sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Chełm

Na chleb i zeszyty

Dodano: 17 września 2001, 23:15
Autor: (aba)

Pojawił się w naszej redakcji kilka dni temu. Wychudzony, krótkowłosy nastolatek w zaniedbanym ubraniu. Nie patrzył prosto w oczy, ale budził współczucie. Tym bardziej że nie prosił wprost o pieniądze. Wezmę każdą pracę, mówił.

Na pytania odpowiadał okrągłymi zdaniami. Nazywa się Łukasz Mańkowski, jest uczniem Szkoły Podstawowej nr 10 w Chełmie. Lekcje skończył dzisiaj wcześniej. Od rana chodzi i zbiera pieniądze na zeszyty. Na książki też nie ma, ale pani obiecała wypożyczyć je z biblioteki.
Na razie ma tylko złotówkę.
- Mogę posprzątać, wyrzucić śmieci - deklarował. - Potrzebuję jeszcze na chleb.
Chłopiec szybko opisał swoją sytuację rodzinną. Mieszka na Reformackiej z mamą i młodszą siostrzyczką. Tata odszedł od nich parę miesięcy temu. Mama nie pracuje.
W domu zostało jeszcze kawałek kiełbasy. Kto chce niech wierzy. Kogo nie wzruszy jednak widok pozbawionego pomocy dziecka?
Na dodatek nie żebrzącego, ale szukającego byle zajęcia i to
w zbożnym celu. Dla bezpieczeństwa chłopiec został przez nas wyposażony nie w pieniądze, ale w konkretne przedmioty: trzy zeszyty w kratkę, bo tyle chciał, chleb, mleko, drożdżówki, wędlinę i krem czekoladowy. Aby jednak nie potraktować sprawy jednorazowo, postanowiliśmy zainteresować losem biednego dziecka fachowców z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Odpowiedź przyszła nazajutrz.
- Chłopiec jest nam znany - powiedziała Jadwiga Przybylska, dyrektor MOPR. - Od początku roku szuka go pedagog szkolny i nasi pracownicy socjalni.
Wzbudzająca litość opowieść nie zgadza się tylko w niewielkich szczegółach. Chłopiec ma rzeczywiście na imię Łukasz, nazwisko podaje nieprawdziwe. Jest uczniem Gimnazjum nr 2. Rodzina przeniosła się do Chełma z okolic Ciechanowa. Od początku stwarzała problemy. Ojciec, wcześniej dyscyplinarnie wyrzucony ze schroniska dla bezdomnych przy ul. Kąpieliskowej, ostatecznie odszedł od konkubiny i dzieci. Rodzina wielokrotnie korzystała z pomocy społecznej. Zdaniem pracowników socjalnych nie rokuje dobrze na przyszłość. Matka ani finansowo, ani emocjonalnie nie potrafi jej zapewnić samodzielności. W tej sytuacji Łukasz radzi sobie, jak umie najlepiej.
- To dla nas ogromny problem - mówi J. Przybylska. - Bez pomocy bliskich nasze działania mogą mieć jednak charakter wyłącznie doraźny.
W dwa dni po wizycie w redakcji, Łukasz, tym razem z kolegą pracował na osiedlu Słoneczne.
- Mogę posprzątać, wynieść śmieci, wezmę każdą pracę - usłyszałam, jak opowiada córce przez pół przymknięte drzwi. Tym razem nie dostał kremu czekoladowego. Zbyt dobrze zapamiętał dziennikarską naiwność.
W centrum Chełma pieniądze na chleb zbiera inny nastolatek z braciszkiem. Zaczepiają przechodniów przy kinie Zorza, magistracie, postojach taksówek. Znaleźli swój sposób na życie. Tak oto na ulice miasta wreszcie wkroczył kapitalizm.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!