poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Dziecko zmarło. Zarzuty dla lekarza i dyspozytorki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 stycznia 2014, 11:15
Autor: (jsz)

Dyspozytorka pogotowia i lekarze ze szpitala w Chełmie odpowiedzą za śmierć 3,5-miesięcznego Bartka. Miał ponad 40 stopni gorączki, ale dyspozytorka nie wysłała po niego karetki, a lekarka nie przyjęła do szpitala.

Tragiczne wydarzenia rozegrały się 24 lutego ub. roku. Już w nocy dziecko mocno gorączkowało. Rano jego stan się pogorszył, więc rodzice zadzwonili na pogotowie. Dyspozytorka kazała podać leki przeciwgorączkowe. Teraz 58-letnia Elżbieta S. usłyszała prokuratorskie zarzuty w tej sprawie. - Nie udzieliła pomocy chłopcu, znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Odmówiła wysłania do chorego dziecka karetki, nie pogłębiając wywiadu i kierując jego rodziców do ambulatorium. Rodzice Bartka sami zaczęli szukać ratunku. Przyjechali z Sawina do szpitala w Chełmie. Byli tam ok. godz. 8 rano. Chłopiec nie został jednak przyjęty na oddział, bo… nie miał skierowania. Lekarka ze szpitala wysłała ich do punktu nocnej opieki zdrowotnej. Stamtąd lekarz odesłał ich z powrotem, już ze skierowaniem. Podejrzewał zakażenie układu moczowego. Tym razem Bartek został przyjęty. Jego stan cały czas się pogarszał. Lekarze zaczęli podejrzewać sepsę. Dopiero po godz. 17.00 Bartek trafił do karetki i ruszył w drogę do DSK w Lublinie. Tam po północy zmarł. Kiedy tragedię opisały media, sprawą zajęła się prokuratura. Śledczy posiłkowali się opinią biegłych z zakresu medycyny sądowej, pediatrii i chorób zakaźnych z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Postawili zarzuty nie tylko dyspozytorce. Za narażenie życia dziecka odpowie również 56-letnia Ewa G., lekarz z chełmskiego szpitala. - Pełniąc funkcję lekarza dyżurnego na pediatrycznej izbie przyjęć odmówiła przyjęcia do szpitala 3,5-miesięcznego chłopca - wyjaśnia Syk-Jankowska. - Nie zleciła wykonania badań laboratoryjnych krwi i moczu. Nakazała rodzicom uzyskanie skierowania od lekarza pomocy doraźnej, co nie jest konieczne w przypadku stanów nagłych. Według prokuratury, spowodowało to pogorszenie się stanu chłopca i zmniejszyło szansę na jego uratowanie. Dyspozytorka i lekarka nie przyznają się do winy, odmawiają składania wyjaśnień. Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Chełmie skupia się na lekarce. - Pani doktor cieszy się bardzo dobrą opinią. Śmierć chłopca to również dla niej traumatyczne przeżycie. Myślę, że teraz jest szczególnie wyczulona na dolegliwości pacjentów. Dopóki nie będzie skazującego wyroku, uznajemy tę osobę za niewinną - mówi Sławomir Sawulski. - Na tym etapie nie będziemy wyciągać żadnych konsekwencji. Dyspozytorce i lekarce grozi odpowiednio do 3 i do 5 lat więzienia. Prokuratura zapowiedziała, że zarzuty dotyczące narażenia życia chłopca usłyszy jeszcze jeden pediatra z chełmskiego szpitala.

W chełmskim szpitalu

• W 2003 r. zmarła tam 25-letnia pacjentka. Przez kilka dni zwijała się z bólu, a lekarze nic nie robili. Według prokuratury, pomogła dopiero łapówka dla ordynatora. Wtedy okazało się, że kobieta ma ropne zapalenie otrzewnej. Było już za późno na ratunek. Justyna T. zmarła. Proces Romana Z., byłego ordynatora, oskarżonego o łapownictwo trwa. • We wrześniu 2013 r., zmarł 60-letni mężczyzna. Nie mógł samodzielnie oddychać. Gdy zepsuł się respirator, awarii nikt nie zauważył. Szpital twierdzi, że winny jest…sprzęt.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Chełm szpital Bartek
anna
nek
a
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

anna
anna (30 stycznia 2014 o 13:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

grozi im do 5 lat za smierc to chyba kpina.moze 25 przeciez swiadomie narazila dziecko na smierc wiedzac ze takie male dziecko ma 45 st.wlasnymi rekami bym ja udusila jakby nie daj boze to spotkalo mnie i chyba jak tak dalej bedzie to ludzie sami beda wymierzac sprawiedliwosc bo wsrod lekarzy jez bezkrolewie robia co chca i sa bezkarni

Rozwiń
nek
nek (30 stycznia 2014 o 08:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niestety lekarze i pracownicy służby " zdrowia" to zmanierowane towarzystwo, szukające tylko kożyści dla siebie.

Wielkie współczucia dla rodziny, sam mam dziecko w podobnym wieku....niewyobrażalne.

Rozwiń
a
a (29 stycznia 2014 o 21:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

wpier*** i do lochu..obojgu...

Rozwiń
Zbulwersowany
Zbulwersowany (29 stycznia 2014 o 17:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lekarze sa winni calemu burdelowi w nfz,zakazac pracy w publicznej sluzbie zdrowia gdy lekarz pracuje w prywatnej,wybrac jedno albo drugie a nie pociagac kase za free z NFZ.

Rozwiń
Basia
Basia (29 stycznia 2014 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niestety takie czasy, znam masę ludzi, którzy zaciągają kredyty i sięgają po coś w stylu szybka pożyczka na dowód żeby utrzymać swoje dziecko, a nigdy nie wiadomo co może kogo spotkać w życiu...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!