środa, 18 października 2017 r.

Chełm

Nikt nie zostanie bez pomocy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 listopada 2007, 16:57

Bezdomni już poczuli zimę. Zaczynają zgłaszać się do schronisk. Większość z nich jednak długo nie zagrzewa tam miejsca.

Wolą tułać się po mieście. W schronisku przeczekują największe mrozy.

Chełmskie schronisko dla bezdomnych Monar-Markot przy ul. Kąpieliskowej jest przygotowane na przyjęcie 70 osób. - Już połowa łóżek jest zajęta - mówi Barbara Fijałkowska, kierownik schroniska. - Miejsca dla bezdomnych w ośrodku nie zabraknie. Jeśli będzie trzeba, dostawi się kilka łóżek.
Miejsc nie ma za to już w schronisku św. Brata Alberta. - Mamy 51 miejsc, a mieszkańców już 53 - mówi Marianna Myka, prezes chełmskiego koła Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta. - Mimo wszystko jesteśmy w stanie przyjąć jeszcze kilka osób. Choć miejsca już nie ma, nikogo nie zostawimy bez pomocy.
Największym zmartwieniem w schronisku jest brak zapasów na zimę. - Liczymy na pomoc mieszkańców miasta - mówi Myka. - Potrzebna jest nie tylko żywność, ale także ciepła odzież i buty.
O żywność nie martwią się za to w schronisku przy Kąpieliskowej. - Nasze spiżarnie są pełne, ale to nie znaczy, że nie mamy problemów. Brakuje opału. Mamy nadzieję, że dostaniemy choć kilka ton węgla - mówi Fijałkowska.
Mieczysław Maciejewski w monarowskim schronisku mieszka już pięć lat. - Tu mam lepiej niż w domu - mówi. - Czysto, dobre jedzenie. Oczywiście trzeba pracować, ale przecież nie ma nic za darmo.
Niestety, nie każdy bezdomny potrafi docenić to, co mu ośrodek oferuje. - Zdarza się, że przychodzą do nas ludzie i dziwią się, że będą musieli np. rąbać drewno czy sprzątać - dodaje Fijałkowska. - Uważają, że pomoc im się należy, bo są chorzy i nieszczęśliwi. Tacy długo u nas nie zagrzewają miejsca.
Nie tylko tacy długo nie mieszkają w schroniskach. Wielu rezygnuje z dachu nad głową, nie mogąc wytrzymać w abstynencji. - Tu mieliby jak w niebie - mówi Maciejewski. - Ale oni wolą wypić.
Do schronisk bezdomni zgłaszają się sami, ale często przywozi ich tam policja lub Straż Miejska. Funkcjonariusze w czasie mrozów przeczesują pustostany, opuszczone domy i kanały ciepłownicze. - Często po sygnałach od mieszkańców sprawdzamy właśnie takie opuszczone miejsca - mówi Henryk Marciniak, rzecznik prasowy chełmskiej policji. - Bywa że ludzie, których znajdujemy, są w fatalnym stanie. Wtedy odwozimy ich do szpitala.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!