Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Chełm

7 maja 2015 r.
18:00

Cztery dni awarii Orange. Telefony w szpitalu zamilkły. Mogło skończyć się tragedią

0 10 A A
Orange zapewnia, że przywracanie łączności odbyło się
Orange zapewnia, że przywracanie łączności odbyło się

Ratownicy z karetek nie mogli dodzwonić się do lekarzy, a lekarze do punktu krwiodawstwa. W sobotę we włodawskim szpitalu zamilkły telefony. – Mamy pacjentów w bardzo ciężkim stanie, liczy się każda sekunda – mówi ordynator chirurgii. Sieć Orange awarię usuwała aż cztery dni

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Telefony na biurkach lekarzy i pielęgniarek zamilkły w sobotę, 2 maja, ok. godz. 23.

– Próbował się do mnie dodzwonić lekarz dyżurny z mojego oddziału. Chodziło o pacjenta w bardzo ciężkim stanie, który leżał już na stole operacyjnym. Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, ordynator oddziału chirurgii ogólnej z pododdziałem urazowo-ortopedycznym we włodawskim szpitalu.

– Nie mogliśmy telefonicznie zamówić krwi z naszego punktu – opowiada dalej ordynator Sitnik. – Po krew trzeba było iść osobiście, a punkt mieści się dwieście metrów od szpitala w innym budynku. Przecież w takich przypadkach liczy się każda sekunda!

Od soboty do środy nie było również telefonicznego kontaktu między oddziałami i z apteką. Do szpitala nie mogły się dodzwonić rodziny pacjentów.

– Nie mieliśmy też łączności z pogotowiem. A przecież cały system ratownictwa opiera się na szybkim przepływie informacji między ratownikami i lekarzami zanim jeszcze pacjent trafi do szpitala – dodaje Sitnik.

– Rozumiem, że taka awaria może trwać kilka godzin, ale aż cztery dni? Interweniowaliśmy, ale pracownicy sieci twierdzili, że wszystko jest w porządku – opowiada lekarz.

– Rzeczywiście wystąpiły problemy po stronie Orange Polska, które powodowały, że nie wszystkie połączenia dochodziły do adresatów – przyznaje Maria Piskier z biura prasowego Orange Polska. – Być może pracownicy naszej firmy informowali, że wszystko jest w porządku, bo sprawdzili akurat numery, które działały? – przypuszcza.

Orange zapewnia, że przywracanie łączności odbyło się „jak najszybciej”. Ale zarazem przyznaje, że nie ma specjalnych procedur w przypadku gdy awaria ma miejsce w takim miejscu jak szpital. – Cały czas monitorujemy sytuację, żeby mieć pewność, że już do takiej awarii we Włodawie nie dojdzie – zapewnia Piskier.

– Pracuję w tym szpitalu od trzydziestu lat. Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy – komentujeordynator Sitnik. – Rozważamy wystąpienie do sieci o odszkodowanie – dodaje.

Telefony we włodawskim szpitalu zaczęły działać dopiero wczoraj przed południem.

Komentarze 10

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 17:14

"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " myślisz że lekarze byli w pracy z prywatnymi telefonami stacjonarnymi?? Pozdrawiam "Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. ". Generalnie to chodzi mi o łączność z karetkami bo tutaj GSM jako jedyny tor łączności jest nie do przyjęcia.

"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " przecież to zdanie nie dowodzi Twojej teorii o telefonach komórkowych. Można wyczytać z tego zdania, że: Zadzwonił lekarz ze szpitala z telefonu stacjonarnego. Lekarz który był poza szpitalem oddzwonił do lekarza w szpitalu na jego prywatny numer." Czyli jak widzisz telefony komórkowe działały bez zarzutu.

Nadal będę się upierał że z żadnego zdania nie wynika że chodzi o telefony komórkowe. Niestety takich dożyliśmy czasów że dziennikarstwo zeszło na psy. Nie ma przedstawianych żadnych faktów tyko sensacje.

Aby nie ciągnąć dalej tego tematu. Nie pracowałem, nie pracuję w planowaniu czegokolwiek w szeroko pojętej Służbie Zdrowia także nie będę się wypowiadał na temat procedur tam panujących. Niestety znając życie to zapewne jest większość s.p.i.e.p.r.z.o.n.a. Bo nic dobrego nie może być jeżeli projekty piszą urzędnicy i księgowi zamiast osób kompetentnych.

