poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Człowiek - najgorszy przyjaciel psa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 stycznia 2009, 16:21

Widziałem, jak z jadącego samochodu wyrzucono jakiś nieokreślony kształt. Worek ze śmieciami? Nie, to "coś” wstało i biegło za właścicielem, który okrutnie zwiększał prędkość. Bardzo ładny pies. Bardzo źli ludzie.

To fragment listu, jaki przysłał do nas Karol Laskowski. Nasz Czytelnik mieszka w Kolonii Nowosiółki koło Chełma. W jego wsi bije źródełko, z którego chętnie i często korzystają chełmianie. Niestety, przy okazji wielu z nich pozbywa się niechcianych psów. Pozostawiają je w okolicy, myśląc prawdopodobnie, że ktoś ze wsi je przygarnie.

- Tymczasem każdy z okolicznych mieszkańców zaopiekował się już przynajmniej jednym psem - pisze pan Karol. - Niedawno spojrzałem w oczy kolejnego porzuconego szczeniaka. Wyczytałem w nich niesamowity ból, strach i tęsknotę. Jaki człowiek zdolny jest pozostawić tak mądre szczenię?

Niestety, sytuacja, którą opisuje nasz Czytelnik, nie dotyczy jedynie Nowosiółek. Lucjan Piotrowski, zastępca wójta sąsiadującej z miastem gminy Chełm, przyznaje, że to duży problem. Najbardziej widoczny w miejscowościach leżących najbliżej Chełma: Okszowie, Strupinie i Pokrówce. Trzy tygodnie temu tylko w Nowosiółkach gmina zleciła odłowienie sześciu psów.

- Ludzie nie mają serca - mówi Piotrowski. - Traktują żywe stworzenie jak zabawkę, którą można wyrzucić, kiedy się znudzi albo nie spełni oczekiwań. I wyrzucają. Najczęściej przy drogach, prosto z samochodu.

Czasem te zwierzaki trafiają na kogoś, kto się nimi zaopiekuje. - Jedna z mieszkanek naszej gminy ma już siedem psów. Wszystkie to znajdy - mówi wójt. - Ale wszystkich w ten sposób nie da się uratować.

Co się dzieje z pozostałymi? To pytanie, którego, niestety, nie zadają sobie właściciele. Gdyby o tym pomyśleli, być może nie zdecydowaliby się na pozostawienie na pastwę losu swojego czworonoga. Większość psów ginie. Niektóre pod kołami samochodów. Inne z głodu, zimna, a także... z tęsknoty.

- Bo pies mimo wszystko tęskni za swoim właścicielem. Bez względu na to, co ten mu zrobił - mówią pracownicy schroniska, gdzie trafia część psów. Albo odwożą je tam ludzie, którzy przypadkiem znajdą je przy drodze, albo zostają na zlecenie gminy odłowione.

- To dla nas bardzo kosztowne - mówi Piotrowski. - Za odłowienie jednego psa płacimy 400 zł. Ale nie ma wyjścia. Z jednej strony musimy dbać, aby bezpańskie psy nie stanowiły zagrożenia dla ludzi, z drugiej, żal tych zwierząt.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 stycznia 2009 o 10:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To jest dopiero dziadostwo i wiocha.

Odławiać psy tak, ale edukować i sterylizować to już nie. A schroniska pękają w szwach...
W tym wypadku sterylizacja rozwiązuje problem, bo nie kosztuje 400 zł a podczas akcji organizowanych przez towarzystwa opieki można ją zrobić nawet za darmo, jednak trzeba ciemnym ludziom uświadamiać korzyści, bo większość ma nikłe o tym pojęcie i uważa to za okaleczanie zwierzęcia. Tymczasem w wielu cywilizowanych krajach zwierzęta nie przeznaczone do hodowli sterylizuje się po osiągnięciu dojrzałości tak aby nie rozmnażały się niepotrzebnie.
U nas daleka droga, bo lepiej utopić czy wyrzucić niż zapłacić za zabieg.
Ile lat musi minąć aby ten ciemnogród wreszcie zrozumiał, że pies/kot to nie tylko zabawa czy korzyści ale żyjące i czujące stworzenie. Dlatego biorąc je do domu trzeba mu zapewnić odpowiednie warunki i tak dbać o nie aby nie cierpiało przez naszą głupotę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!