piątek, 24 listopada 2017 r.

Chełm

Dorohusk: szykuje się sprawdzian demokracji

  Edytuj ten wpis

Obecny gospodarz gminy kontra była wójt. To pomiędzy tymi dwiema osobami rozegra się wyborcza walka w Dorohusku.

Zwycięzcy przypadnie wójtowski fotel. Przegrany będzie musiał obejść się smakiem.

Za nieco ponad tydzień mieszkańcy gminy Dorohusk zdecydują po raz kolejny, kogo chcą widzieć w roli wójta. O to stanowisko w przedterminowych wyborach ubiega się dwoje kandydatów: Marzena Szopińska-Demczuk, była wójt odwołana na wiosnę w referendum i Wojciech Sawa, obecnie pełniący funkcję wójta, wcześniej dyrektor zespołu szkół.

Oboje zapowiadają, że chcą czystej kampanii, choć zważywszy na to, co się działo w gminie do tej pory, trudno uwierzyć, że te życzenia mogą się spełnić. A kampania tak naprawdę rozpoczęła się jeszcze przed oficjalnym zgłoszeniem kandydatów.

Zarówno Szopińska-Demczuk, jak i Sawa przyznają, że spotykają się z mieszkańcami. Oboje odżegnują się jednak od tego, że te spotkania mają charakter agitacyjny.

- Ja po prostu nie chcę zerwać i nigdy nie zerwałam kontaktu z gminą - mówi Szopińska-Demczuk. A jej kontrkandydat z kolei zapewnia: Cykl spotkań z mieszkańcami, który właśnie trwa, ma na celu wysłuchanie i poznanie potrzeb i oczekiwań ludzi. - Oni przecież najlepiej wiedzą, co jest w gminie potrzebne, a ja chcę wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom - mówi Sawa.

Czym kandydaci zamierzają przekonać do siebie wyborców?

- Chciałbym, aby ludzie ocenili mnie nie po słowach, ale po czynach - mówi Sawa. - Moim zdaniem, ta gmina ma duże możliwości rozwoju. Ale jest też dużo do zrobienia. Słucham tego, co mówią ludzie. Na pewno dla nich jednym z ważniejszych problemów jest zły stan dróg. I nie można mówić: "Nic się nie da zrobić, bo nie ma pieniędzy”. Skoro brakuje ich w gminie, trzeba szukać gdzie indziej. I nie boję się konfrontacji z moją kontrkandydatką. Skoro zdecydowałem się na start w wyborach, to znaczy, że podjąłem rękawicę.

Szopińska-Demczuk, która już raz odwołana przez mieszkańcow, ma teoretycznie trudniejszy start, zapewnia, że też się nie podda.

- Owszem, było referendum, ale mnie odwołało 1200 osob. A wyborców w gminie jest ponad pieć tysięcy - mówi. - Przez dwa lata, gdy byłam wójtem, obiecywałam ludziom, że najpierw musimy zacisnąć pasa, żeby potem były tego efekty. Nie pozwolono mi skończyć mojej pracy, a ja chcę dotrzymać słowa. Zresztą, do startu przekonali mnie sami mieszkańcy. A ja sama też nie chcę pozwolić na to, żeby obecne władze zaprzepaściły to, co udało się nam wcześniej osiągnąć.

Mieszkańcy, w ocenie obojga kandydatów, zdają się wstrzemięźliwi. Jedni skłaniają się bardziej ku byłej pani wójt, inni ku obecnemu gospodarzowi gminy. Wielu zwraca uwagę na to, że w tle wyborczej scenerii za wiele jest konfliktów i kłótni.

- Powiem szczerze, że gdybym tylko mógł, to najchętniej zagłosowałbym na kogoś spoza tej dwójki - mówi pan Marian z Dorohuska. - Kogoś, kto nie jest związany z żadną z tych skłóconych grup. Mam dość tych wzajemnych oskarżeń, zarzutów i obrzucania się błotem. Odnoszę wrażenie, że w tym wszystkim giną ludzie, o których przecież przede wszystkim władze powinny się troszczyć.

O tym, na kogo postawią mieszkańcy Dorohuska, przekonamy się tuż po wyborach. Przypomnijmy, że samo głosowanie odbędzie się w niedzielę, 19 października.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!