niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Chełm

Pięć lepszych dni z życia dziecka

Dodano: 30 czerwca 2006, 20:33
Autor: Zofia Sawecka

Gdyby takie zajęcia trwały przez całe wakacje, dzieci ze Szpikołosów chętnie spędziłyby w szkole i lipiec, i sierpień. Najlepiej bez przerwy. Bo nie codziennie zdarza się im przygotować ciasto i upiec z niego chleb, czy ubijać masło w maselnicy.

- Nie nudzicie się? - Nie! - Chce się wam siedzieć w wakacje w szkole? - Tak! Jest fajnie! - odpowiadało nam zgodnym chórem kilkadziesięcioro dzieciaków, które spotkaliśmy w Szpikołosach. Co takiego podarowano tym dzieciom na wakacje? - Dla mnie najciekawsze było to, że robiliśmy chleb i piekliśmy go - odpowiada Ola Chłopeniuk. - I robiliśmy sami masło! - dodaje rozentuzjazmowana Celina Borusiewicz. - A ja przychodzę pograć w piłkę i porozmawiać z kolegami - mówi Sławomir Jurczuk. - No i są fajne konkursy z nagrodami, rajdy, spotkanie z inną szkołą - wylicza Artur Kowarski.
Joasia Haciuk jest zachwycona nauką szydełkowania, haftowania i wyszywania. W przerwach między najciekawszymi zajęciami są pogadanki: o szkodliwości narkotyków i alkoholu, o bezpieczeństwie na co dzień, przestrzeganiu prawa. - Czasem ktoś wie, że robi głupio, ale robi to dla szpanu. To się zawsze źle kończy. Trzeba zachowywać zdrowy rozsądek i postępować zgodnie z prawem - wyłuszcza bardzo roztropnie Ania Mirowska.
Dwie wycieczki: po terenie gminy i powiatu, ognisko, strażacki pokaz gaszenia pożaru z samochodów, pranie na tarze, prasowanie żelazkiem z duszą, przędzenie wełny na kołowrotku, dekorowanie ciasta, dyskoteki. - Dzieciom najbardziej podobają się jednak zajęcia ze sprzętem - twierdzi Alina Sidorowicz, dyrektorka szkoły w Szpikołosach. Te spotkania prowadzą kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich. Przychodzą codziennie i przynoszą dla wszystkich dzieciaków pyszne domowe ciasta. No i uczą je różnych, zapomnianych zajęć. - Nam to sprawia radość, bo dzieci się garną. Do robienia masła w maśniczce trzy razy ustawiała się kolejka - opowiada Halina Najczuk, przewodnicząca KGW. - Ale 5 dni, to stanowczo za mało. Teraz będę je uczyć w domu, jeśli zechcą do mnie przychodzić - zapewnia Halina Sarzyńska z KGW, mistrzyni hafciarstwa i innych robót ręcznych.
Także dzieci z Kułakowic I żałują, że te ferie w świetlicy KGW trwają tylko 5 dni. Wycieczka autokarowa szlakiem cerkiewnym, wypad rowerowy do Maziarni, ognisko, dyskoteki, jazda samochodem Straży Granicznej, policyjny pies i kajdanki, dmuchanie w alkomat. - Fajnie jest, ale krótko - mówią zgodnym chórem Magda Zając, Ewa Ufnal, Kasia Ślusarczyk i Dorota Zając z Kułakowic. - My tu przychodzimy, żeby się w domu nie nudzić - zapewniają.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!