wtorek, 24 października 2017 r.

Chełm

Igrają z własnym losem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 lutego 2007, 16:51

W schroniskach dla bezdomnych tłok. Ale, jak zapewniają kierownicy placówek, bez względu na posiadaną liczbę miejsc przyjmą wszystkich.

Pod warunkiem, że są trzeźwi.

- Mamy komplet - mówi Marianna Myka, prezes chełmskiego koła Stowarzyszenia św. Brata Alberta. - Ale jak będzie trzeba na noclegownię zaadaptujemy świetlicę. Dostawki pojawią się też na korytarzach.
Jednak mimo zimowej aury, zwiększonej liczby przyjęć nie zanotowano. Mróz i śnieg wypędził z pustostanów tylko nielicznych. Wczoraj do schroniska zgłosiła się tylko jedna osoba. Inni nadal igrają z losem, koczując w kanałach, altankach, czy na klatkach schodowych. - Im bardzo trudno przystosować się do reguł obowiązujących w schronisku - dodaje Myka. - Wolą marznąć niż trzeźwieć.
Ostatnio za pijaństwo usunęła z ośrodka trzech mężczyzn. Nie zostawiła ich jednak bez pomocy. Zostali karnie przeniesieni do schronisk w Zamościu i Świdniku. - U mnie też takie przypadki bywają na porządku dziennym - przyznaje Barbara Fijałkowska, dyrektor chełmskiego Monaru. - Pomieszkają tydzień, góra dwa, trochę odżyją i odchodzą. Nawet dziękuję nie powiedzą.
Fijałkowska przypomina sobie parę, która do jej schroniska po kilka razy każdej zimy przywożona była przez Straż Miejską. Gdy się ogrzali, umyli i zjedli zaraz uciekali. Kilka dni temu kobieta zmarła, a jej partner z poważnymi odmrożeniami trafił do szpitala. - W ubiegłym roku uratowaliśmy im życie - mówi Ryszard Bondyra, komendant Straży Miejskiej w Chełmie. - Skrajnie wyczerpanych zabraliśmy ich z opuszczonego, pozbawionego okien i drzwi budynku byłej parowozowni. Odwieźliśmy ich do schroniska. Długo tam nie zabawili.
Od początku zimy policja i strażnicy miejscy odwiedzają miejsca, w których najczęściej można spotkać bezdomnych. Pod szczególnym nadzorem są ogródki działkowe, pustostany przy ul. Mickiewicza i Kopernika, okolice dworców. Koczujący tam mężczyźni rzadko jednak godzą się na umieszczenie ich w schronisku. Do tej pory zgodziło się na takie rozwiązanie zaledwie dwie osoby.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!