poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Chełm

Chirurgowi z Chełma się polepszyło. Stanie przed sądem

  Edytuj ten wpis

Lekarz nie przyznaje się do zaniedbań i łapówkarstwa.  (Archiwum)
Lekarz nie przyznaje się do zaniedbań i łapówkarstwa. (Archiwum)

Proces Roman Z., chirurg z Chełma, najprawdopodobniej wróci na ławę oskarżonych. Zdaniem biegłego, stan zdrowia lekarza poprawił się na tyle, że może brać udział w procesie. Mężczyzna odpowiada za narażenie życia pacjentki i łapówkarstwo.

Sprawę Romana Z. zawieszono na początku tego roku. Powodem był zły stan zdrowia oskarżonego. Pomimo tego, lekarz kontynuował pracę w chełmskim szpitalu. Kiedy sprawą zajęły się media, sąd postanowił sprawdzić, czy oskarżony wciąż jest chory.

– Powołano biegłego, który przygotował już opinię. Wynika z niej, iż stan zdrowia Romana Z. się poprawił – wyjaśnia sędzia Marek Wiśniewski, przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Chełmie. – W rezultacie sąd podjął zawieszone postępowanie.

Decyzja nie jest prawomocna. Strony mogą się od niej odwołać do sądu wyższej instancji. Termin mija w przyszłym tygodniu.

O procesie chirurga pisaliśmy pod koniec września. Roman Z. i pięcioro innych lekarzy z Chełma odpowiada za zaniedbania, które zdaniem prokuratury doprowadziły do śmierci Justyny T., 25-letniej pielęgniarki z Warszawy. Kobieta trafiła do chełmskiego szpitala w 2003 roku. Przyjechała odwiedzić rodzinę, kiedy złapały ją silne bóle brzucha.

25-latka podjechała więc do lekarki rodzinnej, następnego dnia na pogotowie. W obu miejscach dostała tylko leki przeciwbólowe. Nie pomogły. Kobieta dotarła na izbę przyjęć szpitala wojewódzkiego w Chełmie. Lekarze podejrzewali atak kamieni nerkowych. Zlecili USG, ale przez trzy kolejne dni nic nie robili. Pacjentka konała z bólu.

Wreszcie jej matka poszła do ordynatora chirurgii dr. Romana Z. Z akt sprawy wynika, że wręczyła mu 200 zł. Roman Z. miał przyjąć pieniądze i zlecić badania Justyny T. Wyniki miał obejrzeć dopiero po kolejnych dwóch dniach, kiedy otrzymał następne 300 zł łapówki. Natychmiast zlecił operację. Okazało się, że pacjentka ma ropne zapalenie otrzewnej. Rozwijała się sepsa. Justyna T. zmarła po sześciu dniach cierpień. Ordynator miał wtedy oddać łapówkę.

Sąd Rejonowy w Chełmie uznał, że lekarze są winni narażenia kobiety na niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Śledztwo w tej sprawie trwało prawie 4 lata. Medycy dostali kary więzienia w zawieszeniu i grzywny. Tylko sprawę Romana Z. wyłączono do odrębnego postępowania.

Lekarz nie przyznaje się do zaniedbań i łapówkarstwa. Tymczasem już w 2011 roku został skazany za łapownictwo. Miał przyjąć w sumie 5 tys. zł w gotówce. Do tego alkohole i produkty spożywcze warte 250 zł. Dostał za to rok i osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
HANCZUR
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 listopada 2013 o 20:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

może mu się pogorszyć

Rozwiń
Gość
Gość (5 listopada 2013 o 20:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

może mu się pogorszyć

Rozwiń
HANCZUR
HANCZUR (18 października 2013 o 20:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ch*** z takimi KONOWAŁAMI nieroby  tylko kasa kasa i kasa za wszystko chcą kasy i prywatne kliniki nie chce leczyć ludzi to wypier***.j po to sie uczy żeby leczyl LUDZI i niech sobie przypomni HIPOKRATESA

Rozwiń
Malkom
Malkom (18 października 2013 o 17:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

'Do autora artykułu: opisał pan całą sytuację dość powierzchownie z góry nie ma nic o tym co spowodowało że pacjentka trafiła do szpitala ( oprócz bólu brzucha). Albo pan nie wie albo zrobił to celowo stawiając szpital w złym świetle. W każdym razie widocznie nie zdaję pan sobie sprawy jaką rolę odgrywają media w tych czasach i jak wielka nagonka obecnie jest na lekarzy. Pacjentka przyjechała z Warszawy nie bez powodu i nie przypadkiem !!!'

Do 'Prawda" To mi przypomina tłumaczenie się naszych hierarchów z przypadków pedofilii w kościele. Zaraz się dowiemy że to sama pielęgniarka jest sobie winna. Tutaj nie chodzi o osobę chorej chodzi o podejście do pacjenta,ordynarne  czekanie aż ktoś przyniesie łapówkę aby zlecić podstawowe badanie bądź  zerknąć na jego wynik. Ze względu na nagminność takich praktyk tak to się musiało skończyć w którymś momencie.

Rozwiń
prawda
prawda (18 października 2013 o 16:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Do autora artykułu: opisał pan całą sytuację dość powierzchownie z góry nie ma nic o tym co spowodowało że pacjentka trafiła do szpitala ( oprócz bólu brzucha). Albo pan nie wie albo zrobił to celowo stawiając szpital w złym świetle. W każdym razie widocznie nie zdaję pan sobie sprawy jaką rolę odgrywają media w tych czasach i jak wielka nagonka obecnie jest na lekarzy. Pacjentka przyjechała z Warszawy nie bez powodu i nie przypadkiem !!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!