niedziela, 22 października 2017 r.

Chełm

Prywatni przewoźnicy już dawno mieli wyprowadzić się z postoju przy ul. Popiełuszki. Miało zrobić się tam luźniej. Busy jednak nadal tu zajeżdżają. I ciągle ich przybywa.

Poprzednia ekipa samorządowa obiecała przewoźnikom urządzenie zajazdu dla ich busów na parkingu przy klasztornym murze przy ul. Armii Krajowej. Parking jest gotowy, ale korzystają z niego kierowcy samochodów osobowych.
- Nie ma żadnej decyzji w sprawie przeniesienia postoju na nowy parking - mówi Anna Misiura, p.o. dyrektor Wydziału Infrastruktury Komunalnej UM.
Prywatne busy za niewielką odpłatnością chciał przygarnąć na swój plac manewrowy PKS. - Uczestniczyłem w kilku spotkaniach w tej sprawie, ale nie przyniosły one żadnego rezultatu - mówi Bogusław Barcicki z PKS. - Podejrzewam, że barierą nie tyle były pieniądze, co obowiązująca u nas dyscyplina związana z trzymaniem się rozkładów jazdy. Na swoim postoju kierowcy busów potrafią odjeżdżać nie wtedy, kiedy przychodzi na to pora, ale kiedy mają już dość pasażerów.
Postój przy ul. Popiełuszki utrzymuje i sprząta Zarząd Dróg Miejskich. Przewoźników nie kosztuje to ani złotówki.
- Nie mamy prawa pobierać wynagrodzenia za zatrzymywanie się na przystankach na terenie miasta - mówi Sebastian Łukowiec z ZDM. - Przystanki są dostępne dla każdego przewoźnika. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdybyśmy na przykład wydzierżawili komuś teren, na którym znajduje się postój dla busów. Wtedy to on dyktowałby przewoźnikom warunki.
Łukowiec przyznaje, że postój na zapchanej samochodami ul. Popiełuszki, to nie najlepsza lokalizacja. Dlatego też ZDM stara się chociaż ograniczać liczbę zajeżdżających na stanowiska samochodów. Zdecydowanie wyrugował autobusy oraz busy, które mają więcej niż 24 miejsca siedzące. Ostateczne decyzje co do przyszłości postoju dla busów należą do miasta.
Postoju przy ul. Popiełuszki nie lubią też kierowcy busów. Muszą mieć oczy wokół głowy, by manewrując nie zawadzić o inny samochód, bądź kogoś nie potrącić. - Dobrze, że na dojeździe do postoju ustalono jeden kierunek ruchu - mówi Sławomir Porzycki z firmy przewozowej "Viko”. - Wcześnie bywało tak, że z powodu dookoła zaparkowanych aut w ogóle nie można było wyjechać. Trzeba było czekać, aż pojawi się kierowca blokującego drogę samochodu i umożliwi przejazd.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!