środa, 18 października 2017 r.

Chełm

Ludzie boją się podpalacza i grożą samosądem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 sierpnia 2009, 19:00

Gospodarze z Krupego w gminie Krasnystaw sprzęt, który zazwyczaj trzymają w stodołach, powyciągali na podwórka. Dlaczego? Aby nie poszedł z dymem. W ciągu zaledwie dwóch tygodni we wsi spłonęły trzy stodoły. Nie wiadomo, czy na tym się skończy.

Poszkodowani i ich sąsiedzi są święcie przekonani, że to były podpalenia. Mają nawet swoich podejrzanych, ale z obawy przed czerwonym kurem nie wymieniają ich nazwisk głośno.
– Tu nie mogło być przypadku – mówi jedna z kobiet. – Ledwo ludzie skończyli zbiory i zamknęli je w stodole, ktoś podkładał ogień. Jakby tylko na to czekał.

We wsi panuje psychoza strachu. Ludzie boją się i po nocach pilnują swojego dobytku. Samochodami patrolują też okolicę. Jak dotąd nikogo podejrzanego nie wypatrzyli.

– To nie my podpalaczy, ale oni nas obserwują – mówi jeden z gospodarzy, który wraz ze stodołą stracił 120 bel dopiero co zwiezionej z pola słomy, deski, które jego syn szykował na krokwie oraz młockarnię. – Ludzie są coraz bardziej zdesperowani. Na moim podwórku odgrażali się, że jak dorwą we wsi tego podpalacza, to go zabiją.

Gospodarze są przekonani, że ogień podkładała ta sama ręka. Podpalacz wybierał stodoły wypełnione już słomą. Wszystkie trzy płonęły w taki sam sposób, całe naraz. W każdym przypadku po sąsiedzku znajdowały się poletka kukurydzy, w których sprawca mógł się zaszyć i spokojnie obserwować dzieło zniszczenia.

– U mnie, poza zawodowymi strażakami, pożar gasiło 63 ochotników – mówi jeden z pogorzelców. – Wszystkim z gminnej kasy trzeba było wypłacić 13 tysięcy. Przecież za te pieniądze można było ułożyć trochę chodnika albo wyremontować kawałek drogi!
Znajomi naszego rozmówcy, kiedy się tylko dowiedzieli, że stracił całą słomę, natychmiast pospieszyli mu z pomocą. Odstąpili mu część swojej. Do dzisiaj zwozi ją nawet spod Woli Korybutowej. W końcu musi mieć czym ścielić krowom w oborach.

To nie był jedyny wyraz sąsiedzkiej solidarności. Miejscowe koło gospodyń zainicjowało zbiórkę pieniędzy dla pogorzelców. Jeden z nich odmówił przyjęcia pomocy. Pozostali, poza pieniędzmi, otrzymali też trochę zboża i słomy. Słowem, każdy dawał, co miał i na ile było go stać. Do tej pory nikt nie jest pewny, czy i jego nie spotka podobne nieszczęście. W końcu podpalacze wciąż są na wolności.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
sąsiad z powiatu obok
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

sąsiad z powiatu obok
sąsiad z powiatu obok (31 sierpnia 2009 o 22:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wspolczuje pogorzelcom i ludziom tej wsi... wiem co to znaczy stracic dorobek i nie spac po nocy tylko pilnowac, jezdzic patrolowac i nasluchiwac czy chociaz znowu nie wyje syrena strażacka... u Nas kilka lat temu tylko ze pozna jesienia i w zimie tez byl podpalacz i spalil ok 13 stodół... do tej pory nie wiadomo czy go złapano czy nie... najwazniejsze ze sie skonczylo... i rzeczywiscie podpalacz pilnowal ludzi a nie ludzi ejego bo gdy tylko patrol policji strazy czy nasz przejechal to zaraz pojawial sie ogien... zycze Wam zeby skonczylo sie to pieklo zebyscie go sami albo policja zlapala. Pozdrawiam
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!