależało nam też na tym, aby służby mogły przećwiczyć działania ratownicze w warunkach jak najbardziej odpowiadających realiom prawdziwego wypadku.

Rzeczywiście było bardzo prawdziwie. Do tego stopnia, ze zdezorientowani kierowcy byli przekonani, że na drodze faktycznie doszło do katastrofy. – Wygląda to strasznie. Karetki, straż pożarna, ten człowiek na noszach... – mówi kierowca toyoty, pani Marlena. – W sumie dobrze, że to ćwiczenia i nikomu nic się nie stało. Ale czy nie mogliby ćwiczyć na mniej ruchliwej ulicy?

Na czas ćwiczeń drogi nie zamknięto, jednak przejeżdżający tamtędy kierowcy i tak musieli uzbroić się w cierpliwość. Niektórzy stali w korku sięgającym aż do ronda przy hotelu Kamena. – Co tu się dzieje? Nie dość, że całe miasto rozkopane, to jeszcze coś takiego w środku dnia? – denerwował się Grzegorz Mularczyk, kierowca dostawczego forda.

Faktycznie, z punktu widzenia zmotoryzowanych, termin ćwiczeń wybrano mało szczęśliwie. Pokrył się on bowiem z trwającymi, szeroko zakrojonymi remontami dwóch głównych ulic miasta: Lubelskiej i Lwowskiej. Gdy doszły do tego także utrudnienia na Al. Przyjaźni, kierowcy wyraźnie zaczęli tracić cierpliwość.

– To już naprawdę przesada – narzeka taksówkarz, pan Tomasz. – W tej sytuacji nieźle się trzeba nagimnastykować, żeby dowieźć pasażera tam, gdzie chce. Już przez miasto przejechać nie sposób, a teraz jeszcze to.

– Za powstałe w wyniku ćwiczeń utrudnienia możemy tylko przeprosić – mówi Gołębski. – Jednak, takie ćwiczenia, aby przyniosły oczekiwany skutek, muszą być przeprowadzane z zaskoczenia i bez uprzedzenia. Wierzę, że kierowcy, choć teraz niezadowoleni z utrudnień, woleliby mieć pewność, że ratownicy z naszego miasta są dobrze wyszkoleni i przygotowani na każdą sytuację. A żeby tak było, muszą ćwiczyć.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!