czwartek, 22 czerwca 2017 r.

Chełm

Głowa Lenina między sztućcami

Dodano: 12 marca 2002, 13:03

Muzea w regionie mogą tylko pomarzyć o zakupie takich eksponatów. Na zdjęciu: komplet sztućców z muz
Muzea w regionie mogą tylko pomarzyć o zakupie takich eksponatów. Na zdjęciu: komplet sztućców z muz

Komplet sztućców do ślimaków, dwie zabytkowe wazy, płaskorzeźba Lenina - muzea w regionie mogą sobie pozwolić tylko na niewielkie zakupy eksponatów. Pieniędzy najczęściej wystarcza jedynie na pensje.

Zygmunt Nasalski, dyrektor Muzeum Lubelskiego, twierdzi, że od kilku lat placówki muzealne nie są w stanie spełniać podstawowego zadania, jakim jest gromadzenie i uzupełnianie zbiorów. W ubiegłym roku na zakupy wydał niespełna 15 tys. zł, z czego 10 tys. zł ofiarował Urząd Miejski w Łęcznej.
- W warunkach mizerii finansowej nie stać nas było na dzieła znaczące - mówi dyr. Nasalski. - Tymczasem nie ma tygodnia, w którym nie trafiałyby się nam atrakcyjne oferty. Niestety, muzea już dawno przestały się liczyć na rynku dzieł sztuki. W ten sposób tracimy rzeczy bezcenne dla naszego dziedzictwa i kultury.
Z ubiegłorocznych zakupów dyrektora Nasalskiego najbardziej cieszą archiwalia, w tym przede wszystkim listy związane z Wincentym Polem. Gdyby nie trafiły do muzeum, trafiłyby na aukcję, do prywatnych kolekcjonerów lub z czasem uległy zniszczeniu.
Władysław Fedorowicz, dyrektor Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie, najbardziej dumny jest z portretu księcia Józefa Poniatowskiego według Józefa Grassiego. Praktycznie w całym minionym roku niczego godnego uwagi już nie kupił, bo też nie miał pieniędzy.
Krzysztofa Kornackiego, dyrektora Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, stać było na 33 eksponaty za niewiele ponad 20 tys. zł. Wśród nabytków znalazł się komplet sztućców do skorupiaków, komplet toaletowy w oryginalnym etui oraz dwie wysokiej klasy fajansowe wazy z drugiej połowy XVIII wieku. Do zbiorów sztuki realizmu socjalistycznego udało się z kolei pozyskać między innymi brązową płaskorzeźbę z Leninem, opatrzoną dedykacją odlewników dla Edwarda Gierka. Ponadto trafiły się efektowne głowy wodza rewolucji październikowej oraz marszałka Rokossowskiego.
- W trudnej sytuacji finansowej pocieszeniem są darowizny, rewindykacje i przekazy eksponatów od takich instytucji jak chociażby Kancelaria Sejmu - mówi Krzysztof Kornacki.
W tym roku o większych zakupach nie marzy, skoro pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego wystarcza mu zaledwie na wynagrodzenia dla pracowników. Nie stać go nawet na ogrzewanie sal muzealnych, w których temperatura sięga teraz zaledwie 8 stopni. Turyści jednak nie marzli, bo - jak co roku - w styczniu i lutym muzeum było zamknięte.

Andrzej Bronicki, dyrektor Muzeum Chełmskiego

- Dla nas cenne są obowiązkowe badania archeologiczne, poprzedzające niektóre inwestycje budowlane. Nasze muzeum stara się w tym uczestniczyć, a zdobywane tą drogą pieniądze mogą być przeznaczane między innymi na zakupy. Ale jest to o tyle założenie teoretyczne, gdyż w praktyce środki te przeznaczane są w pierwszej kolejności na regulowanie długów, bądź kupowanie podstawowych materiałów do pracy. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!