czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Chełm

Kto robi magiczny proszek Mikołajowi, czyli co o świętach mówią chełmskie przedszkolaki

Dodano: 21 grudnia 2010, 13:04

Wigilia jeszcze przed nami. Ale maluchy z Przedszkola Miejskiego nr 6 w Chełmie, już miały świąteczne spotkanie i żadne pytanie dotyczące świąt nie jest dla nich trudne. Nam opowiedziały o Mikołaju, przedświątecznych przygotowaniach i bożonarodzeniowych zwyczajach.

Dzieci są w świątecznym nastroju na długo przed świętami. Gdy rozmawiamy z pięciolatkami z Przedszkola Miejskiego nr 6 w Chełmie, mają one za sobą już i spotkanie wigilijne i jasełka, do których długo i sumiennie się przygotowywały.

Żadne pytanie dotyczące świąt nie jest w stanie ich zaskoczyć. Ba! Znają też odpowiedzi na pytania, o których nikt by nawet nie pomyślał.

– Ja mogę powiedzieć, jak przez komin Mikołaj przechodzi – deklaruje śmiało Mateusz. – Mikołaj jest gruby i by się nie zmieścił w kominie, ale ma taki specjalny, magiczny proszek i się nim posypuje i to go pochudza.

Skąd bierze tajemny proszek? Zdaniem Wiktorii, ze sklepu. Zosia i Hania wiedza jednak swoje. – To elfy mu go robią – mówią dziewczynki.

Mateusz wie za to, jak Mikołaj przynosi prezenty Chińczykom. I chętnie dzieli się ta wiedzą z innymi: – Muszą zostawić czyste buty, bo Mikołaj tam wkłada prezenty. Jak but jest brudny, prezentów nie zostawia – informuje chłopczyk.

Gdy w rozmowie pojawia się temat choinki, u pięciolatków zaznacza się pewna różnica zdań w kwestii tego, która choinka jest lepsza: prawdziwa, czy sztuczna. – Sztuczna jest lepsza, bo prawdziwa może się zepsuć – mówi Zosia. Zdaniem Karola, wręcz przeciwnie. – Lepsza jest prawdziwa, bo ma dużo zapachu – obwieszcza Karol.

Dzieci wiedzą też, że pod choinką pojawiają się prezenty przywożone przez Mikołaja. – Na sankach – dodają, w razie gdyby ktoś miał wątpliwości.

Zosia dodaje, że Mikołaj przychodzi, gdy dzieci śpią. Kinga jednak wchodzi jej w słowo: – A ja nie spałam, jak przyszedł. I słyszałam dzwonki sań. I musiałam wstać, żeby go poczęstować ciastkami – zdradza pięciolatka.

Ciekawie byłoby przekonać się, jak w dziecięcych oczach wygląda przedświąteczna krzątanina nas, dorosłych. Zosia zdradza: – Moja mama robi wszystko, żeby było czysto, a mój tata... też to robi.
– Moja mama, to ściany maluje – mówi Arek. A Julka dodaje: – Ja z mamą sprzątam, a tata zmienia opony.

Dzieci do świąt są już przygotowane. Także w kwestii kolęd. Nie dając się wcale prosić śpiewają zgodnym chórem pastorałkę o betlejemskiej gwieździe, a potem jeszcze "Przybieżeli do Betlejem”.
Na koniec pozostaje kwestia oplatka. I tu zaskoczenie. Bo dzieciom, ten sam opłatek, którego i my próbujemy, może smakować zupełnie inaczej. Jak?

– Waniliowo – przekonuje Zosia. A Kacper dodaje: Jest jak lody z bitą śmietaną.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!