środa, 18 października 2017 r.

Chełm

Nie chcą u siebie fabryki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 kwietnia 2007, 16:17

Mieszkańcy gminy Dorohusk nie chcą aby w ich gminie powstał zakład chemiczny. Boją się o swoje zdrowie i środowisko naturalne.

Zawiązali nawet komitet protestacyjny. Władze gminy tłumaczą, że nie ma powodów do obaw, bo żadne decyzje jeszcze nie zapadły.
Z zamiarem inwestowania w gminie nosi się niemiecka firma PCC SE. Jak dotąd konkretnej oferty jeszcze nie złożyła. Ale już nawet wstępne rozmowy narobiły w gminie dużo zamieszania. Władze gminy w propozycji niemieckiego inwestora widzą zarobek i nowe miejsca pracy. Część mieszkańców: degradację środowiska i zagrożenie dla zdrowia a nawet życia ludzi. Przeciwni budowie mieszkańcy zawiązali komitet protestacyjny. Poparcia szukają już nawet u ministra środowiska. Denerwują się, że nikt z nimi nie uzgadnia kwestii istotnych, jak mówią, dla całej lokalnej społeczności.
-Nie godzimy się, aby o naszym bezpieczeństwie decydowała pani wójt czy nawet rada gminy - mówi Waldemar Rafalski, członek komitetu protestacyjnego. - To ludzie powinni się wypowiedzieć czy chcą sąsiadować z takim zakładem czy nie. Jeśli się zgodzą, wtedy rada niech sobie głosuje.
Marzena Szopińska-Demczuk tłumaczy, że za wcześnie podnosić takie kwestie. Bo inwestor ostatecznie nie zdecydował, czy to właśnie w Dorohusku zakład powstanie.
- Spodziewam się, że jeszcze w tym miesiącu powinniśmy dostać jakąś ofertę - mówi wójt. - Wtedy będę chciała zorganizować spotkanie, w którym weźmie udział przedstawiciel firmy, władze gminy, radni i członkowie komitetu protestacyjnego. Będzie okazja aby o sprawie podyskutować w oparciu o konkrety. Bo na razie to tylko gdybanie i dywagacje.
Rafalski zapewnia, że protestujący bardzo chętnie spotkają się z przedstawicielem inwestora. - O to nam od początku chodziło - mówi. - Żeby gmina nie działała za naszymi plecami.
Dodaje jednak, że takie spotkanie sprawy nie zamknie. - Chcemy poznać ofertę inwestora i poprosić o odpowiedź na nasze pytania. Chcemy też, żeby z planami zapoznali się niezależni eksperci, a z ich opiniami mieszkańcy. Chodzi o to aby to ludzie wypowiedzieli się na temat budowy - upiera się Rafalski.
- Nie będzie żadnego referendum - ucina Szopińska-Demczuk. - Jego organizacja kosztowałaby gminę 15 tys. zł. Nie mamy takich pieniędzy. Jeśli ktoś upiera się przy referendum, niech za nie zapłaci. Zresztą poczekajmy na ofertę i dyskutujmy o konkretach, a nie o czymś, czego nie ma.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!