czwartek, 7 maja 2015 r.

Busy na przejściu granicznym przeładowane do granic możliwości

Dodano: 24 kwietnia 2013, 17:00
Autor: Paweł Puzio

Rekordzista był dwa razy cięższy, niż powinien. Inspektorzy ITD ważyli ukraińskie busy na przejściu granicznym w Dorohusku. Wyniki są zatrważające

Okazuje się, że przeładowane do granic możliwości busy to codzienność na przejściu drogowym przejściu granicznym z Ukrainą w Dorohusku. – Celnicy poskarżyli się nam, że ukraińscy kierowcy świadomie przeładowują swoje pojazdy, bywa że nawet dwukrotnie. Mimo że służby graniczne wlepiają im 500-złotowe mandaty (maksymalne możliwe – red.), to kierowcy zza wschodniej granicy śmieją się im w twarz i jadą dalej. Mandaty w takiej wysokości nie robią na nich wrażenia – Adam Gorgol, naczelnik Wydziału Prawnego ITD w Lublinie. Dlatego w teren ruszyły lotne brygady inspektorów ITD. W ostatnich dniach dwukrotnie wzięli "na wagę” ukraińskie busy. Kontrolujących zaskoczyła zarówno skala zjawiska, jaki i wyniki ważenia. – Są zatrważające. Rekordzista zamiast 3,5 tony dopuszczalnej masy całkowitej ważył prawie 7,2. Był ponad dwukrotnie za ciężki – mówi Adam Gorgol. – Przyłapani kierowcy byli karani nie tylko mandatem. Musieli zjechać z drogi i rozładować samochód. To właśnie było dla nich najbardziej dolegliwe – dodaje Gorgol. I informuje, że dwudziestu kierowców "z nadwagą” otrzymało 500-złotowe mandaty. Przeładowane pojazdy są niebezpieczne. – Układ kierowniczy, hamulce czy zawieszenie nie są przystsowane do sprawnego działania z tak dużym obciążeniem. Samochód inaczej skręca, gorzej hamuje – dodaje mówi Mariusz Szabała, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie. Polscy przewoźnicy wprawdzie nie widzą nieuczciwej konkurencji w przeładowanych ukraińskich brusach, ale zasady bezpieczeństwa obowiązują wszystkich. – Ukraińskie, przeładowane busy to standard przy granicy. W zasadzie nie są dla nas konkurencją, bo realizują przewozy na własne potrzeby. Jednak kwestie związane z bezpieczeństwem są ważne. Takie samochody to realne zagrożenie na drodze – dodaje Mariusz Łoza, właściciel przedsiębiorstwa transportowego w Chełmie. Podobne akcje będą kontynuowane. – Chcemy wyeliminować patologiczny proceder mający niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego – kończy Mariusz Szabała.
Czytaj więcej o:
0 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje