czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Chełm

Od trylogii do Taraszkiewiczów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 stycznia 2009, 18:28

We Włodawie zapowiedziano promocję pamiętników Edwarda Taraszkiewicza, czyli "Żelaznego”. Wcześniej odsłonięto tam pomnik jego żołnierzy. Za oboma przedsięwzięciami stoi Grzegorz Makus, ekspert w dziedzinie włodawskiego podziemia antykomunistycznego.

Makus przyznaje, że wychował się na "Trylogii” Sienkiewicza. W historii Polski ciągle próbował szukać bohaterów takiego pokroju jak: Jan Skrzetuski, Andrzej Kmicic czy Michał Wołodyjowski.

- Traf chciał, że kolega, który znał moje zainteresowania lokalną historią, pożyczył mi książkę Henryka Pająka "Jastrząb kontra UB” - mówi pan Grzegorz. - To zapoczątkowało moje zainteresowanie dziejami "żołnierzy wyklętych”.

Okazało się żołnierze antykomunistycznego podziemia w Polsce byli właśnie tymi, w których losach i postawach odnalazłem swoich literackich bohaterów. Od tamtej pory poświęciłem się badaniu ich losów, a zwłaszcza oddziału partyzanckiego obwodu WiN Włodawa, dowodzonego najpierw przez Leona, czyli "Jastrzębia”, a następnie jego brata Edwarda Taraszkiewicza, "Żelaznego”.

Przygoda Makusa z tymi legendarnymi na ziemi włodawskiej postaciami trwa już 10 lat. W tym czasie przeczytał na ich temat wszystko, co było dostępne. Wiedzę czerpie też, przeszukując archiwa. Zapisuje również relacje świadków, w tym osób z najbliższego otoczenia Taraszkiewiczów.

- Próbowałem rozmawiać z dawnymi ubekami - mówi Makus. - Jeden z nich wciąż mieszka we Włodawie. Jednak uparcie milczy. Stwierdził jedynie, że kiedy UB uganiało się za "Jastrzębiem” i "Żelaznym”, on był... klucznikiem w areszcie i niewiele wie. Tymczasem ktoś go rozpoznał jako bezpieczniaka, który osobiście spychał pod lód zwłoki zastrzelonych ludzi.

Pan Grzegorz nie chowa swojej wiedzy do szuflady. Zebrał ją w książce "Jastrząb” i Żelazny”. Ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945-1951”. Okazją do jej promocji było odsłonięcie pomnika żołnierzy oddziału Taraszkiewiczów. Cały tysięczny nakład rozszedł się w okamgnieniu.

- Moim celem jest odtworzenie, w miarę możliwości, dzień po dniu losów oddziału - mówi. - Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie ogrom pracy.

Świadectwem pasji Makusa jest jego autorska strona internetowa "Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie” (http://podziemiezbrojne.blox.pl). Odwiedzono ją już około 400 tys. razy. Zdobyła uznanie między innymi Fundacji "Pamiętamy”, która sfinansowała budowę pomnika we Włodawie oraz historyków IPN.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ziuk
Nadbużanin
Tropiciel
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ziuk
ziuk (12 stycznia 2009 o 20:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak zwykle,po latach i w czasie wzglednego spokoju,najwiecej maja do powiedzenia oraz dokonywania ocen,ludzie ktorzy wtedy stali z boku i "chowali glowe w piasek" albo poszli na kolaboracje z okupantem sowieckim i dzisiaj zaciekle bronia swoch racji.W tamtych czasach ludzie z WiN-u wykazali sie wielka determinacja i ofiara swojego zycia.
Rozwiń
Nadbużanin
Nadbużanin (12 stycznia 2009 o 20:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kolego z Puchaczowa ! Zabierając głos należy nieco poczytać aby być uczciwym w sądach. Po pierwsze obu Taraszkiewiczów tam nie było.W tym czasie "Jastrząb" od pół roku był już w grobie.Po drugie (nie ujmując nic tragedii ludzi którzy zginęli po obu stronach w tej wojnie domowej) to drugi z braci "Żelazny"był tam z rozkazu swojego przełożonego wraz z grupą "Wiktora" i "Ordona" i zadaniem jego grupy było zabezpieczenie drogi. Nadbużanin
Rozwiń
Tropiciel
Tropiciel (12 stycznia 2009 o 10:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mgłą tajemnicy owiana jest działalność Leona Taraszkiewicza w latach 1943-1944. Dlaczego ?
Otóż lejtnant Taraszkiewicz był w tym okresie członkiem dowodzonego przez oficerów NKWD radzieckiego partyzanckiego oddziału "Anatola" działającego na terenach Polesia Lubelskiego i dzisiejszej Białorusi. Nie wiadomo o co pokłócił się w grudniu 1944 r ze swoimi radzieckimi mocodawcami. Faktem jest, że musiał przed nimi wiać. I tak rozpoczął się WiN-owski epizod "bohatera".
Rozwiń
Mieszkaniec Puchaczowa
Mieszkaniec Puchaczowa (12 stycznia 2009 o 09:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedy nareszcie mieszkańcy Puchaczowa ufundują pomnik ku pamięci przeprowadzonej tam bohaterskiej, jednej z największych akcji Taraszkiewiczów - wymordowania dwudziestu jeden bezbronnych mieszkańców tej wsi ?
Rozwiń
Miko
Miko (12 stycznia 2009 o 03:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czapki z glow przed wszystkimi tymi ktorzy walczyli za wolna Polske! Tym bardziej za tymi zapomnianymi, jak Klenczon spiewal, ze "tylko w polu bialy krzyz, nie pamieta juz, kto pod nim spi". Swiec Panie nad ich duszami.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!