niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Chełm

Ryzykowne długi

Dodano: 3 stycznia 2002, 19:27
Autor: Anna Szewc,

Pomysłowi przedsiębiorcy bez pozwolenia udzielali wysoko oprocentowanych pożyczek. Klientów mających problemy ze spłatami straszyli pobiciem i śmiercią. Byli tak bezczelni, że jednego z nich podali do sądu na podstawie wymuszonego weksla. Teraz grozi im do 10 lat więzienia.

Zamojska prokuratura ustaliła, że mechanizm działania firmy należącej do Piotra B. i Zbigniewa J., której główna siedziba znajdowała się w Lublinie, a filie w Zamościu, Chełmie i Krakowie, był bardzo prosty. Wszystko opierało się na tzw. systemie argentyńskim. Człowiek, który chciał zaciągnąć pożyczkę musiał uiścić opłatę wstępną, regulować kolejne raty i czekać na szczęście w losowaniu. Dopiero wtedy mógł otrzymać kredyt. W ciągu kilku lat skusiło się przeszło 650 osób. Tyle że firma nie miała zgody Narodowego Banku Polskiego na udzielanie pożyczek. Mało tego. Była też płaszczykiem do groźniejszej działalności.
Anna S. potrzebowała pieniędzy na leczenie dziecka. Starała się o 5 tys. zł pożyczki. Ale w losowaniach nie miała szczęścia. Oszuści "wspaniałomyślnie” zaproponowali jej ekstrakredyt. Co prawda odsetki miały wzrastać o 30 proc. w skali miesiąca, ale zdesperowana kobieta skorzystała z oferty. Po 4 miesiącach, kiedy zadłużenie wzrosło do 10 tys. zł, Piotr B., Zbigniew B. oraz ich kompan Ireneusz P. chcąc wyegzekwować dług zaczęli grozić Annie S. i jej mężowi. - Straszyli ich pobiciem, nawet zabójstwem i ostatecznie wymusili spłatę - relacjonuje Romuald Sitarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
Interesy z firmą Piotra B. jeszcze poważniejsze w skutkach okazały się dla Henryka J. Mężczyzna pożyczył 50 tys. zł, od których odsetki błyskawicznie sięgnęły kolejnych 45 tys. zł. Ponieważ nie był w stanie spłacić długu, pod groźbą zabójstwa został zmuszony do podpisania weksla in blanco na kwotę 196 tys. zł. Oszuści byli na tyle bezczelni, że posługując się tym dokumentem skierowali do lubelskiego Sądu Okręgowego pozew przeciwko swojemu klientowi. Ten sprawę przegrał. - Wtedy Henryk J. złożył w prokuraturze doniesienie o przestępstwie - mówi prokurator Sitarz.
Jeszcze w kwietniu ub. roku zamojski sąd tymczasowo aresztował obu biznesmenów. Przesiedzieli za kratkami trzy miesiące i wyszli na wolność. Możliwe, że wkrótce tam wrócą bowiem przed dwoma dniami do sądu trafił przeciwko nim akt oskarżenia.
Ireneuszowi P., który im pomagał w egzekwowaniu długów, grożą dwa lata więzienia.

Argentyńskie kruczki

System argentyński funkcjonuje od lat, ma się świetnie i wciąż znajdują się ludzie chcący w nim uczestniczyć.
Ostatnio Leon K. z Zamościa dał się namówić na kupno poloneza w tzw. autosystemie. Kiedy postanowił zrezygnować i chciał zwrotu pieniędzy, firma nie miała najmniejszego zamiaru spełnić jego prośby.
Henryka N. z Turobina skusiła oferta funduszu, który udzielał pożyczki bez zaświadczeń i poręczycieli. Przed podpisaniem umowy trzeba było wpłacić tzw. wpisowe. Wkrótce zamiast kredytu przyszło wezwanie do płacenia rat. Dopiero wtedy dokładnie przestudiował umowę. Okazało się, że zawarł ją nie o kredyt, lecz o członkostwo w grupie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO