wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Chełm

Rolnicy z Rudy uratowali przemarzniętego łabędzia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2012, 15:48

 (sxc.hu)
(sxc.hu)

Dwóch mieszkańców Rudy (gm. Ruda Huta) uratowało dorodnego łabędzia. Wyraźnie osłabiony ptak przebywał na zamarzniętej Uherce. Po kolejnej próbie udało im się zabrać go w bezpieczne miejsce. Dopiero po tym pojawił się problem, co dalej z tym ptakiem.

– Pierwsza próba złapania łabędzia nam się nie udała – mówi Dariusz Żwiryn. – Ptak atakował nas, kiedy tylko do niego się zbliżaliśmy. W oczach słabł. W końcu wpadliśmy na pomysł, aby narzucić na niego koc i zabrać go do domu.

Łabędź trafił do ciepłej piwnicy Mariana Kopiela, kuzyna pana Dariusza.

– Na początek dostał trochę chleba i wodę – mówi Kopiel. – Później ktoś mi podpowiedział, że lepsze dla niego będzie ziarno. Kiedy łabędź zagrzał się i posilił, wyraźnie się ożywił.

Żaden z wybawców ptaka nie ma warunków, ani umiejętności, aby zajmować się nim do wiosny. Dlatego za naszym pośrednictwem zwrócili się do Mariusza Kluziaka ze Straży Ochrony Zwierząt.

– Oczywiście w porozumieniu z gminą zajmiemy się łabędziem – zapewnił Kluziak. – Od samorządu oczekujemy jedynie zwrotu kosztów transportu ptaka. Zamierzamy zawieźć go na Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie, aby zbadali go tamtejsi weterynarze. Kiedy już dojdzie do pełni sił zostanie umieszczony w jednym z Ośrodków Rehabilitacji Dzikich Zwierząt, prawdopodobnie w Romanówce.

Okazało się, że w tym przypadku Kluziak, nauczony doświadczeniami ze współpracy z innymi gminami przyjął nazbyt optymistyczny scenariusz. Kiedy bowiem skontaktował się z urzędnikami usłyszał, że gmina nie ma pieniędzy na podobne cele. Innymi słowy jako działacz biednego stowarzyszenia pozostał z tym problemem sam.

– Nie dałem Lubelskiej Straży pieniędzy na transport łabędzia do Lublina, bo nie było takiej potrzeby – zapewnia Kazimierz Smal, wójt gminy Ruda Huta. – Poprosiłem natomiast naszego weterynarza aby obejrzał ptaka. Ten stwierdził, że łabędź jest jedynie osłabiony i kiedy tylko odzyska siły i pogoda na to pozwoli będzie mógł być wypuszczony na wolność.

Kluziak twierdzi, że po raz pierwszy spotkał się z odmową pomocy ze strony gminnego samorządu.

– Niedawno wezwano mnie na drogowe przejście graniczne w Dorohusku, gdzie z wiatą zderzył się młody bocian – dopowiada. – Zajęli się nim funkcjonariusze SG, którzy też o tym, że mają rannego ptaka powiadomili Urząd Gminy Dorohusk. Chociaż zanim dotarłem na miejsce łabędź padł, to wójt i tak zwrócił nam koszty dojazdu.

Zdaniem Janusza Holuka, szefa chełmskiego Wydziału Spraw Terenowych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przepisy niestety nie regulują, kto powinien ponosić koszty związane z ratowaniem dzikich zwierząt. Dlatego uważa, że takie stowarzyszenia, jak chociażby Lubelska Straż Ochrony Zwierząt wszelkimi sposobami powinny zabiegać o środki zewnętrzne, na przykład z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
mietek
ekolog
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 lutego 2012 o 00:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos


http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120131/KRAJSWIAT/923711808
Rozwiń
mietek
mietek (1 lutego 2012 o 21:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wójt postąpił prawidłowo. To jakiś żart by tyle osób zajmowało się jakimś głupim łabędziem. By angażowano do tego transport który teraz jest tak drogi. By angażowano do tego medyków, uniwersytet. Należy się zająć bezdomnymi i głodnymi ludźmi bo to teraz, w takie mrozy, jest najważniejsze. Tych dwóch idiotów co łapali ptaka nie miało co robić i szukali taniego poklasku. Powinni sobie sami na te puste głowy koc zarzucić.
Rozwiń
ekolog
ekolog (1 lutego 2012 o 21:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tych samozwańczych ekologów powinni przebadać weterynarze chyba... kolo mówi że bocian się zderzył z wiatą, a łabądź zdechł, mimo że on przyjechał go ratować? O co kaman? Gubi się chyba w zeznaniach?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!