sobota, 21 października 2017 r.

Chełm

Kupcy i klienci chełmskiego targowiska skarżą się na dym z pobliskiego komina

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 marca 2010, 10:56

Proszę spróbować postać parę godzin w tym smrodzie – mówi jedna z kobiet sprzedających na pasażu między ulicą Popiełuszki i Lwowską. – Można się udusić. Naprawdę nie ma na to sposobu?

Na dymiący komin pawilonu skarżą się i sprzedający na pasażu i kupujący. – Ja już dwa razy przez to chorowałam – skarży się jedna z handlujących w pobliżu kobiet. – To nie do wytrzymania. Może powinna się tym zająć ochrona środowiska?

– Najgorzej jest z rana – mówi pani Halina, która na rynku codziennie właśnie rano robi zakupy. – Nie wiem, czy problemem jest opał, czy wysokość komina, ale to dziwne, że dym zamiast iść do góry, zasmradza cały targ.

Jak mówią bywalcy targowiska taki problem jest tylko w przypadku jednego, środkowego pawilonu. – Przecież budynki są takie same. To jedni mogą nie smrodzić, a ci muszą? – dziwią się kupcy.

Jak się okazuje problem z dymiącym kominem mają nawet kupcy pracujący w pawilonie. – Czasem, jak wiatr zawieje, to nawet do sklepu wpada – mówi jeden z mężczyzn. – Ja to już nawet proponowałem, ze sam bym ten komin wydłużył, ale to właściciele musieli by zdecydować...

Właścicieli pawilonu jest kilku. Udało nam się dotrzeć do jednego z nich. – Dymi, bo się pali – stwierdza. – Nie tylko ten przecież dymi. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie spalam tu żadnych śmieci, mam faktury na węgiel. Nawet piec mamy nowy. A jeśli komuś przeszkadza, niech zaproponuje jakieś rozwiązanie. A mnie przeszkadza na przykład, że na mojej działce (przed pawilonem, przyp. red.) nielegalnie handlują. Nie powinni tego robić, ale wszyscy przymykają oko, a targowiska zbierają od nich placowe. A mnie nikt za to nie płaci. Mało tego, jeszcze muszę po nich sprzątać. I komu mam się poskarżyć?

Jak udało nam się dowiedzieć, w sprawie dymiącego komina kilkakrotnie interweniowała straż miejska i pracownicy wydziału ochrony środowiska. – Za każdym razem, gdy dostajemy sygnał, jesteśmy zobowiązani go sprawdzić. W przypadku tego komina dzieje się tak przynajmniej dwa razy do roku – mówi Irena Żółkiewska, dyrektor miejskiego wydziału ochrony środowiska. – Jednak muszę zaznaczyć, że żadna z naszych kontroli nie ujawniła nieprawidłowości. W piecu spalany jest węgiel, a nie np. śmieci. A skoro tak, nie ma podstaw do zawiadomienia inspekcji ochrony środowiska, bo to ona ma kompetencje do ukarania ewentualnych winnych.

Podobnie mówią miejscy strażnicy. – Przy naszych interwencjach komin faktycznie mocno dymił, ale dopóki w piecu spalany jest właściwy opał, nie ma podstaw do tego, aby kogoś karać – mówi Leszek Smutniak ze straży miejskiej.

– Całe szczęście, że zima się kończy – mówią handlowcy. – Do następnej zdążymy pooddychać świeżym powietrzem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!