środa, 18 października 2017 r.

Chełm

Prawda w śpiączce

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 lutego 2006, 18:02

Czy spadając z roweru można sobie uszkodzić śledzionę, pęcherz i jelita? Zdaniem chełmskiej prokuratury tak. Rodzina Mirosława P., który zapadł w śpiączkę, twierdzi jednak, że to skutek bestialskiego pobicia.



Mirosław P. z Anusina koło Chełma, przeszedł cztery operacje. W chełmskim szpitalu usunięto mu pękniętą śledzionę i zoperowano pęcherz. W lubelskim szpitalu, dokąd go przewieziono na życzenie rodziny, znów zoperowano mu pęcherz oraz przewód pokarmowy. Mężczyzna zapadł w śpiączkę. Lekarze radzą jego bliskim, by przygotowali się na najgorsze.
Choć od dnia, kiedy ranny Mirosław P. ledwie dotarł do domu, minęły prawie trzy miesiące, prokuratura nie ustaliła, co naprawdę się stało. Barbara Guz-Skibińska z Prokuratury Rejonowej w Chełmie twierdzi, że Mirosław P. był dwukrotnie przesłuchany w szpitalu przez policjanta. Ale jego zeznania nic nie wniosły do sprawy. – Czego mogli się od niego dowiedzieć, skoro był półprzytomny – oburza się żona poszkodowanego. – Dlaczego wcześniej nie zabezpieczyli śladów na drodze i nie obejrzeli nawet ubrania rannego męża.
Bo rodzina mężczyzny jest przekonana, że został pobity przez sąsiadów. Podpiera się relacją świadka. Wynika z niej, że wieczorem 27 grudnia ub.r. drogę zajechał Mirosławowi P. mercedes prowadzony przez Ryszarda J. Z auta wysiedli także Wiesław W. i jego przyrodni brat Dariusz Sz. – Zatrzymali się na poboczu i obrzucili wujka wyzwiskami. Widziała ich moja mama – opowiada siostrzenica pokrzywdzonego. – Nie wie, co się działo dalej, bo zamknęła drzwi.
Mirosław P. dowlókł się jakoś do domu. Skarżył się, że coś mu się w brzuchu rozlało i że bardzo go boli. Prosił, by go więcej nie bić. – Po operacji tata był przytomny. Wskazał dwóch sąsiadów, którzy go pobili – mówi córka ofiary. – Zapamiętał też Dariusza Sz.
– Oskarżanie nas o pobicie to obelga na cały powiat – twierdzi Wiesław W. – Przecież mnie w tej sprawie dotąd nikt nawet nie przesłuchał. Przez te pomówienia nie mamy życia we wsi.
Cała rodzina Wiesława W. jest gotowa zeznać, że kiedy znaleziono rannego, on i jego brat już dawno spali. – To bardzo trudna sprawa – mówi prokurator B. Guz-Skibińska. – Nawet, jeśli potwierdzi się fakt pobicia, to trzeba jeszcze udowodnić, że jego skutkiem były konkretne obrażenia. Przełomowa będzie opinia biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!