niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Chełm

Co krok, to ludzkie kości

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 listopada 2011, 17:26

Eugeniach Chwil (z lewej) i jego sąsiad Leszek Ciupa udowodnili, że na terenie dawnej bazy buraczane
Eugeniach Chwil (z lewej) i jego sąsiad Leszek Ciupa udowodnili, że na terenie dawnej bazy buraczane

W Dryszczowie teren, na którym ma stanąć biogazownia, zaścielają ludzkie kości. Wystarczy chwilę się rozejrzeć, aby wypatrzyć piszczele, fragmenty kręgosłupów czy czaszek. W tym miejscu za sprawą ludzkiej działalności ziemia wydaje ludzkie szczątki już po raz kolejny.

Eugeniusz Chwil, który mieszka w Dryszczowie od 1946 roku pamięta, że w miejscu, gdzie teraz walają się kości, znajdował się nieduży kopiec.

– Kiedy w latach 70. ubiegłego stulecia zaczęto budować tam bazę skupu buraków i okazało się, że kopiec skrywa ludzkie szczątki, urzędnicy mieli najpierw odstąpić od jego splantowania – wspomina Chwil. – Nie minął jednak rok, kiedy kolejny inspektor zadecydował, że skoro od odkrytych pochówków na pewno upłynęło już z górą 50 lat, teren można do końca zniwelować. I tak też się stało, przez co kości zostały rozwleczone spychaczami po całym terenie.

Okazało się, że kości wyjrzały tam z ziemi także jeszcze w latach 60., kiedy budowano drogę do Dryszczowa.
– Byłam jeszcze dzieckiem, kiedy budowano tę drogę – mówi Michalina Cymborska, sekretarz gminy Żmudź. – Pamiętam, że kości wydobywane w czasie tych prac skrupulatnie zebrano i pochowano. Gdzie, niestety, nie wiem.

Jak na ironię, ziemia zdjęta przed kilkoma miesiącami z dawnego placu buraczanego została wykorzystana do utylizacji... gminnego wysypiska śmieci. Jedna z wywrotek wysypała też ziemię na życzenie gospodarza w obrębie znajdującego się po sąsiedzku gospodarstwa Bogdana Borkowskiego. – Kiedy w tym, co mi przywieziono, znalazłem ludzką szczękę i fragmenty kręgosłupa, więcej tej ziemi już nie chciałem – mówi Borkowski.

Z sąsiadów Borkowskiego najwięcej do powiedzenia na temat pochodzenia odkrytych w Dryszczowie ludzkich szczątków miał Stefan Cymborski. – W miejscu, gdzie później urządzono skup buraków cukrowych, pamiętam podworską stodołę – mówi. – Za nią był cmentarz. Mówiło się, że jeszcze przed I wojną światową zostały pochowane ofiary zarazy, która zdziesiątkowała okoliczną ludność. W mojej pamięci ten cmentarz zapisał się jedynie jako zakrzaczony teren, bez śladów krzyży czy nagrobków.

Zdaniem Wiesława Tulikowskiego z chełmskiego Ośrodka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, o każdym przypadku znalezienia ludzkich szczątków należy powiadomić policję. – Tak uczyniłam i czekam na przyjazd funkcjonariuszy – powiedziała wczoraj Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź. – Za ich zgodą własnymi siłami zbierzemy wszystkie kości i pochowamy je w godnym miejscu, a więc najprawdopodobniej na cmentarzu.

Niewykluczone, że problem ludzkich szczątków, walających się na terenie dawnej buraczanej bazy, do tej pory nikogo by nie interesował. Rzecz w tym, że plany prywatnych inwestorów związane z budową biogazowi nie wszystkim w Dryszczowie przypadły do gustu. Wskazując na dawny cmentarz i jego makabryczne świadectwa, chcą im te plany pokrzyżować.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!