poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Chełm

Jestem bardzo zbulwersowany, że borykająca się z dużymi problemami finansowymi jednostka budżetowa, jaką jest utrzymujący się z podatników szpital, szasta publicznymi pieniędzmi – mówi z oburzeniem Jan Jabłoński, prezes Handlowo-Przemysłowej Spółdzielni Inwalidów w Hrubieszowie.

– Z moich wyliczeń wynika, że szpital wydał beztrosko 20 714 zł przepłacając tyle przy zakupie gwiazdkowych bonów towarowych dla załogi – dodaje.
Do przetargu na bony przystąpiły trzy firmy. Zdaniem Jabłońskiego, regulamin był tak skonstruowany, że gdyby np. oferta dwóch pozostałych firm, tj. „Stokrotki” czy też kierowanej przez niego HPSI była nawet o 160 tys. tańsza, to i tak wygrałby „Albert”. Dlaczego? Za upust ceny można było dostać 50 proc. punktów, zaś 40 proc. za liczbę zatrudnionych w sklepie pracowników. Resztę punktów przyznawano za bogactwo pozycji asortymentowych. – Nie wiem dlaczego dla szpitala tak ważna była ilość zatrudnionych w sklepie, a nie na przykład cena bonu? – dziwi się Jabłoński. Dodaje, iż nie wierzy, żeby w jedynym sklepie „Albert” w Hrubieszowie pracowało – jak podano – aż 61 osób. Szpital tego nie sprawdził.
– Można to i tak widzieć – mówi Józef Demendecki, zastępca dyrektora ZOZ w Hrubieszowie. – Ale ta transakcja nie obciąża w żaden sposób finansów szpitala. Pieniądze wydano z niezależnego funduszu socjalnego. Jeśli mówimy o jakiejś stracie, to dotyczy to już samych pracowników.
Hrubieszowski szpital zatrudnia ok. 700 osób. Wszystkie otrzymały bony wartości 50–500 zł. W tym roku do komisji przetargowej włączono więcej przedstawicieli związków zawodowych. To komisja opracowała szczegółowy, właśnie taki, regulamin.
Zdaniem Demendeckiego, doświadczenia poprzednich lat z bonami nie były najlepsze. Pracownicy mieli się uskarżać na słabe zaopatrzenie i trudności z realizacją bonów. Mały wybór towarów, a nawet produkty przeterminowane, kolejki – to najważniejsze grzechy. – Bywało nawet – mówi – że firma handlowa dawała dosyć atrakcyjny upust, a w okresie realizacji bonów podnosiła ceny na towary.
– Myśmy byli tylko uczestnikiem przetargu i miło, że to właśnie nasza oferta została wybrana, a wszystko inne co tej sprawie towarzyszy to już nie moja sprawa – dystansuje się Marcin Bocheński, kierownik sklepu „Albert”. Firma weszła na hrubieszowski rynek w połowie grudnia 2000 r. Była to więc jej pierwsza oferta. Według zapewnień M. Bocheńskiego w momencie jej składania zatrudniała 61 osób i mniej więcej tyle samo zatrudnia obecnie. – Z tego co wiem, rok temu świąteczne bony obsługiwała „Stokrotka”, zaś wcześniejszy konkurs w połowie roku wygrała spółdzielnia inwalidów – mówi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!