piątek, 24 listopada 2017 r.

Chełm

Ratunek przyszedł w ostatniej chwili

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 stycznia 2006, 18:30

O tym, że w ruinie jednego z budynków po chełmskiej lokomotywowni koczuje kilkoro ludzi, wiedziano od dawna. Przypomniano sobie o nich dopiero, gdy ścisnął mróz. Kiedy jeden z naszych Czytelników zwrócił nam na koczowników uwagę, wybraliśmy się tam wraz z miejskimi strażnikami. Prawdopodobnie uratowało to życie jednego z bezdomnych.

- Tych ludzi w ciągu dnia trudno było tam zastać - tłumaczy Marek Kołtun, komendant Straży Miejskiej. - O tym, że wracają do swojej noclegowni, świadczą pozostawione przez nich rzeczy.
Wczoraj strażnicy miejscy w końcu zastali w lokomotywowni 51-letniego Ryszarda Ł. I jego towarzyszkę "Niusię”. Mężczyna leżał rozebrany od pasa w dół pod warstwami starych łachmanów. Twierdził, że chyba chwycił go paraliż, bo nie może chodzić. Kobieta, opatulona w skórzaną kurtkę, i stare futro była w znacznie lepszej kondycji. Podobnie jak harcujące po pomieszczeniu stado kotów. - To twarda sztuka - zauważył jeden ze strażników. - Przy niej zmarło już kilku chłopów.
Strażnicy przyjechali do lokomotywowni po to, by zabrać stamtąd bezdomnych do schroniska, bez większej nadziei, że ci się
na to zgodzą. I rzeczywiście "Niusia” była temu przeciwna. - A co będzie z kotami ? - frasowała się. Tymczasem Ryszard Ł. bez sprzeciwu przystał na przeprowadzkę, ale nie
do schroniska, lecz szpitala. Twierdził, że i tak nie byłby w stanie wstać z barłogu o własnych siłach. Strażnicy wezwali ekipę pogotowia ratunkowego z noszami. - Ten człowiek nie przetrwałby najbliższej nocy - zawyrokował jeden z sanitariuszy. - Nie wiem, czy zdaje sobie sprawę, że właśnie ratujemy
mu życie.
"Niusia” bez entuzjazmu pomaszerowała z radiowozu do "Monaru-
Markotu”. Zapowiedziała strażnikom, że nie zamierza tu pozostać. Jak ostatni raz tu była, to kazali jej sprzątać i zmywać. Na siłę jej nie utrzymają
- "Niusia”, przecież jak wrócisz do lokomotywowni, to zamarzniesz - przestrzegł ją strażnik.
- A ja w nocy okręciłam się futrem i było mi ciepło - odpaliła.
Po bezdomnych w lokomotywowni pozostało stado kotów i pozbawione okien pomieszczenie zasłane wszelkiego rodzaju szmatami, resztkami jedzenia i butelkami. Jeśli się tego nie uprzątnie albo nie zburzy, to "Niusia” z Ryszardem Ł. prędzej czy później tam wróci. A jeśli nie oni, to inni bezdomni.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!