Podkreślę jeszcze raz ja jako laik i nie mający nic wspólnego z całym systemem ratowania zdrowia w tym kraju ale potrafiący rozłożyć zdanie logicznie, twierdzę że nie ma żadnego zdania które umożliwiło by bezsprzecznie określić jakie telefony nie działały (stacjonarne czy komórkowe). Dziennikarstwo w DW jest niestety na poziomie kiepskiego tabloidu.

Pozdrawiam serdecznie.

"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " przecież to zdanie nie dowodzi Twojej teorii o telefonach komórkowych. Można wyczytać z tego zdania, że: Zadzwonił lekarz ze szpitala z telefonu stacjonarnego. Lekarz który był poza szpitalem oddzwonił do lekarza w szpitalu na jego prywatny numer." Czyli jak widzisz telefony komórkowe działały bez zarzutu.

Nadal będę się upiera... rozwiń

Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 16:43
"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " myślisz że lekarze byli w pracy z prywatnymi telefonami stacjonarnymi?? Pozdrawiam "Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. ". Generalnie to chodzi mi o łączność z karetkami bo tutaj GSM jako jedyny tor łączności jest nie do przyjęcia.
"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " myślisz że lekarze byli w pracy z prywatnymi telefonami stacjonarnymi?? Pozdrawiam "Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. ". Generalnie to chodzi mi o łączność z... rozwiń
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 10:57

Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. Pozdrawiam.

komórka nie jest i nigdy nie będzie łącznością awaryjną ktoś odpowiedzialny za łączność w szpitalu powinien o tym wiedzieć. Tam gdzie się da zawsze trzeba opierać się na kablu (najlepiej dwa niezależne tory). Do łączności z ratownikami powinni mieć radiotelefony. Zachłysnęli się nowinkami a to (że zacytuję klasyka) ch. d i kamieni kupa. Awarie sieci GSM będą zawsze występowały dlatego jeżeli ktoś poważnie podchodzi do zapewnienia łączności zawsze oprze się na kablu i radiu. Tak na marginesie to stacje przekaźnikowe GSM nie mają nawet zasilania awaryjnego każda awaria prądu powoduje że po kilkudziesięciu min BTS pada.

rozwiń
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 10:44
komórka nie jest i nigdy nie będzie łącznością awaryjną ktoś odpowiedzialny za łączność w szpitalu powinien o tym wiedzieć. Tam gdzie się da zawsze trzeba opierać się na kablu (najlepiej dwa niezależne tory). Do łączności z ratownikami powinni mieć radiotelefony. Zachłysnęli się nowinkami a to (że zacytuję klasyka) ch. d i kamieni kupa. Awarie sieci GSM będą zawsze występowały dlatego jeżeli ktoś poważnie podchodzi do zapewnienia łączności zawsze oprze się na kablu i radiu. Tak na marginesie to stacje przekaźnikowe GSM nie mają nawet zasilania awaryjnego każda awaria prądu powoduje że po kilkudziesięciu min BTS pada.
komórka nie jest i nigdy nie będzie łącznością awaryjną ktoś odpowiedzialny za łączność w szpitalu powinien o tym wiedzieć. Tam gdzie się da zawsze trzeba opierać się na kablu (najlepiej dwa niezależne tory). Do łączności z ratownikami powinni mieć radiotelefony. Zachłysnęli się nowinkami a to (że zacytuję klasyka) ch. d i kamieni kupa. Awarie sieci GSM będą zawsze występowały dlatego jeżeli ktoś poważnie podchodzi do zapewnienia łączności zawsze oprze się na kablu i radiu. Tak na marginesie to stacje przekaźnikowe GSM nie mają nawet zasil... rozwiń
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 07:21
Niech sobie szpital kupi Walkie-talkie na takie sytuacje. Ew 2 linia zapasowa (via voip).
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 22:00
Pierwsza zasada bezpieczeństwa - przynajmniej dwie linie od dwóch różnych operatorów. Wina szpitala i tyle. Jak zwykle chodzi o pieniądze, a awaria może zdarzyć się zawsze i każdemu operatorowi.
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 21:53
Byłam parę lat temu we Włodawie w okresie Wszystkich Świąt i też telefony Orange nie działały. Ja miałam z sobą telefon wówczas Ery i kto tylko mógł korzystał z mego telefonu. Najgorzej mieli ci, co cała rodzina miała telefony w Orange, jak w przypadku moich znajomych. Nie mogłam ich poratować swoim, bo co z tego że mój działał, gdy do Orange nie było połączenia /ale wówczas dotyczyło to jeszcze tylko komórek, bo TP była osobno//.
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 21:29
Orange pomaranczowy orange h...wy. Ta firma nie ma prawa istniec.Reklamują cuda ale cokolwiek u nich zalatwic to graniczy z cudem. Kicha lipa i żenada a może po francusku żenuła.
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 18:26
Skad ja to znam?A tyle, ze u mnie to bylo kilka dni przed majowka
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 18:18
Dlaczego nie jestem zdziwiony? A...no tak-orange...
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 17:14

"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " myślisz że lekarze byli w pracy z prywatnymi telefonami stacjonarnymi?? Pozdrawiam "Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. ". Generalnie to chodzi mi o łączność z karetkami bo tutaj GSM jako jedyny tor łączności jest nie do przyjęcia.

