środa, 18 października 2017 r.

Chełm

Plotka czy kryminał

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 maja 2007, 17:34

Włodawska prokuratura bada okoliczności śmierci 52-letniego Ireneusza S. z Kolonii Kaplonosy. Śledztwo wszczęła po anonimie.

Jego autor obwinia o tę tragedię działaczy lokalnej Samoobrony.

Autor donosu twierdzi, że Ireneusz S. brał udział w popijawie zorganizowanej przez działaczy Samoobrony po powiatowym zjeździe partii. W trakcie imprezy zmarł. W liście pojawia się sugestia, że zwłoki przewieziono do jego mieszkania. Teresa Rojek, szefowa włodawskiej prokuratury, potwierdza, że w ubiegłym tygodniu otrzymali donos w sprawie śmierci działacza Samoobrony. - Badamy informacje w nim zawarte - mówi.
Ireneusz S. zmarł 23 kwietnia we własnym domu. Ciało znalazła jego matka Stanisława i ona powiadomiła policję.
- Początkowo czynności były prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci - przyznaje Roman Juszczyński z włodawskiej policji. - Prokurator wykluczył jednak udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Sprawę umorzono.
Matka i sąsiedzi zgodnie przyznają, że Ireneusz S. żył, gdy dotarł do domu. - Rozmawiałam z synem - mówi pani Stanisława. - Nie mówił, że źle się czuje. Siedział przed blokiem. Chciałam, żeby poszedł do mieszkania, ale on się opierał. Poprosiłam sąsiadów, żeby mi pomogli.
Pomagał m.in. były szwagier Ireneusza S. - Owszem, był pijany, ale żył - stwierdza stanowczo. - On był chory, nie wolno mu było pić. Przypuszczam, że dostał wylewu, bo jak go wynosili, był cały siny. Sąsiedzi zadają sobie pytanie, kto rozsiewa plotki, o tym, że koledzy z partii podrzucili nieboszczyka do domu, by zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności za jego śmierć.
- Na zjeździe nie było żadnego alkoholu - zarzeka się Andrzej Rusiński, szef powiatowych struktur Samoobrony w powiecie włodawskim. - Ktoś chce nas zdyskredytować w oczach wyborców - wtóruje mu Andrzej Ćwirta, wójt gminy Wyryki, również działacz Samoobrony. - Czy później było jakieś nieformalne spotkanie i czy spożywano na nim alkohol, tego nie wiem. O 20 byłem już w domu - dodaje wójt.
Dla Ćwirty sprawa jest jasna. Komuś nie na rękę, by gminą rządził wójt z Samoobrony. - Już raz puścili plotkę, że jeżdżę samochodem, choć mam zabrane prawo jazdy, bo po pijanemu wjechałem w drzewo - mówi. - Ale teraz to już przesadzili. Skieruję sprawę do prokuratury. Takie same kroki zamierza podjąć Andrzej Rusiński.
Matka Ireneusza S. nie wini nikogo za śmierć syna. - Stało się - mówi staruszka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!