sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Chełm

Pan na swojej ojcowiźnie


Nasz Czytelnik spacerując wzdłuż Uherki, w pobliżu domku dróżnika, zwrócił uwagę na prowizoryczny budynek. Chociaż domek miał zapadnięty dach i ścianę obitą jedynie deskami, jest zamieszkany. - Nie wyobrażam sobie, jak można w takiej chałupie przezimować - zaalarmował redakcję.

Na wskazane przez Czytelnika miejsce pojechaliśmy z miejskimi strażnikami. Już z daleka było widać unoszący się z komina dym. Gospodarza, Tadeusza B., zastaliśmy w domu. Akurat był zajęty wstawianiem progu w drzwiach do sieni. Widok umundurowanych strażników specjalnie go nie zdziwił, ani nie zaskoczył. - Co ja tu robię? A mieszkam tu od urodzenia - mówi.
Okazało się, że działka i popadający w ruinę dom odziedziczył po rodzicach. Przetrwał w nim także ostatnią, mroźną zimę. Tylko żona z dziećmi przeprowadzili się do przydzielonego im przez miasto mieszkania przy
ul. Przemysłowej. W sierpniu pod ciężarem dachu załamały się belki stropowe. Pan Tadeusz twierdzi, że uda mu się ten dach podstemplować i ani myśli z ojcowizny się wyprowadzać. - Przed zimą ze wszystkim zrobię porządek - zapewnia, wskazując na prześwity w ścianie. - Nie bójcie się, dam sobie radę. A jak zima za mocno przyciśnie, to znajdę schronienie u żony.
To, jak na swój sposób Tadeusz B. sobie radzi, może wręcz zaimponować. Pomimo ubóstwa, gospodarczym sposobem naprawia rodzinny dom. Najwyraźniej jest z nim emocjonalnie związany. Obok założył ogród, a owoców ze swoich drzew miał tyle, że dzielił się nimi z okoliczną dzieciarnią. Aby nie zmarnować kartofli, które zebrał, wykopał dla nich loszek. Na wiosnę planuje wybudować przydomową szklarnię.
- Często bywało tak, że ludzie nie godzili się na przeniesienie ich do lepszych warunków - mówi jeden ze strażników. - Wolą koczować w piwnicach, czy zrujnowanych budynkach, byleby tylko zachować niezależność. Po prostu chcą być wolni i mają do tego prawo. Trudno uszczęśliwiać ich na siłę. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!