czwartek, 21 września 2017 r.

Chełm

Dlaczego ich zamordował?

Dodano: 11 czerwca 2003, 20:34
Autor: (bar)

Dopiero wczoraj o godz. 5 rano chełmscy policjanci zakończyli zabezpieczanie śladów dwukrotnego morderstwa, jakiego w chełmskim mieszkaniu przy ul. I Armii WP dopuścił się 27-letni Krzysztof P. Mężczyzna zamordował konkubinę i jej trzynastoletniego syna. Potem rzucił się pod pociąg.

Gdy wczoraj informowaliśmy o wtorkowej tragedii, jeszcze nie
było pewne, czy zmasakrowanym przez pociąg mężczyzną, rzeczywiście był Krzysztof P. Ponad wszelką wątpliwość rozpoznał go dopiero jeden z krewnych. Podobnych wątpliwości nie ma już także w przypadku jego konkubiny Adriany U. Konkubent do tego stopnia ją okaleczył, że policjanci nie byli pewni, czy mają do czynienia ze zwłokami matki czy córki, która w tym czasie miała być poza Chełmem. Szybko sprawdzono,
że ze swoją klasą wypoczywała nad Jeziorem Białym. Wczoraj zabrała ją stamtąd funkcjonariuszka z Wydziału ds. Nieletnich oraz szkolny pedagog. Od tej chwili dziewczynka jest pod opieką psychologa. Marginalnym problemem na tle tego, co się wydarzyło, był brak klucza do mieszkania, w którym rozegrała się tragedia. Dopiero sprowadzona z Okuninki dziewczynka podpowiedziała policjantom, gdzie powinni go szukać. Zanim znaleźli klucz, mieszkanie było opieczętowane i przez cały czas strzeżone przez funkcjonariusza.
– Na dzisiaj został wyznaczony termin sekcji zwłok ofiar i Krzysztofa P. –mówi Lech Wieczerza z Prokuratury Rejonowej w Chełmie. – Nieco światła na motywy zbrodni może też rzucić matka zabójcy. Termin jej przesłuchania zależy jednak od stanu jej zdrowia. Wczoraj było to jeszcze niemożliwe.
W chwilę po dokonaniu zbrodni Krzysztof P. był u matki i przyznał się do tego, co zrobił oraz zapowiedział, że rzuci się pod pociąg. Poruszona jego wyznaniem czym prędzej udała się na miejsce i zaalarmowała policję. Kiedy wyważono drzwi najpierw wypadła z nich brocząca krwią suka bokserka. W klatce schodowej do tej pory nikt jeszcze nie umył schodów.
– Oni nie byli dla nas w żaden sposób uciążliwi – mówi Halina Cichosz, sąsiadka. – Ten mężczyzna kłaniał mi się, a nawet się uśmiechał. Widziałam jak codziennie wyprowadzał psa i chodził do sklepu po bułeczki. Cieszyłam się nawet, że Ada ma nareszcie u boku porządnego człowieka.
Policjanci zdążyli przesłuchać już byłą teściową i babkę ofiar. Stwierdziła, że nie bywała u dawnej synowej, ale od wnuków wiedziała, że jej konkubent był dla nich dobry i często pomagał im w odrabianiu lekcji.
Morderca oszczędził jedynie swojego 10-tygodniowego syna. Teraz o przyszłości dziecka musi zadecydować Sąd Rodzinny. Dotyczy to także córki Adriany U.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!