niedziela, 22 października 2017 r.

Chełm

Miasto pachnie chryzantemami

  Edytuj ten wpis

Ulicę Lwowską przykrył już kolorowy dywan wieńców i wiązanek. Jak
co roku przed Świętem Zmarłych kupcy liczą na krociowe zyski. Trochę asekuracyjnie twierdzą, że interes jeszcze na dobre się nie rozkręcił.

- Klienci zatrzymują się, pochylają nad wieńcem, czy wiązankami i dalej idą swoją drogą - mówi jedna ze sprzedawczyń. - Wydaje mi się,
że dopiero badają ceny i wypatrują, gdzie jest najtaniej.
Nie tylko na ul. Lwowskiej, ale i wzdłuż murów obu chełmskich nekropolii pojawiły się nowe twarze. Kupców i towaru jest tam wielokrotnie więcej niż przed tygodniem. Można
by pomyśleć, że armia ludzi na ten przedświąteczny czas zarejestrowała działalność gospodarczą, by zarobić duże pieniądze. - Do tej pory nikt taki jeszcze się do nas nie zgłosił - mówi Radzisława Kaznowska, która w Urzędzie Miasta Chełm zajmuje się ewidencją działalności gospodarczej. - A zatem te nowe twarze,
to ludzie wynajęci przez kupców, którzy na co dzień handlują w swoich sklepach, ale też mają pozwolenie na tak zwaną sprzedaż detaliczną towarów poza siecią sklepową.
Dla nich dwa tygodnie przed 1 listopada to czas pospolitego ruszenia. Do pomocy angażują całe rodziny i zaufanych znajomych. Obstawiają nimi
po kilka stanowisk ze wszystkim, co klienci chcą zanieść
na groby bliskich. Polem ich działania są nie tylko miejskie nekropolie, ale i cmentarze w terenie. Docierają wszędzie tam, gdzie spodziewają się sprzedać swój towar.
Nasza rozmówczyni, która twierdziła, że klienci dopiero szykują się do świątecznych zakupów przyznała, że wieńcami i wiązankami przyszło jej w tym roku handlować przez przypadek. Po prostu jej ciotka się rozchorowała i musiała ją zastąpić. Zapytana, czy ciotka powierzając jej interes wcześniej powiadomiła o tym Powiatowy Urząd Pracy i Inspekcję Pracy, tylko się roześmiała. Tak samo zareagowała na pytanie, czy jej pracodawczyni ubezpieczyła
ją w ZUS i czy odprowadziła
do Urzędu Skarbowego podatek od jej wynagrodzenia. - Przecież ja u ciotki nie pracuję,
ja jej tylko pomagam - mówi. Problem w tym, że taka odpowiedź może nie zadowolić na przykład inspektora pracy. Ten po prostu spojrzy
na tę relację pomiędzy krewnymi przez pryzmat szarej strefy. - Czy spojrzy? - To byłaby walka z wiatrakami - nieoficjalnie usłyszeliśmy w chełmskim oddziale Państwowej Inspekcji Pracy. - Nie sposób nad każdym sprzedającym postawić naszego człowieka. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!