"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " przecież to zdanie nie dowodzi Twojej teorii o telefonach komórkowych. Można wyczytać z tego zdania, że: Zadzwonił lekarz ze szpitala z telefonu stacjonarnego. Lekarz który był poza szpitalem oddzwonił do lekarza w szpitalu na jego prywatny numer." Czyli jak widzisz telefony komórkowe działały bez zarzutu.

Nadal będę się upierał że z żadnego zdania nie wynika że chodzi o telefony komórkowe. Niestety takich dożyliśmy czasów że dziennikarstwo zeszło na psy. Nie ma przedstawianych żadnych faktów tyko sensacje.

Aby nie ciągnąć dalej tego tematu. Nie pracowałem, nie pracuję w planowaniu czegokolwiek w szeroko pojętej Służbie Zdrowia także nie będę się wypowiadał na temat procedur tam panujących. Niestety znając życie to zapewne jest większość s.p.i.e.p.r.z.o.n.a. Bo nic dobrego nie może być jeżeli projekty piszą urzędnicy i księgowi zamiast osób kompetentnych.

Podkreślę jeszcze raz ja jako laik i nie mający nic wspólnego z całym systemem ratowania zdrowia w tym kraju ale potrafiący rozłożyć zdanie logicznie, twierdzę że nie ma żadnego zdania które umożliwiło by bezsprzecznie określić jakie telefony nie działały (stacjonarne czy komórkowe). Dziennikarstwo w DW jest niestety na poziomie kiepskiego tabloidu.

Pozdrawiam serdecznie.

"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " przecież to zdanie nie dowodzi Twojej teorii o telefonach komórkowych. Można wyczytać z tego zdania, że: Zadzwonił lekarz ze szpitala z telefonu stacjonarnego. Lekarz który był poza szpitalem oddzwonił do lekarza w szpitalu na jego prywatny numer." Czyli jak widzisz telefony komórkowe działały bez zarzutu.

Nadal będę się upiera... rozwiń

Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 16:43
"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " myślisz że lekarze byli w pracy z prywatnymi telefonami stacjonarnymi?? Pozdrawiam "Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. ". Generalnie to chodzi mi o łączność z karetkami bo tutaj GSM jako jedyny tor łączności jest nie do przyjęcia.
"Okazało się, że chciał żebym przyjechał, a ja w ogóle go nie słyszałem. Domyśliłem się jednak, że może chodzić o coś ważnego i oddzwoniłem na jego prywatny numer – relacjonuje Artur Sitnik, " myślisz że lekarze byli w pracy z prywatnymi telefonami stacjonarnymi?? Pozdrawiam "Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. ". Generalnie to chodzi mi o łączność z... rozwiń
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 10:57

Przecież nigdzie nie jest napisane że chodzi o sieć GSM i tak zwane "komórki". Orange to także cała była Telekomunikacja Polska, czyli kabel o którym wspominasz. Pozdrawiam.

komórka nie jest i nigdy nie będzie łącznością awaryjną ktoś odpowiedzialny za łączność w szpitalu powinien o tym wiedzieć. Tam gdzie się da zawsze trzeba opierać się na kablu (najlepiej dwa niezależne tory). Do łączności z ratownikami powinni mieć radiotelefony. Zachłysnęli się nowinkami a to (że zacytuję klasyka) ch. d i kamieni kupa. Awarie sieci GSM będą zawsze występowały dlatego jeżeli ktoś poważnie podchodzi do zapewnienia łączności zawsze oprze się na kablu i radiu. Tak na marginesie to stacje przekaźnikowe GSM nie mają nawet zasilania awaryjnego każda awaria prądu powoduje że po kilkudziesięciu min BTS pada.

