sobota, 10 grudnia 2016 r.

Chełm

Drogie bony

Dodano: 9 stycznia 2002, 20:57
Autor: (s-ów),

Jestem bardzo zbulwersowany, że borykająca się z dużymi problemami finansowymi jednostka budżetowa, jaką jest utrzymujący się z podatników szpital, szasta publicznymi pieniędzmi – mówi z oburzeniem Jan Jabłoński, prezes Handlowo-Przemysłowej Spółdzielni Inwalidów w Hrubieszowie.

– Z moich wyliczeń wynika, że szpital wydał beztrosko 20 714 zł przepłacając tyle przy zakupie gwiazdkowych bonów towarowych dla załogi – dodaje.
Do przetargu na bony przystąpiły trzy firmy. Zdaniem Jabłońskiego, regulamin był tak skonstruowany, że gdyby np. oferta dwóch pozostałych firm, tj. „Stokrotki” czy też kierowanej przez niego HPSI była nawet o 160 tys. tańsza, to i tak wygrałby „Albert”. Dlaczego? Za upust ceny można było dostać 50 proc. punktów, zaś 40 proc. za liczbę zatrudnionych w sklepie pracowników. Resztę punktów przyznawano za bogactwo pozycji asortymentowych. – Nie wiem dlaczego dla szpitala tak ważna była ilość zatrudnionych w sklepie, a nie na przykład cena bonu? – dziwi się Jabłoński. Dodaje, iż nie wierzy, żeby w jedynym sklepie „Albert” w Hrubieszowie pracowało – jak podano – aż 61 osób. Szpital tego nie sprawdził.
– Można to i tak widzieć – mówi Józef Demendecki, zastępca dyrektora ZOZ w Hrubieszowie. – Ale ta transakcja nie obciąża w żaden sposób finansów szpitala. Pieniądze wydano z niezależnego funduszu socjalnego. Jeśli mówimy o jakiejś stracie, to dotyczy to już samych pracowników.
Hrubieszowski szpital zatrudnia ok. 700 osób. Wszystkie otrzymały bony wartości 50–500 zł. W tym roku do komisji przetargowej włączono więcej przedstawicieli związków zawodowych. To komisja opracowała szczegółowy, właśnie taki, regulamin.
Zdaniem Demendeckiego, doświadczenia poprzednich lat z bonami nie były najlepsze. Pracownicy mieli się uskarżać na słabe zaopatrzenie i trudności z realizacją bonów. Mały wybór towarów, a nawet produkty przeterminowane, kolejki – to najważniejsze grzechy. – Bywało nawet – mówi – że firma handlowa dawała dosyć atrakcyjny upust, a w okresie realizacji bonów podnosiła ceny na towary.
– Myśmy byli tylko uczestnikiem przetargu i miło, że to właśnie nasza oferta została wybrana, a wszystko inne co tej sprawie towarzyszy to już nie moja sprawa – dystansuje się Marcin Bocheński, kierownik sklepu „Albert”. Firma weszła na hrubieszowski rynek w połowie grudnia 2000 r. Była to więc jej pierwsza oferta. Według zapewnień M. Bocheńskiego w momencie jej składania zatrudniała 61 osób i mniej więcej tyle samo zatrudnia obecnie. – Z tego co wiem, rok temu świąteczne bony obsługiwała „Stokrotka”, zaś wcześniejszy konkurs w połowie roku wygrała spółdzielnia inwalidów – mówi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO