poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Chełm

Miasto nie może dogadać się dotychczasowym dzierżawcą chełmskiego kina

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 stycznia 2010, 13:33

Prawdopodobnie w sądzie znajdzie swój finał konflikt między miastem a firmą Tokland. Choć umowa na dzierżawę kina skończyła się firmie pół miesiąca temu, ta ani myśli opuszczać budynek.

– Mamy prawo tu być – mówi Tomasz Madej, właściciel Toklandu. – Władze miasta nas oszukały. W 2008 roku prezydent Mościcki obiecał, że jeśli za własne pieniądze przeprowadzimy remont kina, przedłużą nam umowę o kolejne trzy lata. Słowa nie dotrzymał, ale my mamy to na piśmie.

Stanisław Mościcki, wiceprezydent Chełma, nie chce komentować tych zarzutów. – Tak jak pozostali prezydenci, wyłączyłem się z tej sprawy – kwituje.

"Sprawę” ze strony miasta prowadzi m.in. dyrektor wydziału kultury Elżbieta Bajkiewicz-Kaliszczuk. Jej zdaniem firma Tokland powinna opuścić budynek z końcem grudnia, gdy wygasła umowa dzierżawy. A że nie opuściła, prowadzone są rozmowy zmierzające do rozwiązania tej patowej wydawałoby się sytuacji.

Obie strony sięgnęły już po pomoc prawników. Niestety ostatnie, ubiegłotygodniowe spotkanie nie przyniosło efektów. Zarówno miasto, jak i firma, okopały się tylko na swoich stanowiskach.
– Nie osiągnęliśmy porozumienia, dalej będziemy rozmawiać – stwierdza Bajkiewicz-Kaliszczuk.

Madej nie spodziewa się, aby rozmowy coś przyniosły. – Dostaliśmy ultimatum – mówi. – Mamy wynieść się z kina, a miasto zapłaci nam za pozostawienie ekranu i foteli. Nie wiemy nawet ile, bo wycena, którą sami zrobili, jest trzymana w tajemnicy.

Inna opcja to taka, że zostawimy kino w stanie, jakim go zastaliśmy. To jakieś bzdury. Gdy przejmowaliśmy kino 18 lat temu, było ono bankrutem. Postawiliśmy je na nogi, a oni teraz chcą położyć łapę na dobrze działającej firmie. Nie dając nic w zamian. Od początku zainwestowaliśmy w Zorzę około pół miliona zł. Tylko ostatni remont kosztował ponad 60 tys. I co, mamy tak to zostawić?

Radny Zbigniew Bajko na jednej z ostatnich sesji twierdził, że cała ta sprawa ma kontekst polityczny. Jego zdaniem władze miasta upierają się przy przejęciu kina za to, że na sali kinowej organizowane były spotkania prawicowych polityków.

Przeciwnicy tego poglądu też mówią o polityce. Jednak ich zdaniem chodzi o celowe przeciąganie przez Tokland przekazania kina miastu. Rzekomo celem jest przeczekanie do następnych wyborów w nadziei na to, że wygra je Platforma i pozostawi dzierżawę dotychczasowej firmie.

Bez względu na to, która ze stron ma rację, kino na razie w dalszym ciągu funkcjonuje i przygotowuje nawet specjalną ofertę na ferie. – Niech sąd się wypowie, po czyjej stronie stoi prawo – mówi Madej. – Chyba, że wcześniej władze będą chciały usunąć nas siłą.

ZA WCZEŚNIE SIĘ POCHWALILI

Miasto nie chce przedłużać już dzierżawy kina. Woli, aby zarządzała nim jednostka miejska, czyli Chełmski Dom Kultury. W ogłoszonych pod koniec ubiegłego roku planach było urządzenie w budynku przy Strażackiej "centrum kultury” z teatrem, herbaciarnią, galerią a przede wszystkim atrakcyjnym kinem. Wstępna koncepcja funkcjonowania nowej "Zorzy” przewidywała urządzenie na parterze galerii wystawowej. Miałaby się pojawić także herbaciarnia, a w holu dystrybutory z popcornem i napojami. Kinowa sala ma w zamierzeniu służyć także organizacji koncertów i kabaretów oraz teatralnych spektakli. Władze miasta zapewniały, że centrum kultury ruszy na początku roku. Już wiadomo, że były to przedwczesne obietnice.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!