piątek, 15 grudnia 2017 r.

Chełm

Nie było list, nie będzie darów

  Edytuj ten wpis

Zakończona właśnie kontrola w Zarządzie Rejonowym Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w Chełmie wykazała braki w listach odbiorców paczek żywnościowych. Do czasu wyjaśnienia nieścisłości stowarzyszenie nie będzie dostawało z unijnych rezerw, żywności dla najbiedniejszych.


Wstrzymanie dostaw nie oznacza, że PKPS w Chełmie przestał wspierać najuboższych mieszkańców miasta. Paczki żywnościowe są wydawane z pozostałych w magazynie zapasów. Na jak długo starczą, nie wiadomo. Wiadomo za to, że nowych dostaw można się spodziewać dopiero, kiedy władze chełmskiego PKPS przedstawią kontrolerom brakujące listy. Mają w ten sposób udowodnić, komu dotąd rozdali żywność i czy rzeczywiście należała się ona obdarowanym.
- Zamierzamy załatwić tę sprawę
do przyszłego tygodnia - zapewnia Katarzyna Barczyk, prezes Zarządu Rejonowego PKPS w Chełmie. - Wszystkie listy mam już u siebie.
Dlaczego więc nie zobaczyli ich kontrolerzy?
- Problem w tym, że gdy trwała kontrola, osoby rozdzielające żywność nie dostarczyły mi tych dokumentów - tłumaczy Barczyk. - Część z nich wysłałam też do zarządu okręgowego i nie zostawiłam sobie kopii. Stąd całe zamieszanie. Ale zapewniam,
że nie mamy nic do ukrycia. Rozdawaną przez nas żywność otrzymały te osoby, którym pomoc się należała. Nikt więcej.
Kontrolerzy z ARR pojawili się w stowarzyszeniu właśnie z powodu sygnałów, że unijna żywność trafia nie do tych osób, do których powinna. Dlatego między innymi, poza sprawdzaniem dokumentów, przepytali losowo wybrane osoby korzystające z pomocy, czy rzeczywiście pobrały żywność. Nie wiadomo, czy kontrolerzy wyjaśniali także, ile prawdy jest w pogłoskach, że dystrybucję darmowej żywności, uczestniczący w akcji, chełmski radny Jerzy Olchowski, potraktował jako okazję do kampanii wyborczej. Samego radnego broni za to prezes Barczyk.
- Pan Olchowski, bardzo nam pomaga - mówi. - Dzięki temu, że udostępnił nam duży samochód, mogliśmy odebrać z magazynów i rozdać więcej darów.
Władysław Saba, dyrektor lubelskiego oddziału ARR, nie zdradza, kto i co dokładnie zarzuca stowarzyszeniu. - Informacje otrzymała nasza centrala w Warszawie - zaznacza. - Dlatego zleciła nam przeprowadzenie kontroli. Kontrolerzy ujawnili pewne nieprawidłowości. Nie są to jednak poważne sprawy. Raport już odesłaliśmy do Warszawy. Tam zostaną wydane zalecenia pokontrolne. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!