środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Przymus przedszkolny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 listopada 2005, 18:51

Do niedawna gminy likwidowały placówki oświatowe dla najmłodszych. Teraz będą musiały otwierać je na nowo
W mieście widok pięciolatka w przedszkolu to norma. Na wsi rodzice oddają dziecko do przedszkola dopiero wtedy, kiedy muszą. Minister chce, aby musieli.

Pięciolatki do przedszkola – taki obowiązek planuje wprowadzić minister edukacji. To nowe wyzwanie dla gmin. Tym bardziej że wiele z nich zlikwidowało wcześniej swoje przedszkola. Tak jak w Białopolu, gdzie jedyne przedszkole zamknięto jeszcze w 1991 roku. Teraz wójt Henryk Maruszewski planuje otworzyć go ponownie.
– Jeśli będzie taka potrzeba, otworzymy nawet dwa. Przy szkole w Białopolu i w Strzelcach – mówi. – Nie będzie z tym żadnego problemu. Mamy lokale i nauczycieli.
Problemem mogą być jednak same przedszkolaki. Według szacunków, w przyszłym roku w gminie Białopole znalazłoby się niewiele ponad 20 pięciolatków. W kolejnych latach może być ich jeszcze mniej. – To skutek niżu demograficznego – tłumaczy Maruszewski. – Jak tak dalej pójdzie, to za 10 lat nie będzie sensu utrzymywać nie tylko przedszkola, ale całej szkoły w Strzelcach.
Wójt Żmudzi, Mirosław Świetlicki, w którego gminie funkcjonują obecnie cztery oddziały przedszkolne upatruje trudności w czym innym. – Co roku proszę o przyznanie nam gimbusa. Bez skutku. Tymczasem w całej gminie dowozimy do szkół ponad połowę dzieci. Z konieczności korzystamy z usług PKS. Ale przewoźnik nie zawsze dostosowuje kursy do naszych potrzeb. Zdarza się, że dzieci muszą czekać nawet godzinę na autobus. To uciążliwe, szczególnie dla takich maluchów, jak przedszkolaki.
Inna sprawa to podejście rodziców, którzy niechętnie rozstają się z dziećmi wcześniej niż są do tego zmuszeni. – Nie wyobrażam sobie, żeby mój syn spędzał pół dnia w przedszkolu – mówi Katarzyna Sowa, mama 4-letniego Kajetana. – Będzie miał jeszcze na to czas. Takie oderwanie od domu to przecież dla dziecka duży stres. A tak zostaje z babcią i wszyscy są zadowoleni.
Zdaniem Ewy Jeżewskiej, dyrektora Przedszkola Integracyjnego „W kasztanowym parku” w Chełmie, najbardziej stresują się te dzieci, które bez przygotowania przedszkolnego trafiają wprost do szkoły. „W kasztanowym parku” około 80 procent przedszkolaków ma mniej niż sześć lat. Trafiają tutaj nawet trzylatki. Te, zdaniem Jeżewskiej, na pewno nie będą miały problemów z aklimatyzacją w szkole podstawowej.
Przedszkole jest dzieciom bardzo potrzebne – mówi dyrektor. – Rozwija każdą sferę ich osobowości: społeczną, emocjonalną i intelektualną. Dlatego nie warto rezygnować z tej możliwości.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!