poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Siostry nie zamierzają przerywać protestu

  Edytuj ten wpis

Kolejny dzień strajku i kolejny dzień rozmów. Przełomu jak nie było tak nie ma. Pielęgniarki i położne w chełmskim szpitalu nie chcą zgodzić się na proponowane przez dyrekcję warunki płacowe. Wczoraj znów przez dwanaście godzin protestowały w budynku dyrekcji.

- Proponują nam za mało, żebyśmy się mogły na to zgodzić - mówią pielęgniarki. - Chcemy tyle, ile obiecano nam w czerwcu.
We wtorek do wieczora trwały rozmowy związkowców, dyrekcji i przedstawiciela Urzędu Marszałkowskiego. Niestety, nawet obecność wicemarszałka Stanisława Gogacza nie pomogła. Tym bardziej że nie wniósł
do negocjacji niczego nowego. Początkowo utrzymywał, że dyrekcja powinna przestrzegać warunków czerwcowego porozumienia. Potem jednak uznał, że związki powinny jeszcze raz przedyskutować podział pieniędzy. Jak można się było spodziewać, porozumienia nie osiągnięto. Dlatego też pielęgniarki i położne zdecydowały się na kontynuowanie strajku. - Szukamy kogoś kto byłby mediatorem między nami a dyrekcją - mówi Joanna Wójcik, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w chełmskim szpitalu. Na razie nie ma decyzji o wprowadzeniu innej formy strajku.

Jak się dowiedzieliśmy,
we wtorek Marek Słupczyński, dyrektor szpitala, otrzymał z Ministerstwa Zdrowia prośbę o wyjaśnienie, dlaczego pieniądze na podwyżki zamierza podzielić w ten, a nie inny sposób. Wczoraj miał na nią odpowiedzieć. Niestety, nie udało nam się z nim skontaktować, ponieważ dyrektor wyjechał do Lublina.
Z propozycji podziału pieniędzy nie jest zadowolony też niższy personel. - Takie podwyżki są po prostu śmieszne - mówi Bogdan Olbryk, szef "Solidarności”. - Ale na razie nie podejmujemy decyzji o strajku. To ostateczność. Chcemy rozmawiać tak długo, jak się da.
Przedłużającym się strajkiem pielęgniarek coraz bardziej zniecierpliwieni są już lekarze. Niektórym puszczają nerwy. Jeden z nich odmówił przyjęcia pacjentki na internę tłumacząc się protestem pielęgniarek.
- Ta pani zadzwoniła
do mnie, aby spytać o co chodzi - mówi Wójcik. - Dziwię się, że lekarz tak się zachował, przecież nie chodziło o oddział zabiegowy tylko zachowawczy. Bez względu na strajk mógł
ją przyjąć.
Pacjenci, mimo że strajk trwa już ósmy dzień, wykazują się na razie dużym zrozumieniem. Nie wiadomo jednak na jak długo starczy
im cierpliwości. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!