czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Chełm

Rozpoczęły się zdjęcia do filmu "Stalag 319". Urzędnicy chwycili za karabiny

Dodano: 14 stycznia 2010, 15:59

Jeńcy siedzący w kucki i błagający "chliba”, wóz konny załadowany ludzkimi zwłokami, niemiecki wartownik okładający drewnianą pałką jeńca. To tylko niektóre sceny z filmu Stalag 319. Dzisiaj padł pierwszy klaps.

Ekipa Telewizji Polskiej nakręciła już scenę, w której radzieccy jeńcy w szczerym polu i śniegu kopią ziemiankę. Kolejny kadr to pędzona przez Niemców kolumna radzieckich żołnierzy.

– Nie prowadź ich jak kwoka swoje kurczątka – reżyser Grażyna Stankiewicz woła do otwierającego kolumnę "Niemca”. – Szturchaj ich, popychaj, a jak się któryś przewróci, to zdziel go kolbą karabinu.

Niemca gra Marcin Wójcik, na co dzień pracownik Wydziału Promocji w chełmskim magistracie. Nie pożałował jeńcowi razów. Wśród statystów znaleźli się także inni pracownicy magistratu.

– Nikt ich do tego nie wyznaczał, zgłosili się na ochotnika – zastrzega Marcin Grel, zastępca dyrektora wydziału promocji, sam od początku obecny na planie. Co prawda nie założył niemieckiego munduru, czy jenieckich łachmanów, ale za to przyprowadził swojego owczarka, który w czasie zdjęć dziarsko oszczekiwał sowieckich żołnierzy.

W rolę jednego z jeńców wcielił się Jarosław Jasina z Chełma. – Traktuję to jako przygodę. Na dodatek sprawia mi to przyjemność, bo interesuję się historią – mówi. – Sam dla siebie szyję mundur polskiego żołnierza z czasów Września. Po co? Aby brać udział w historycznych rekonstrukcjach z czasów II wojny światowej.

Grażyna Stankiewicz przyznaje, że hasło Stalag 319 usłyszała po raz pierwszy podczas światowego Zjazdu Chełmian. – Zaintrygował mnie ten temat i chciałam nakręcić o nim film. Dlatego z tym większą satysfakcją przystałam na współpracę z miastem.

Pomysł na nakręcenie dokumentalnego filmu o stalagu wyszedł z Chełma. Osobiście zaangażował się w to przedsięwzięcie Roland Kurczewicz, asystent prezydenta miasta.

– Ten temat interesował mnie od dawna – mówi Kurczewicz. – Chciałem coś nawet na ten temat napisać. Wyprzedził mnie Andrzej Rybak, który zdobył się na znakomitą książkę i niebawem ma się obronić jako doktor nauk historycznych.

"Stalag 319” to niskobudżetowa produkcja. Aby zminimalizować koszty miasto samo zebrało ochotników na statystów, zapewniło plany i scenografię. Dogadało się też z kolejarzami, którzy mają podstawić pociąg z wagonami, jakimi przewożono jeńców. Pomogą też kolekcjonerzy, którzy udostępnią swoje zabytkowe pojazdy.

W sumie przez plan przewinie się ponad 20 statystów ochotników. Żaden z nich za udział w produkcji nie weźmie ani złotówki.

STALAG 319

Przez ten obóz od 1941 r. przewinęło się ponad 250 tys. jeńców, przede wszystkim radzieckich, ale także narodowości włoskiej, belgijskiej, francuskiej, angielskiej. Do stalagu trafili też żołnierze Armii Krajowej. Około 100 tys. nie przeżyło. Dziesiątkowały ich choroby, skrajny głód prowadzący nawet do kanibalizmu, fatalne warunki sanitarne oraz masowe egzekucje. W miejscach gdzie niegdyś znajdowały się obozowe baraki i ziemianki stoją dzisiaj bloki osiedli Kościuszki i Bazylany


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!