piątek, 9 grudnia 2016 r.

Chełm

Głowa Lenina między sztućcami

Dodano: 12 marca 2002, 13:03

Muzea w regionie mogą tylko pomarzyć o zakupie takich eksponatów. Na zdjęciu: komplet sztućców z muz
Muzea w regionie mogą tylko pomarzyć o zakupie takich eksponatów. Na zdjęciu: komplet sztućców z muz

Komplet sztućców do ślimaków, dwie zabytkowe wazy, płaskorzeźba Lenina - muzea w regionie mogą sobie pozwolić tylko na niewielkie zakupy eksponatów. Pieniędzy najczęściej wystarcza jedynie na pensje.

Zygmunt Nasalski, dyrektor Muzeum Lubelskiego, twierdzi, że od kilku lat placówki muzealne nie są w stanie spełniać podstawowego zadania, jakim jest gromadzenie i uzupełnianie zbiorów. W ubiegłym roku na zakupy wydał niespełna 15 tys. zł, z czego 10 tys. zł ofiarował Urząd Miejski w Łęcznej.
- W warunkach mizerii finansowej nie stać nas było na dzieła znaczące - mówi dyr. Nasalski. - Tymczasem nie ma tygodnia, w którym nie trafiałyby się nam atrakcyjne oferty. Niestety, muzea już dawno przestały się liczyć na rynku dzieł sztuki. W ten sposób tracimy rzeczy bezcenne dla naszego dziedzictwa i kultury.
Z ubiegłorocznych zakupów dyrektora Nasalskiego najbardziej cieszą archiwalia, w tym przede wszystkim listy związane z Wincentym Polem. Gdyby nie trafiły do muzeum, trafiłyby na aukcję, do prywatnych kolekcjonerów lub z czasem uległy zniszczeniu.
Władysław Fedorowicz, dyrektor Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie, najbardziej dumny jest z portretu księcia Józefa Poniatowskiego według Józefa Grassiego. Praktycznie w całym minionym roku niczego godnego uwagi już nie kupił, bo też nie miał pieniędzy.
Krzysztofa Kornackiego, dyrektora Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, stać było na 33 eksponaty za niewiele ponad 20 tys. zł. Wśród nabytków znalazł się komplet sztućców do skorupiaków, komplet toaletowy w oryginalnym etui oraz dwie wysokiej klasy fajansowe wazy z drugiej połowy XVIII wieku. Do zbiorów sztuki realizmu socjalistycznego udało się z kolei pozyskać między innymi brązową płaskorzeźbę z Leninem, opatrzoną dedykacją odlewników dla Edwarda Gierka. Ponadto trafiły się efektowne głowy wodza rewolucji październikowej oraz marszałka Rokossowskiego.
- W trudnej sytuacji finansowej pocieszeniem są darowizny, rewindykacje i przekazy eksponatów od takich instytucji jak chociażby Kancelaria Sejmu - mówi Krzysztof Kornacki.
W tym roku o większych zakupach nie marzy, skoro pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego wystarcza mu zaledwie na wynagrodzenia dla pracowników. Nie stać go nawet na ogrzewanie sal muzealnych, w których temperatura sięga teraz zaledwie 8 stopni. Turyści jednak nie marzli, bo - jak co roku - w styczniu i lutym muzeum było zamknięte.

Andrzej Bronicki, dyrektor Muzeum Chełmskiego

- Dla nas cenne są obowiązkowe badania archeologiczne, poprzedzające niektóre inwestycje budowlane. Nasze muzeum stara się w tym uczestniczyć, a zdobywane tą drogą pieniądze mogą być przeznaczane między innymi na zakupy. Ale jest to o tyle założenie teoretyczne, gdyż w praktyce środki te przeznaczane są w pierwszej kolejności na regulowanie długów, bądź kupowanie podstawowych materiałów do pracy. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO