piątek, 20 października 2017 r.

Chełm

Nie oddamy Danielka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 czerwca 2004, 20:22
Autor: Anna Cykier

Biologiczna matka zostawiła Daniela w szpitalu po porodzie. Maluchem zaopiekowała się jej cioteczna siostra wraz z mężem. Chcą być dla siostrzeńca rodzicami, ale sąd się temu sprzeciwia. - Nie oddamy go obcym. Będziemy walczyć - mówi Anna Czoboda, tuląc dziecko do piersi.

Najpierw sąd postanowił, żeby maluchem zajęli się Anna Czoboda - cioteczna siostra matki dziecka - i jej mąż. Mieli się nim opiekować do czasu ustalenia jego sytuacji prawnej. Biologiczna matka Daniela zrzekła się praw rodzicielskich. 13 grudnia ubiegłego roku Czobodowie dziecko ochrzcili i zaopiekowali się nim jak własnym synem. - Chcemy, żeby został z nami na zawsze - mówi Anna Czoboda.
Czobodowie chcą być rodziną zastępczą dla chłopca. Sąd skierował ich na badania psychologiczne. - Kazano nam się stawić z dzieckiem w Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym w Chełmie - opowiada pani Anna. - Potraktowano nas tam tak, jakbyśmy chcieli na Danielku zbić interes. Owszem, dostajemy 52 złote zasiłku rodzinnego, ale o nic więcej się nie upominam. Kierownik nie dawał nam dojść do słowa. Pytał, co mamy w domu? Co będzie, jak urwą zasiłek dla rodzin zastępczych? Z czego żyjemy? Od godziny 9 do 13 trzymali nas z tym maleństwem. Było zmęczone i płakało.
Opinia psychologa zaważyła na decyzji sądu. Według niego Czobodowie nie nadają się na rodzinę dla Daniela. Pani Anna jest zrozpaczona. Nie może zrozumieć, jak na podstawie kilku pytań i odpowiedzi można zadecydować o losie dziecka.
Zapytaliśmy o to w ośrodku. - Sprawa jest w toku i w tej chwili nie mogę udzielać żadnych informacji - powiedział Wiesław Dulski, kierownik Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Chełmie.
Decyzja sądu dziwi Wiolettę Kuczyńską, kierowniczkę Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Włodawie. - Szkoda że sąd nie wystąpił do nas o opinię na temat tej rodziny - mówi. - Przez ostatni rok osobiście chodziłam do nich na wywiady. Często bez uprzedzenia. To rodzina zdolna do wychowywania dzieci. W domu jest czysto, maluchy są zadbane. Dziecko powinno zostać w tej rodzinie.
Wiesław Czoboda obawia się, że największym problemem jest jego przeszłość. - Kilkanaście lat temu byłem karany i zdarzało mi się nadużywać alkoholu. Ale przeszedłem leczenie, jestem już innym człowiekiem - tłumaczy.
- Wiele osób popełnia w życiu błędy, co nie oznacza, że nie zmieniają się na lepsze - dodaje jego żona.
Teraz jedynym celem Czobodów jest przekonanie sądu, że zasługują na zaufanie. Mają jeszcze szansę. Mogą zrobić powtórne badania psychologiczne. Tym razem w lubelskim ośrodku i za własne pieniądze. - Zrobimy te badania - mówią zgodnie Czobodowie. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!