środa, 16 sierpnia 2017 r.

Chełm

Setne urodziny Konstantego Laube

Dodano: 14 lipca 2009, 15:17
Autor: Monika Mojsym

Żeby dożyć stu lat, wystarczą tylko dobre geny i chęć życia. O tym przekonuje Konstanty Laube, który obchodzi dzisiaj setne urodziny.

W tym roku w naszym mieście takich jubilatów jest aż siedmiu. Co ciekawe, w tym gronie jest tylko jeden mężczyzna. To właśnie pan Konstanty Laube obchodził we wtorek okrągłą rocznicę setnych urodzin. Ale wiekowym rekordzista nie jest.

– Mieszkają w Chełmie jeszcze starsze osoby – mówi Teresa Wolik-Dubaj, rzecznik prasowy prezydenta miasta. – Najstarsza chełmianka skończyła właśnie 103 lata.

Wczorajszy jubilat pan Konstanty przez całe życie pracował jako masarz. – Dlatego śmiejemy się, że zdrowe odżywianie to mit – mówią córki stulatka. – Tato własnoręcznie wyrabiał kaloryczne wędliny, kiełbasy oraz boczki i chętnie je też jadł. Do tej pory uwielbia golonkę, a mimo to poziom cholesterolu ma lepszy niż ludzie młodsi od niego o pół wieku.

Jaka jest recepta na długie życie? – Na pewno dobre geny – mówi zięć Laubego. – Babcia ojca przeżyła 99 lat, a matka prawie dziewięćdziesiąt. Odkąd pamiętam tata był bardzo aktywny. Teraz jest mu trudniej, ale mimo to stara się przejść po podwórku chociaż kilka kroków. Zawsze z nieodłaczną laseczką. Pozostał dobrym gospodarzem, który dogląda domu i ogrodu. Ciągle ma w sobie ciekawość życia.

Konstanty Laube bardzo oczekiwał swoich setnych urodzin. – Co roku z dumą odliczał, ile mu jeszcze do nich brakuje – mówi córka. Jednak gdy nadszedł ten dzień, nie mógł uwierzyć, że to już. – Skąd tylu ludzi? To naprawdę już sto lat? – pytał zaskoczony i uradowany.

Dostojny jubilat jest ojcem sześciorga dzieci. Ma jedenaścioro wnuków i aż piętnaścioro prawnuków.
– Dziadek jest fajny, lubię do niego przyjeżdżać – mówi 6-letni Maciek, który nie odstępował pradziadka na krok.

Konstanty Laube nie jest rodowitym chełmianinem.Pochodzi z Kostopola, który teraz znajduje się na Ukrainie. W Chełmie mieszka od ponad sześćdziesięciu lat. Osiedlił się tutaj tuż po zakończeniu II wojny światowej.

– Tato często opowiadał nam, że jest cudownie ocalony – mówi jedna z córek. – Udało mu się uciec z pociągu, który wiózł polskich żołnierzy do Katynia.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!