sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Chełm

Drogowcy zablokowali przedsiębiorców w Krasnymstawie

Dodano: 26 maja 2009, 17:43

Miało być rondo, jest skrzyżowanie. Efekt: ciężarówką nie można wyjechać i nie ma gdzie zawrócić

Tomasz Brożek ma firmę transportową. Przez remont drogi od miesiąca nie może wyjechać ze swojej posesji. Drogowcy zostawili mu za wąski wyjazd. Zanosi się na to, że tak już pozostanie.

Kłopoty Brożka nie skończą się wraz z remontem drogi. Jeśli nawet uda mu się wytargować od drogowców szerszą bramę, to zgodnie z nową organizacją ruchu, wyjeżdżając z podwórka będzie mógł skręcić jedynie w prawo. Możliwość zawrócenia ciężarówki w kierunku miasta, pojawi się dopiero po kilkunastu kilometrach.

- Projektanci nowej drogi i Zarząd Dróg Wojewódzkich skazali nas na kłopoty i dodatkowe koszty - mówi Marzena Brożek, żona pana Tomasza. - Na dodatek, oszukali nas. Na planach, które nam pokazywali, było rondo, a budują zwykłe skrzyżowanie.

Gdyby powstało rondo, Brożek nie miałby problemu z zawracaniem. Przy skrzyżowaniu ma. Nie pozostaje mu nic innego, jak po wyjechaniu z posesji jechać w przeciwnym niż potrzebuje kierunku i szukać miejsca do zawrócenia.
- Myślałem, że będzie to możliwe w Gorzkowie, ale tam jest ograniczenie tonażu - mówi. - Podpowiedzi nie uzyskałem też od drogowców. Wzruszają tylko ramionami.

W podobnej sytuacji są sąsiedzi Brożków. Jeden z nich, aby wrócić ciągnikiem z pola, musi objechać kawał miasta. Kłopoty ma także producent bram i ogrodzeń. Klienci nie mogą do niego dojechać, bo wjazd jest zbyt wąski dla ciężarówek.
Brożek, aby bezpiecznie wyjeżdżać ciężarówką, musi mieć co najmniej sześciometrową bramę. Tymczasem drogowcy ustąpili mu trzy metry. Po jego interwencji dołożyli jeszcze metr.

- To i tak za mało - mówi pan Tomasz. - Tym bardziej że na wysokości naszej posesji, projektant uwzględnił wysepkę z przejściem dla pieszych, a drogę podzielił ciągłą podwójną linią.

Brożkowie i ich sąsiedzi skarżą się, że nikt nie chce pomóc. Od burmistrza usłyszeli, że to nie jego sprawa, bo droga należy do marszałka. Z kolei szefowie ZDW w ogóle nie chcą z nimi rozmawiać. Mieszkańcy obawiają się, że jeszcze chwila, a na wszelkie zmiany na ich korzyść będzie za późno.

- Jeden z drogowców poradził nam, abyśmy sprzedali dom i urządzili się w innym miejscu - żali się pani Marzena. - A przecież to oni powinni się do nas dostosować, a nie my do nich.
Czytaj więcej o:
Gość
nikita
KK
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 maja 2009 o 05:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zarządy dróg, podobnie jak urzędy administracji państwowej są opłacane z budżetu państwa czyli z kieszeni właśnie tych przedsiębiorców, w krajach zachodnich ( a Polska juz teraz jest jednym z nich) takie projekty są najpierw przedstawiane lokalnej spoleczności, przebudowa dróg sluzyć powinnna ludziom a nie zarządom dróg, jeśli ludzie są ignorowani, to urzednicy robiący im krzywdę powinni to odczuć, jest na to wiele sposobów, np.wymagajmy od swoich lokalnych przedstawicieli (polityków) aby oni wpływali na takie sytuacje a jeśli nie potrafią pomagać społeczeństwu, to dajmy temu wyraz w głosowaniach przecież politycy zawsze obiecują, że będą wyborcom pomagać, więc egzekwujmy te obietnice
Rozwiń
nikita
nikita (26 maja 2009 o 19:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TO SAMO ZROBILI W PIASKACH, LOKALE Z PRZEZNACZENIEM HANDEL I USŁUGI W PARTERZE ODCIETE OD SZOSY DROGĄ DLA ROWERÓW BEZ MOZLIWOSCI PODJAZDU DO LOKALU - TO JAKAS PARODIA , TO POMOC DLA PRZEDSIEBIORCÓW PALETY Z TOWAREM BEDA NA PLECACH NOSIĆ, ALBO DŹWIGI WYNAJMOWAC. KTOS TAM MYSLI CO ROBI- BANDA JAKIŚ FANTASTÓW CZY COŚ W TYM RODZAJU.
Rozwiń
KK
KK (26 maja 2009 o 19:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I to jest właśnie Polskie budowanie dróg dopiero tyle się słyszało o Kazimierskiej w Puławach teraz kolejny przedsiębiorca ma kłopoty przez nieudolnych projektantów. Scyzoryk sam w kieszeni się otwiera
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!