niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Chełm

Jest szansa na leczenie dla 5-letniego Michała

Dodano: 28 czerwca 2011, 17:53

Michałek ma szanse na wyleczenie, ale musi poddać się terapii w Niemczech.
Michałek ma szanse na wyleczenie, ale musi poddać się terapii w Niemczech.

Szansą na życie dla Michałka Romańczuka z Włodawy jest leczenie w niemieckiej klinice. 5-letni chłopczyk od 2,5 roku choruje neuroblastomę. To złośliwy nowotwór. Polscy lekarze nie są w stanie mu pomóc.

Jego rodzice przeżyli ciężkie chwile już zanim ich synek się urodził. – Gdy byłam w ciąży z Michałkiem, lekarz stwierdził, że ciąża nie rozwija się prawidłowo. Padła diagnoza: ciążą martwa. Jednak, na szczęście, okazało się, że dziecko żyje – wspomina Iwona Romańczuk, matka chłopca.
Później też nie było łatwo. Kiedy Michałek miał 3 miesiące, lekarz orzekł, że dziecko jest niewidome. – Znów rozpacz, wyjazdy do specjalistów, kolejne badania. Dzięki Bogu diagnoza znów okazała się błędna – dodaje pani Iwona.

Kiedy chłopiec skończył 2,5 roku, trafił do szpitala z objawami wirusowego zapalenia jelit. – Ten dzień zmienił nasze życie. Po wykonaniu szpitalnych badań, diagnoza brzmiała jak wyrok. Okazało się, że Michaś cierpi na neuroblastomę – ciężki złośliwy nowotwór – mówi Iwona Romańczuk.

Dziecku usunięto guz, przeszedł autoprzeszczep. Rodzina przez rok żyła nadzieją, że teraz już wszystko będzie dobrze. Na początku czerwca rodzice pojechali z chłopcem na kolejne badania. Okazało się, że nowotwór wrócił.

– Lekarze z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie stwierdzili, że nie są w stanie pomóc chłopcu. Rodzicom w tej sytuacji pozostało tylko czekać na śmierć dziecka – wspomina pani Dorota, która pomaga w zbieraniu pieniędzy na leczenie Michałka. – Zaczęliśmy wysyłać jego wyniki do klinik na całym świecie, dostaliśmy odpowiedź zwrotną od kliniki w Kolonii w Niemczech. Tam pracuje prof. Frank Barthold, jeden z najbardziej uznanych specjalistów zajmujących się neuroblastomą w Europie – dodaje.

Drugą pozytywną odpowiedź rodzice dostali od kliniki w USA, jednak wyjazd tam wiąże się ze zbyt dużymi kosztami. – Konsultacja z diagnozą w Kolonii kosztuje 10 tysięcy euro, do tego dochodzi koszt dojazdu w obie strony to 3600 zł i koszt pobytu rodziców w Niemczech – wyjaśnia pani Dorota. – Jeśli okaże się, że są szanse na leczenie, to każdy tydzień leczenia kosztuje 20 tysięcy euro.

Rodzinie udało się w ciągu dwóch tygodni uzbierać 16 tys. 49 zł i 25 groszy. Oprócz tego pięć tysięcy euro wpłacił jeden, pragnący zachować anonimowość darczyńca. Wciąż brakuje jednak ok. tysiąca euro.
Czytaj więcej o:
jAGA
anonimus
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jAGA
jAGA (29 czerwca 2011 o 13:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tysiąc euro brakuje?? to juz niedużo- juz wpłaciłam skromny w miare możliwosci datek. ZDROWIEJ MICHAŁKU
Rozwiń
anonimus
anonimus (29 czerwca 2011 o 12:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Proponuję wystąpić do Prezesa NFZ ( za pośrednictwem Dyrektora Lubelskiego OW NFZ) o zgodę na leczenie poza granicami kraju ... jesli jest tak jak opisano w artykule i leczenie w Polsce jest niemożliwe to prawie na pewno zgoda bedzie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!