poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Chełm

Do lekarza można tylko popłynąć

Dodano: 13 marca 2007, 18:31

Gospodarstwo Nadziei i Józefa Pietruczyków z Kuzawki od kilku dni z każdej strony oblewa woda.

To jeszcze nie powódź, ale o przedostaniu się do wsi nie ma mowy. Zalanej drogi nie pokona już nawet land rover Straży Granicznej. Pozostaje tylko łódź.

Pietruczykowie nie taką wodę już widzieli, dlatego ze spokojem patrzą na podchodzące pod zagrodę rozlewisko Bugu. - Było już tak, że woda na podwórze weszła, do budynków się wlewała. W tym roku i tak wiosna łaskawa - mówi pan Józef.

Do niedawna sam mógł jeszcze przedostać się do wsi. Zakładał tylko wysokie gumowane buty i szedł przez zalaną drogę. Ale woda się podniosła i taka przeprawa stała się niemożliwa. Dlatego żywność dowozi Pietruczykom Straż Graniczna. Najpierw terenowym samochodem przez zalaną drogę. Teraz już tylko łodzią, przez Bug.

- A daj im Boże dużo zdrowia za to, że nam tak pomagają - pani Nadzieja nie ukrywa wzruszenia, gdy mówi o funkcjonariuszach Straży Granicznej. - To tacy dobrzy ludzie. Kiedyś to myśmy sobie sami radzili, ale teraz, jak człowiek starszy... Bez pomocy, ciężko. A straż zawsze pomoże.

W poniedziałek dzięki Straży Granicznej pani Nadzieja mogła pojechać do gminy. Specjalnie po nią przypłynęła łódź. Funkcjonariusze poczekali, aż kobieta odwiedzi lekarza, zrobi zakupy i odbierze rentę, a potem odwieźli ją do domu.

- Dla nas to nic nadzwyczajnego - mówi podpułkownik Sławomir Gruszecki, komendant strażnicy NOSG w Dołhobrodach. - Jesteśmy po to, żeby ludziom pomagać i robimy to naprawdę z radością.

Gruszecki zaznacza, że w tym roku sytuacja jeszcze nie jest zła. Tak naprawdę w gminie woda odcięła zupełnie tylko jedną zagrodę. Ale np. w ubiegłym roku na pomoc funkcjonariuszy czekało więcej mieszkańców. - Dowoziliśmy dzieci do szkoły, zabieraliśmy mleko do mleczarni... - wylicza komendant.

Mieszkańcom nadbużańskich wsi pomagają też strażacy ochotnicy i gmina. Dzięki temu, choć czasem odcięci od świata, nie czują się pozostawieni samym sobie. A że Bug co roku wylewa?

- My to już przyzwyczajeni jesteśmy - mówi pan Józef. - Tutaj od zawsze tak było. Cieszymy się tylko, jak woda przed podwórzem się zatrzyma. Jak nie idzie dalej.
Nawet nie myślą o tym, że mogliby mieszkać w innym, bezpieczniejszym, miejscu. - Przecież ja tu od urodzenia mieszkam - mówi 75-letnia pani Nadzieja. - To jak się teraz na stare lata wyprowadzać? Tu jest nasz dom.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!