poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

(Po)rachunki u chełmskiego fiskusa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 marca 2008, 17:27

Po ujawnieniu dokumentów sprzed 10 lat w Urzędzie Skarbowym w Chełmie zawrzało. Czy i kto zarobił na fikcyjnym remoncie?

"Proszę o wszczęcie i przeprowadzenie dochodzenia w sprawie umowy o dzieło z Urzędem Skarbowym w Chełmie i naczelnikiem Kawarskim, której nigdy nie wykonywałem i nie brałem zapłaty”. Takie pismo otrzymała nasza redakcja i chełmska prokuratura. Autor dołączył kserokopie umów o dzieło na rzecz US z 18 grudnia 1997 r. i 5 stycznia 1998 r. Dotyczyły robót budowlanych na 12 356 zł.

Z dokumentów wynika, że ich wykonawcą był Zbigniew Z. - Remont w skarbówce? Nigdy w życiu! - zarzeka się przedsiębiorca. - Nie brałem z urzędu żadnych pieniędzy. Do prokuratury niczego nie wysyłałem.

Czy ktoś w takim razie wziął pieniądze za zlecone usługi? Czy w ogóle zostały wykonane? Wiesław Kawarski, ówczesny naczelnik US, którego podpis widnieje na dokumentach, nie potrafi tego wytłumaczyć. - Nazwisko Zbigniewa Z. nic mi nie mówi. Nie pamiętam, żebym podpisywał z nim umowy. Ale nie wykluczam, że dokumenty mogą być oryginalne i jest na nich mój podpis - mówi Kawarski, który dziś jest zastępcą naczelnika US w Chełmie.

Podpis zastępcy rozpoznał obecny naczelnik Dariusz Furmanek. Przyznał, że sprawa jest niepokojąca. Polecił podwładnym odnalezienie oryginałów umów i dokumentów potwierdzających transakcję. Gdy sztab urzędników przetrząsał archiwum, poszukiwane dokumenty... dotarły do naszej redakcji. - Przekażcie je do prokuratury. Ja nie mogę, bo jestem zastraszany - mówił łamiącym się głosem mężczyzna, który do nas zadzwonił.

Oprócz umów o dzieło dołączył protokoły odbioru wykonanych robót. Na wszystkich są pieczątki Urzędu Skarbowego oraz firmy budowlanej Zbigniewa Z. oraz podpisy przedsiębiorcy i Wiesława Kawarskiego. - Źle się stało, że dokumenty wypłynęły z urzędu - przyznaje Furmanek. - Wygląda na to, że ktoś planował je upublicznić.

Sprawę bada już lubelska Izba Skarbowa. - Zleciłem wewnętrzną kontrolę i wezwałem pana Kawarskiego do złożenia wyjaśnień - mówi Tadeusz Gawda, dyrektor Izby Skarbowej.

- Podejrzewam, że ktoś z moich podwładnych próbuje mnie zdyskredytować. Może to zemsta? - zastanawia się Kawarski. - Cierpliwie czekam, aż wezwie mnie prokurator. Nie mam sobie nic do zarzucenia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
terminator
monia
PODATNIK
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

terminator
terminator (2 kwietnia 2008 o 13:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nareszcie Kawarskiemu ktoś dobrał się do dupy - pochwalam . Dobrze mu tak!!!!Jeszcze może ciekawsze rzeczy wyjdą na jaw.....Donosicielu jestem z Tobą!!!
Rozwiń
monia
monia (30 marca 2008 o 20:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pracownik napisał:
Co prawda to prawda Kawarski zawsze był trzeżwy i zawsze wiedział komu mówi dzień dobry A są tacy którzy mają problem z odróżnieniem czy widza jednego czy dwóch podatników Tak im wszystko drży nie tylko Rączka


Śmieszny gościu raczka to chyba tobie drży jak trzymasz nią sprzęt w slipach. Może nawet w slipach kolegi ale to już twoja sprawa.
Rozwiń
PODATNIK
PODATNIK (30 marca 2008 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla jednych "sympatyczny Pan Wiesio" a dla drugich urzędnik państwowy opłacany z naszych podatkówv !!!! Powinien on być rzetelny, etyczny i bezstronny, że o kombinowaniu już nie wspomnę! Ale jak czytam komentarze to mi wychodzi że ten Pan miał chyba "SWOJE" zasady na nie jedno!
Rozwiń
Pracownik
Pracownik (30 marca 2008 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co prawda to prawda Kawarski zawsze był trzeżwy i zawsze wiedział komu mówi dzień dobry A są tacy którzy mają problem z odróżnieniem czy widza jednego czy dwóch podatników Tak im wszystko drży nie tylko Rączka
Rozwiń
monia
monia (30 marca 2008 o 01:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co prawda to prawda. Jak sobie przypomnę czasy Kawarskiego to budzę się po nocach.
Teraz to jest normalnie - może nawet za normalnie, mając w pamięci horror rządów Wiesława. Nie chciało się nawet wierzyć, że szefostwo może być jak ludzie. Nadludź zza szklanych drzwi miał wszystkich za nic - nawet dzień dobry nie raczył odpowiedzieć. Zostało mu to nawet do dzisiaj.
Ale dzieki Bogu czasy się zmieniły. Po 2006 roku Urząd już nie jest prywatnym folwarkiem uwielbianych przez wszystkich notabli. I o ile w 2006 nastąpił znaczący zwrot to w 2007 skończyła się pewna epoka. I niech nigdy nie wrócą tamte czasy. A kysz.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!