środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Brak porozumienia już na początku kadencji, źle wróży na przyszłość nowej radzie miasta

Kto jest najbardziej niezbędny w urzędzie miasta? Z ostatnich wydarzeń można wnioskować, że jest to sekretarz. Osoba sekretarza, a raczej jej brak doprowadziła do kolejnego spięcia między prezydentem i radnymi lewicy, a koalicją.
Już na ostatniej sesji dało się zauważyć, że mimo zapewnień lewicy i prawicy o chęci współpracy dla dobra miasta, o porozumienie będzie trudno. W porządku obrad uwzględniono głosowanie nad uchwałami o odwołaniu Ewy Kuranc, dotychczasowego sekretarza i powołaniu na jej miejsce Elżbiety Grzyb. Choć porządek obrad bez problemu przeszedł, to w chwilę później wiceprzewodniczący rady Jerzy Jaworski złożył wniosek o zdjęcie punktów dotyczących powołania i odwołania sekretarza. Ta sytuacja najwyraźniej wyprowadziła z równowagi radnych klubu „Postaw na Chełm”. Nie pomogły nawoływania z mównicy radnego Pawła Siepsiaka, który mówił o paraliżu urzędu, destrukcji i wstydzie. Apelował też do „możliwości intelektualnych” radnych koalicji. Za, głosowała cała koalicja, więc mimo sprzeciwu lewicy wniosek przeszedł.

– Nie mamy nic przeciwko kandydaturze pani Grzyb, ale postawiono nas pod ścianą. Zabrakło czasu i rozmów – tłumaczył podczas zwołanej nazajutrz konferencji zachowanie radnych koalicji przewodniczący rady Stanisław Mościcki.
– To nie była decyzja podyktowana rozsądkiem i rozwagą, ale złośliwością i chęcią odegrania się za pana Zbigniewa Bajko – przekonywała z kolei prezydent Fisz, podczas własnej konferencji prasowej.
Zarzut o „odgrywanie się” padł z ust pani prezydent już podczas sesji. Według niej koalicjanci mieliby mścić się za nie przyjęcie kandydatury Bajki na wiceprezydenta.
– Nie ma mowy o zemście, bo nie zależy mi na tym stanowisku – wyjaśniał Bajko podczas spotkania z dziennikarzami. Nie zdążył powiedzieć wiele więcej, bo odebrał pilny telefon. – Prezes (Zbigniew Matuszczak, prezes MPGK, gdzie Bajko pracuje, przyp. red.), zabronił mi rozmawiać i polecił wracać do pracy – zakomunikował Bajko po jego odebraniu i wyszedł.

Dlaczego do Bajko zatelefonowano akurat w momencie, gdy rozpoczynał konferencję prasową można się tylko domyślać. Na pewno wiadomo, że według prezydent i radnych lewicy, to właśnie przez Zbigniewa Bajko, nie udało się odwołać dotychczasowego sekretarza. A dlaczego prezydent upiera się przy odwołaniu? – Bo uważam, że pani Grzyb ma większe kompetencje do zajmowania takiego stanowiska, a do pani Kuranc nie mam stuprocentowego zaufania – mówi Fisz. Dodaje też, że w związku z nieobecnością Kuranc (jest na zwolnieniu lekarskim), praca w urzędzie kuleje, a obowiązki sekretarza muszą wykonywać inne osoby, także prezydent i jego zastępca.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!