poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Jak nie rurą, to mandatem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 kwietnia 2008, 19:41

Pani Monika od wielu dni nie ma w domu kanalizacji. Skłócony z rodziną wuj usunął kawałek rury odprowadzającej nieczystości.

Kobieta szuka teraz pomocy u chełmskich urzędników. Bez skutku.

Monika Mariańska wydeptała już ścieżki do wszystkich urzędów. Z każdego odchodziła z kwitkiem. W Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej dowiedziała się, że rura kanalizacyjna należy do właścicieli działki, przez którą biegnie. - Za te elementy odpowiada właściciel - informuje Henryk Dżaman, dyrektor MPGK. - My nie możemy ingerować w waśnie między sąsiadami.

MPGK zaproponował, aby kanalizację poprowadzić w innym miejscu. Jednak koszty takich prac musiałaby pokryć właścicielka domu. - Dlaczego mam płacić kilka tysięcy zł z własnej kieszeni, skoro to nie ja uszkodziłam przyłącze? - pyta Mariańska. - Najgorsze jednak jest to, że za tą samowolę nic mojemu wujowi nie grozi. Chyba że pójdę do sądu.

Spór między Jerzym Rybczyńskim a panią Moniką trwa nie od dziś. Zaczęło się od podziału działki, której są współwłaścicielami. - Sprawa w sądzie jeszcze trwa - mówi Mariańska. - Myślę, że właśnie to jest powodem całego zamieszania. Wuj po prostu zrobił mi na złość.

Jerzy Rybczyński nie chciał z nami rozmawiać. - To są sprawy rodzinne i proszę się tym nie interesować - mówi.

Zgodnie z prawem, na rozbiór sieci kanalizacyjnej nie trzeba mieć żadnego zezwolenia. Fakt ten jednak trzeba zgłosić do wydziału architektury i urbanistyki urzędu miasta. Jeśli się tego nie zrobi - urzędnicy są bezsilni.

Potwierdza to powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Przyłącze nie wymagało pozwolenia na budowę - mówi Krzysztof Chyła, szef PINB. - My w tej sprawie nie możemy nic zrobić.

Na pytania Mariańskiej odpowiedział też dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska chełmskiego Ratusza. Okazuje się, że żaden z przepisów o ochronie środowiska nie mówi o samowolnym odcięciu od kanalizacji. - Jednak obowiązkiem właściciela posesji jest podłączenie do sieci kanalizacji lub wybudowanie szamba - czytamy w piśmie. - W przypadku braku podłączenia, właścicielowi grozi kara grzywny.

Rybczyński nie tylko pozbawił bratanicę kanalizacji. Teraz zaczął nasyłać na nią Straż Miejską i inspektorów ochrony środowiska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
wjk
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wjk
wjk (15 kwietnia 2008 o 08:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy ktoś może zrobić wykaz spraw możliwych do załatwienia w urzędach? Skoro właściciel odpowiada za stan przyłącza, to czy jego uszkodzenie nie jest naruszeniem jego obowiązków?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!