rozwiń
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 10:44
komórka nie jest i nigdy nie będzie łącznością awaryjną ktoś odpowiedzialny za łączność w szpitalu powinien o tym wiedzieć. Tam gdzie się da zawsze trzeba opierać się na kablu (najlepiej dwa niezależne tory). Do łączności z ratownikami powinni mieć radiotelefony. Zachłysnęli się nowinkami a to (że zacytuję klasyka) ch. d i kamieni kupa. Awarie sieci GSM będą zawsze występowały dlatego jeżeli ktoś poważnie podchodzi do zapewnienia łączności zawsze oprze się na kablu i radiu. Tak na marginesie to stacje przekaźnikowe GSM nie mają nawet zasilania awaryjnego każda awaria prądu powoduje że po kilkudziesięciu min BTS pada.
komórka nie jest i nigdy nie będzie łącznością awaryjną ktoś odpowiedzialny za łączność w szpitalu powinien o tym wiedzieć. Tam gdzie się da zawsze trzeba opierać się na kablu (najlepiej dwa niezależne tory). Do łączności z ratownikami powinni mieć radiotelefony. Zachłysnęli się nowinkami a to (że zacytuję klasyka) ch. d i kamieni kupa. Awarie sieci GSM będą zawsze występowały dlatego jeżeli ktoś poważnie podchodzi do zapewnienia łączności zawsze oprze się na kablu i radiu. Tak na marginesie to stacje przekaźnikowe GSM nie mają nawet zasil... rozwiń
Avatar
Gość / 8 maja 2015 o 07:21
Niech sobie szpital kupi Walkie-talkie na takie sytuacje. Ew 2 linia zapasowa (via voip).
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 22:00
Pierwsza zasada bezpieczeństwa - przynajmniej dwie linie od dwóch różnych operatorów. Wina szpitala i tyle. Jak zwykle chodzi o pieniądze, a awaria może zdarzyć się zawsze i każdemu operatorowi.
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 21:53
Byłam parę lat temu we Włodawie w okresie Wszystkich Świąt i też telefony Orange nie działały. Ja miałam z sobą telefon wówczas Ery i kto tylko mógł korzystał z mego telefonu. Najgorzej mieli ci, co cała rodzina miała telefony w Orange, jak w przypadku moich znajomych. Nie mogłam ich poratować swoim, bo co z tego że mój działał, gdy do Orange nie było połączenia /ale wówczas dotyczyło to jeszcze tylko komórek, bo TP była osobno//.
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 21:29
Orange pomaranczowy orange h...wy. Ta firma nie ma prawa istniec.Reklamują cuda ale cokolwiek u nich zalatwic to graniczy z cudem. Kicha lipa i żenada a może po francusku żenuła.
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 18:26
Skad ja to znam?A tyle, ze u mnie to bylo kilka dni przed majowka
Avatar
Gość / 7 maja 2015 o 18:18
Dlaczego nie jestem zdziwiony? A...no tak-orange...
Zobacz wszystkie komentarze 10

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Lublin: Restauracje powalczą o tytuł "Miejsce Inspiracji". Dwa miesiące imprez nad talerzem

Lublin: Restauracje powalczą o tytuł "Miejsce Inspiracji". Dwa miesiące imprez nad talerzem 0 0

Przez całe wakacje lubelscy restauratorzy mają organizować imprezy walcząc o miejsce na liście lokali polecanych turystom przez władze miasta. Wczoraj rozpoczął się nabór chętnych do tej rywalizacji. Każdy, kto przejdzie do drugiego etapu, będzie musiał zorganizować własne, otwarte wydarzenie.

Młodzi posłowie oburzeni na Sejm

Młodzi posłowie oburzeni na Sejm 5 0

Ten wyjazd do Warszawy to była dla nas nagroda, którą nam odebrano – mówią Mateusz Sroka i Adam Sygocki, posłowie tegorocznego XXIV Sejmu Dzieci i Młodzieży, którzy w środę w Lublinie zorganizowali konferencję prasową w tej sprawie. Kancelaria Sejmu odwołała posiedzenie młodych parlamentarzystów, przekładając je z 1 czerwca na wrzesień.

List minister zdenerwował niektórych rodziców. "Zaklinanie rzeczywistości"

List minister zdenerwował niektórych rodziców. "Zaklinanie rzeczywistości" 0 2

– To zaklinanie rzeczywistości – tak mama siódmoklasisty ze Szkoły Podstawowej nr 16 w Lublinie komentuje list do rodziców wystosowany przez minister edukacji narodowej. Anna Zalewska pisze w nim, że rekrutacja do zdublowanych klas pierwszych szkół średnich „nie spowoduje istotnych problemów”.

Hol w szpitalu dziecięcym zamienili w salon kosmetyczno-fryzjerski

Hol w szpitalu dziecięcym zamienili w salon kosmetyczno-fryzjerski 1 0

Kosmetyki do makijażu, lokówki i suszarki, szczotki do włosów, lakiery do paznokci, pędzle oraz lusterka i lampy. W środę hol na parterze Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie zamienił się w salon kosmetyczno-fryzjerski

Unia Hrubieszów – Eko Różanka 1:0. Pierwszy finał w historii!

