poniedziałek, 16 stycznia 2017 r.

Chełm

Kto robi magiczny proszek Mikołajowi, czyli co o świętach mówią chełmskie przedszkolaki

Dodano: 21 grudnia 2010, 13:04

Wigilia jeszcze przed nami. Ale maluchy z Przedszkola Miejskiego nr 6 w Chełmie, już miały świąteczne spotkanie i żadne pytanie dotyczące świąt nie jest dla nich trudne. Nam opowiedziały o Mikołaju, przedświątecznych przygotowaniach i bożonarodzeniowych zwyczajach.

Dzieci są w świątecznym nastroju na długo przed świętami. Gdy rozmawiamy z pięciolatkami z Przedszkola Miejskiego nr 6 w Chełmie, mają one za sobą już i spotkanie wigilijne i jasełka, do których długo i sumiennie się przygotowywały.

Żadne pytanie dotyczące świąt nie jest w stanie ich zaskoczyć. Ba! Znają też odpowiedzi na pytania, o których nikt by nawet nie pomyślał.

– Ja mogę powiedzieć, jak przez komin Mikołaj przechodzi – deklaruje śmiało Mateusz. – Mikołaj jest gruby i by się nie zmieścił w kominie, ale ma taki specjalny, magiczny proszek i się nim posypuje i to go pochudza.

Skąd bierze tajemny proszek? Zdaniem Wiktorii, ze sklepu. Zosia i Hania wiedza jednak swoje. – To elfy mu go robią – mówią dziewczynki.

Mateusz wie za to, jak Mikołaj przynosi prezenty Chińczykom. I chętnie dzieli się ta wiedzą z innymi: – Muszą zostawić czyste buty, bo Mikołaj tam wkłada prezenty. Jak but jest brudny, prezentów nie zostawia – informuje chłopczyk.

Gdy w rozmowie pojawia się temat choinki, u pięciolatków zaznacza się pewna różnica zdań w kwestii tego, która choinka jest lepsza: prawdziwa, czy sztuczna. – Sztuczna jest lepsza, bo prawdziwa może się zepsuć – mówi Zosia. Zdaniem Karola, wręcz przeciwnie. – Lepsza jest prawdziwa, bo ma dużo zapachu – obwieszcza Karol.

Dzieci wiedzą też, że pod choinką pojawiają się prezenty przywożone przez Mikołaja. – Na sankach – dodają, w razie gdyby ktoś miał wątpliwości.

Zosia dodaje, że Mikołaj przychodzi, gdy dzieci śpią. Kinga jednak wchodzi jej w słowo: – A ja nie spałam, jak przyszedł. I słyszałam dzwonki sań. I musiałam wstać, żeby go poczęstować ciastkami – zdradza pięciolatka.

Ciekawie byłoby przekonać się, jak w dziecięcych oczach wygląda przedświąteczna krzątanina nas, dorosłych. Zosia zdradza: – Moja mama robi wszystko, żeby było czysto, a mój tata... też to robi.
– Moja mama, to ściany maluje – mówi Arek. A Julka dodaje: – Ja z mamą sprzątam, a tata zmienia opony.

Dzieci do świąt są już przygotowane. Także w kwestii kolęd. Nie dając się wcale prosić śpiewają zgodnym chórem pastorałkę o betlejemskiej gwieździe, a potem jeszcze "Przybieżeli do Betlejem”.
Na koniec pozostaje kwestia oplatka. I tu zaskoczenie. Bo dzieciom, ten sam opłatek, którego i my próbujemy, może smakować zupełnie inaczej. Jak?

– Waniliowo – przekonuje Zosia. A Kacper dodaje: Jest jak lody z bitą śmietaną.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24