poniedziałek, 22 stycznia 2018 r.

Chełm

Kierowcy rozjeżdżają znaki drogowe. "Po każdym weekendzie to norma"

Dodano: 30 grudnia 2017, 09:00

Po świętach miejskim służbom drogowym przyszło naprawić kilka znaków pionowych. Czeka ich jeszcze wymiana dwóch staranowanych przez kierowców plastikowych pylonów. Twierdzą, że nie tylko po świętach, ale i po weekendach takie zadania to norma.

– Zakup nowego pylonu wraz z jego zainstalowaniem to koszt rzędu 250 zł – mówi Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie. – Rocznie uzupełniamy po około 10 takich urządzeń. Z kolei wymiana znaku drogowego kosztuje około 360 zł. Ważniejsze od kosztów jest jednak spowodowane przez wandali bądź nieuważnych kierowców zagrożenie dla ruchu drogowego.

– Jeśli chodzi o pylony, to najczęściej są niszczone na al. Piłsudskiego – mówi Sebastian Łukowiec, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, które do niedawna było odpowiedzialne za bieżące utrzymanie miejskich dróg w Chełmie. – W nieco mniejszym stopniu do podobnych dewastacji dochodzi także na ulicach Rejowieckiej, gdzie sprawcami bywają zmęczeni wielogodzinną jazdą kierowcy TIR-ów, ul. Ogrodowej oraz Reformackiej na wysokości wjazdu w ul. Armii Krajowej. Jeśli chodzi natomiast o znaki drogowe, to praktycznie niszczone są wszędzie, zazwyczaj podczas weekendów.

Tomasik i Łukowiec zastrzegają się, że dewastacje znaków mają różny zakres i nie zawsze trzeba je wymieniać. Czasami wystarczy je wyprostować i obrócić we właściwym kierunku. Każdorazowo wymaga to jednak wysłania na miejsce ekipy co też pociąga za sobą wymierne koszty.

– Zdarzało się, że jednego dnia wymieniliśmy pylon znaczący wysepkę z przejściem dla pieszych, a drugiego dnia już był roztrzaskany przez samochód lub wandala – dodaje Łukowiec. – Tymczasem to urządzenie składa się na poczucie bezpieczeństwa osób korzystających tak zabezpieczonego przejścia dla pieszych.

Tomasik podkreśla, że każdorazowo przypadki celowego, czy nieumyślnego uszkodzenia znaku, czy pylony zgłaszane są policji. Z uwagi na niemożność ustalenia sprawcy ta jednak często umarza postępowania w takich sprawach. Tak też było w związku ze zdarzeniem z października tego roku, kiedy to nieznany dotąd sprawca, nie wiadomo czym się kierując zniszczył pylony zainstalowane na całej długości ul. Lubelskiej.

– Do każdego takiego zdarzenia należy podejść indywidualnie – mówi Ewa Czyż, rzecznik chełmskiej policji. – Z uwagi na okoliczności każda taka sytuacja jest inna. Dochodzi do nich w różnych miejscach. Możemy mieć do dyspozycji nagranie z monitoringu bądź opierać się jedynie na ustaleniach policjantów, którzy prowadzą czynności wykrywacze w danej sprawie.

Zniszczenie, uszkodzenie, usuwanie, zasłanianie sygnałów i urządzeń ostrzegawczych zagrożone jest karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. W przypadku tego rodzaju wykroczeń sąd może też orzec obowiązek zapłaty równowartości zniszczonego lub uszkodzonego znaku bądź przywrócenia go stanu pierwotnego.

Czytaj więcej o: Chełm policja drogi
Użytkownik niezarejestrowany
mug
Użytkownik niezarejestrowany
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (31 grudnia 2017 o 17:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie dość żę drogi wąskie to jeszcze zamalowane i obsłubkowane ale już wyczyścić z brudu i zebrać błota nie ma komu np. Krasnystaw koło cukrowni SYF OD LAT
Rozwiń
mug
mug (31 grudnia 2017 o 11:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Bo znaków u nas jest za dużo! Według mnie można ok. 50% znaków zlikwidować "od ręki"! TU na zdjęciach - po co stawiać znaki na wysepkach? W Polsce jest ruch prawostronny i wiadmo, że trzeba ją objechać z prawej strony. A wysepki zwykle są "obmalowane". Po co znak "koniec pierwszeństwa przejazdu" gdy zaraz zanim stoi znak "Ustąp pierwszeństwa przejazdu"? Przecież oznaczają w zasadzie to samo! Wiele dróg osiedlowych można by przyporządkować ogólnej zasadzie skrzyżowań "z prawej ma pierwszeństwo" z :strefą 30" a tymczasem często stoi las znaków! Można by mnożyć takie sytuacje!
 Najgłupszy wywód na temat znaków jaki kiedykolwiek pojawił się na świecie. Oby się "nie mnożyły".
Rozwiń
Gość
Gość (30 grudnia 2017 o 21:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przestrzegać! To mają ludzie robić. A jak ci nie pasi, to szoruj z buta.
Rozwiń
Gość
Gość (30 grudnia 2017 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie jest tajemnicą ,że w naszym durnym kraju zgodnie z durną tradycją jest najwięcej znaków drogowych ,powtarzanych z uporem maniaka co rusz ,rejony dróg dla chamskiego zysku zas..rywaja tym żelaznym szmelcem całe pobocza ,i jeszcze mają pretensje ,że ludzie niszczą ,a co mają robic?
Rozwiń
kłopotliwe2%
kłopotliwe2% (30 grudnia 2017 o 15:16) -1
Zaloguj się, aby oddać głos
Karol napisał:
undefined napisał:
Normą jest zdziczenie i niszczenie mienia? Bezkarność wobec takich zachowań?! Do tego doszło po latach rozmydlania norm społecznych.
w państwie gdzie  jest podobno 98 % katolików ?
 Te 2% dziczy to dzicz "specjalnej troski"? Tu świetnie widać, jakie koszty społeczne ponosimy jako społeczeństwo wskutek działania lewactwa.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!