Unia Hrubieszów – Eko Różanka 1:0. Pierwszy finał w historii! 0 0

Najniżej notowany zespół z całej czwórki półfinalistów Pucharu Polski sprawił niespodziankę i ograł u siebie Eko Różanka 1:0

Lublin: Szykują strefę kibica na mundial. Ma być trzy razy większa niż podczas Euro 2016

Lublin: Szykują strefę kibica na mundial. Ma być trzy razy większa niż podczas Euro 2016 48 2

Nie czekając na telewizyjną licencję MOSiR zamawia już wielki ekran, na którym obok Areny Lublin chce wyświetlać mecze zbliżających się Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Planowana przy stadionie strefa kibica ma być trzykrotnie większa od tej, którą przygotowano na Euro 2016 obok Aqua Lublin

Powiślak - Orlęta Spomlek 2:5. Finał Pucharu Polski dla trzecioligowca

Powiślak - Orlęta Spomlek 2:5. Finał Pucharu Polski dla trzecioligowca 0 0

Piłkarze Powiślaka robili co mogli, ale kończą przygodę z Pucharem Polski na etapie wojewódzkiego półfinału. W środę lepsze okazały się Orlęta Spomlek, które wygrały w Końskowoli 5:2

Kalarepa w menu może być groźna

Kalarepa w menu może być groźna 0 1

Przedwojenny amerykański poeta zajął się pewnym bardzo popularnym warzywem. Kto używa kalarepy w kuchni może być zaskoczony

Zabójstwo na stacji paliw. Damian S. i Magdalena J. przed sądem
galeria
film

Zabójstwo na stacji paliw. Damian S. i Magdalena J. przed sądem 2 0

Damian S. i Magdalena J. stanęli w środę przed sądem. Odpowiadają za udział w rozboju i brutalne zabójstwo pracownika stacji benzynowej. Mirosława W. napadnięto, kiedy pełnił swój ostatni nocny dyżur na stacji paliw w Pałecznicy-Kolonii (gm. Niedźwiada). Sprawcy zabrali mu 140 zł.

Wojewoda lubelski z wizytą w USA

Wojewoda lubelski z wizytą w USA 0 3

Spotkania z Polonią, odwiedzanie nekropolii, msze święte oraz odsłonięcie tablicy poświęconej prezydentom Lechowi Kaczyńskiemu i Ryszardowi Kaczorowskiemu – to były główne punkty wizyty wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka w USA.

Przystanek bez dojazdu? Radni PiS: Może być taka sytuacja

Przystanek bez dojazdu? Radni PiS: Może być taka sytuacja 0 18

Dojazdu do nowego przystanku kolejowego Lublin Zachód dotyczyć ma uchwała, której projekt chce w czwartek przeforsować w Radzie Miasta opozycyjny klub radnych Prawa i Sprawiedliwości

Świdnik z góry. Zdjęcia miasta
galeria

Świdnik z góry. Zdjęcia miasta 2 1

Zobacz zdjęcia Świdnika z góry.

218 najlepszych studentów z woj. lubelskiego ze stypendiami [lista nagrodzonych]
ZDJĘCIA
galeria

218 najlepszych studentów z woj. lubelskiego ze stypendiami [lista nagrodzonych] 37 7

218 najlepszych studentów z regionu dostało w środę stypendia od marszałka województwa. Sławomir Sosnowski wręczył im decyzje na uroczystej gali w Lubelskim Centrum Konferencyjnym.

Po awanturze na przyjęciu komunijnym restauracja chce wprowadzić nowy rodzaj rosołu
sonda
film

Po awanturze na przyjęciu komunijnym restauracja chce wprowadzić nowy rodzaj rosołu 41 10

Szef restauracji „Krokus” rozważa wprowadzenie do stałego menu nowej zupy o nazwie Kwaśny rosół a'la Sylwia. W ten sposób, z przymrużeniem oka odnosi się do konfliktu z kobietą o tym imieniu, która zakwestionowała jakość przygotowanego dla jej dziecka przyjęcia komunijnego.

Najeźdźcy szykują oblężenie Twierdzy Zamość
25 maja 2018, 21:00

Najeźdźcy szykują oblężenie Twierdzy Zamość 1 0

Już w najbliższy piątek rozpocznie się Szturmu Twierdzy Zamość przez wojska Chmielnickiego. Wielkie widowisko plenerowe potrwa przez trzy dni.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.