wtorek, 24 października 2017 r.

Chełm

Dyrektor NMOW: "Dlaczego nas się karze, a państwowe ośrodki, mimo zatrważających statystyk zdarzeń funkcjonują w najlepsze?"

Dodano: 5 stycznia 2017, 16:35

Monika Tofil
Monika Tofil

Rozmowa z Moniką Tofil, dyrektor Niepublicznego Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Rejowcu.

• W formie ogłoszenia przedstawiła pani swoje racje w konflikcie z minister edukacji narodowej i lubelską kurator oświaty. Co panią do tego skłoniło?

- Od końca marca nie został do nas skierowany żaden nieletni, a ci, którzy byli pod naszą opieką zgodnie z poleceniem ministra zostali przeniesieni do innych placówek. Do tej pory kuratorium, ani ministerstwo nie podjęło decyzji administracyjnej, która by ten stan rzeczy sankcjonowała. Stanowisko „Kłamstwa i manipulacje sposobem na zniszczenie NMOW w Rejowcu” opublikowałam, aby opinia publiczna dowiedziała się, o co w całym tym zamieszaniu naprawdę chodzi.

• Nie o to, że w czynnym jeszcze ośrodku doszło do serii drastycznych zdarzeń zagrażających bezpieczeństwu wychowanków?

- Niestety takie placówki jak nasza niosą za sobą ryzyko wystąpienia zdarzeń o charakterze kryminalnym. Również u nas doszło do aktów przemocy. Niemniej jednak w porównaniu z innymi placówkami, chociażby MOW w Puławach, czy Podgłębokiem nasz ośrodek wyróżniał się zdecydowanie na korzyść. Dlaczego nas się karze, a państwowe ośrodki, mimo zatrważających statystyk zdarzeń funkcjonują w najlepsze?

• Wiem, że w ośrodku kontrola goniła kontrolę…

- No i cóż z tego, że wyniki były dla nas pozytywne. Okazało się, że dla kuratorium nie miało to żadnego znaczenia. Kurator Teresa Misiuk okazała się likwidatorem ośrodka, a nie państwowym urzędnikiem, którego ustawowym zadaniem jest wspomaganie placówek oświatowych. Mamy trzy protokoły kuratoryjne i żaden z nich nie zawiera zaleceń. Kurator pytana, co mamy jeszcze zrobić, aby dzieci do nas wróciły odparła, że jeśli z jej strony liczymy na podpowiedź, to jesteśmy w błędzie.

• Czyli reaktywowanie waszego NMOW minister uzależnia od decyzji kurator, a ta z kolei ogląda się na minister?

- Dla nas to swoiste błędne koło, które napędza jeszcze jedna osoba, czyli poseł Beata Mazurek, partyjna koleżanka, ale i przyjaciółka minister Anny Zalewskiej. Na łamach jednego z lokalnych tygodników zapowiedziała, że zrobi wszystko, co w jej mocy, aby doprowadzić do zamknięcia ośrodka. Zdaję sobie sprawę, że w tej relacji nie mam najmniejszych szans. Tym bardziej, że poparł go także wojewoda lubelski, do którego wystosowaliśmy skargę na działanie kuratorium.

• Poddaje się pani?

- Zachowuję resztki nadziei, że jednak uda nam się uratować ośrodek. Boli mnie, że po przeniesieniu do innej placówki jeden z naszych wychowanków w ostatniej chwili został odcięty od sznura. Wiem o jeszcze jednej próbie samobójczej, jak i o tym, że w nowym ośrodku „nasz” podopieczny został tak pobity przez rówieśników, że trafił do szpitala. Wciąż utrzymuję też kontakt z grupą ponad sześćdziesięciu pracowników, których musiałam zwolnić.

Z drugiej strony konfliktu

– Zgodnie z przepisami wizytatorzy mogą wydawać dyrektorom szkół i placówek zalecenia wynikające z przeprowadzonych czynności wraz z terminem ich realizacji – odpowiedziała kurator.

– Celem zaleceń jest skorygowanie tych działań szkoły, które są niezgodne z prawem. Każde zalecenie musi zatem powoływać się na odpowiedni przepis prawa oświatowego, któremu szkoła uchybiła lub wbrew któremu działa i z tego względu szczegółowe zalecenia zawarte w protokołach nie dotyczą „konkretnych wymagań”, ale odnoszą się do właściwych aktów prawnych – mówi Teresa Misiuk, lubelska kurator oświaty, pytana jakie wymagania w zakresie bezpieczeństwa wychowanków nie zostały spełnione przez NMOW w Rejowcu.

– Te wymagania zostały pośrednio określone we wnioskach wynikających z kontroli wskazujących na przyczyny niespełniania przez placówkę wymogu zapewnienia wychowankom bezpiecznych warunków pobytu. To na przykład nieprowadzenie przez dyrekcję postępowań wyjaśniających, mających na celu ustalenie wszystkich okoliczności oraz osób, w tym pracowników ośrodka, odpowiedzialnych za zaistnienie zdarzeń przemocowych. Ponadto zabrakło analizy tych zdarzeń pod kątem wniosków dla ośrodka w celu poprawy bezpieczeństwa wychowanków poprzez zapobieżenie kolejnym podobnym zdarzeniom, popełnianie przez dyrekcję i/lub wychowawców określonych błędów lub zaniedbań wychowawczych. Kolejne przyczyny to brak konsekwencji w stosowaniu środków wychowawczych, nieinformowanie organów ścigania o czynach karalnych popełnianych przez młodzież na terenie ośrodka i poza nim, brak u kadry kierowniczej doświadczenia i odpowiednich kompetencji w zakresie kierowania placówką wychowawczo – resocjalizacyjną, utrata przez dyrekcję i kadrę pedagogiczną kontroli nad placówką na rzecz działających tu grup przestępczych i ich liderów.

(not. bar)

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 stycznia 2017 o 14:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zamykaj kobieto ten przybytek i wracaj na uczelnie .Chłopa pilnować trzeba
Rozwiń
Gość
Gość (6 stycznia 2017 o 14:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Problemy dopiero przed wami .Teraz zajmą się wasza rodzinną uczelnią
Rozwiń
Gość
Gość (6 stycznia 2017 o 10:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nic dziwnego przecież dwie "kolegówny" z pisiorów zarówno ta niby kurator jak i ta kobyła "niedorzecznik" to niezła kompania typowa dla tego bagna pisowskiego.
Rozwiń
Gość
Gość (6 stycznia 2017 o 08:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Monika,ale MSZ piękne oczy
Rozwiń
Gość
Gość (5 stycznia 2017 o 21:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Za dużą łyżka żarła Pani z rodziną .To was tofile zgubiło
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!