piątek, 20 października 2017 r.

Chełm

Marianna Kupiuk pamięta, że w Horodyszczu jest nieoznakowana mogiła, w której pochowano ponad 30 chełmskich Żydów.

Swoją wiedzą podzieliła się z Dziennikiem.

Miejsce pochówku pomordowanych wskazał nam Bogusław Kędzierawski, zięć pani Marianny. Mogiła wyróżnia się jedynie tym, że porasta ją tylko rzadka trawa. - Pamiętam, że był tu kiedyś mały kopczyk - mówi pan Bogusław. - Czas jednak zrobił swoje i nie pozostało już po nim ani śladu. Uważam, ż to miejsce należy jakoś oznakować i nanieść
na historyczne mapy.
Marianna z Wróblewskich Kupiuk ma już dzisiaj ponad 70 lat. Mimo to dokładnie pamięta, jak w czasie niemieckiej okupacji umundurowani Ukraińcy pędzili przez jej podwórko setki chełmskich Żydów.
- U sąsiada zarządzili nocny postój - wspomina pani Marianna. - Jeden z Ukraińców obcasem zaznaczył wokół ściśniętych ludzi krąg i zapowiedział, że kto go przekroczy, dostanie kulę w łeb.
W nocy mieszkańcy Horodyszcza słyszeli strzały, jęki i krzyki. Później Ukraińcy wpadali do mieszkań z garściami złota i za ćwiartkę wódki oferowali zegarek, papierośnicę czy pierścionek.
Na drugi dzień, kiedy mieszkańcy wsi odważyli się wreszcie wyjść z domów, Ukraińców, ani jak się wydawało żywych Żydów, we wsi już nie było. Wokół leżały zwłoki zastrzelonych ludzi. Zdaniem pani Kupiuk, doliczono się ponad 30 ciał. Jej ojciec wraz z innymi wykopali przy drodze jamę i poskładali w niej ciała. Nikt z władz niemieckich tym, co wydarzyło się w Horodyszczu, się nie zainteresował.
- Kiedy chowano Żydów, ojciec wysłał mnie do stodoły
po siano - ciągnie opowieść pani Marianna. - Nagle zauważyłam, że w tym sianie ukryty jest człowiek. Kiedy się przekonał, że to ja, a nie ktoś z konwoju, rzucił mi się na szyję pytając, czy go nie wydam. Przyniosłam mu chleb i mleko. Wieczorem poszedł swoją drogą i nie wiem, co się z nim później działo.
Wśród mieszkańców Horodyszcza nie ma już prawie świadków tamtej tragedii. Wraz z nimi to, co się tam wydarzyło, pójdzie w niepamięć. Bogusław Kędzierawski po prostu nie chce do tego dopuścić.
Sprawą zainteresowaliśmy Wiesława Kociubę, wójta gminy Chełm. - Zorientuję się, jakie w takich przypadkach obowiązują procedury - mówi. - Zgadzam się, że to miejsce zasługuje na godne upamiętnienie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!