sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Chełm

Śmierć na granicy

Dodano: 23 stycznia 2008, 20:41

Wczoraj w kolejce do granicy w Dorohusku zmarł na zawał kierowca tira.

Jego koledzy grożą blokadą nie tylko wschodniej granicy, ale też sparaliżowaniem Warszawy.


Dariusz W. (l. 50) pochodził z Radomia. Jechał do Kijowa. Razem z dwoma kolegami z tej samej firmy dołączyli do kolejki jeszcze w poniedziałek. - We wtorek rano Darek wsiadł do mojej kabiny - mówi Zbigniew Sadra. - Wypaliliśmy po papierosie. Ledwo go zgasił, głowa opadła mu na kierownicę. Lekarz powiedział nam, że to był rozległy zawał.

Sadra i trzeci z radomskiej trójki Jacek Kosmo są przygnębieni śmiercią kolegi. - Ciąży mi świadomość, że przyjdzie ruszyć dalej w drogę samochodem, w którym na moich oczach zmarł przyjaciel - mówi Sadra. - Bo przecież trzeba na miejsce dowieźć towar.

Obaj kierowcy są pewni, że do śmierci kolegi przyczyniły się warunki pracy. W kolejce do granicy koczowali przez dwie doby o głodzie i chłodzie. - Bo celników jest za mało, a państwo nie umie sobie z tym poradzić - mówią zgodnie.

Dlatego jeszcze w miniony piątek oczekujący na granicy kierowcy zablokowali dorohuskie przejścia. Do szlabanów ustawiła się blisko 50-kilometrowa kolejka ponad tysiąca ciężarówek. Chociaż celnicy zmobilizowali wszelkie siły, to wczoraj na odprawę wciąż czekało około 660 samochodów.

Kierowcy odblokowali przejście po tym, jak przekazali Ministerstwu Finansów swoje postulaty. Zażądali zwiększenia liczby celników na przejściach. Jeśli rząd nie upora się z tym do 2 kwietnia zagrozili zablokowaniem granicy na całej ścianie wschodniej. Wczorajsza tragedia tylko dolała oliwy do ognia.

- Mamy dość indolencji władz państwowych, nie będziemy narażali naszych kierowców na kilkudniowe oczekiwanie na granicy - oświadczyli wczoraj szefowie firm transportowych z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Zapowiadają, że jeśli minister nic nie zrobi, to 25 stycznia kierowcy tirów zablokują Warszawę. Transportowcy uprzedzają również, że na drodze sądowej będą domagać się od polskich władz odszkodowań za straty finansowe spowodowane długimi odprawami granicznymi.

DLA DZIENNIKA

Anetta Jasińska
przełożona pielęgniarek pogotowia ratunkowego

Począwszy od piątku nasi lekarze już pięciokrotnie byli wzywani do kierowców z kolejki. Przyczyną były zasłabnięcia oraz bóle w klatce piersiowej. W ten sposób daje o sobie znać pogoda, stres i przemęczenie.
Czytaj więcej o:
fr
~Tomek~
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

fr
fr (24 stycznia 2008 o 12:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tomku powiedz lepiej ile fajki przewiozłeś podczas swoich "turystycznych" wyjazdów na Ukraine
Rozwiń
~Tomek~
~Tomek~ (24 stycznia 2008 o 11:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powodem całej sytuacji są celnicy! Wiele razy przejeżdżałem przez przejście w Dorohusku i normalni ludzie są tam traktowani jak zwierzęta!!! Celnicy z wielką łaską prowadzą odprawę co 5 minut robiąc sobie przerwy! Nie dziwie się wogóle kierowcom TIRów że blokują przejście, powinni je całkowicie zablokować nawet na kilka dni! Jak w kraju zabraknie podstawowych artykułów spożywczych to dopiero jest szansa na to, że ludzie na przejściach będą traktowani jak ludzie i odprawa która zajmuje celnikom 30min(na jeden samochód osobowy) będzie zajmowała jeśli wszystko będzie w porządku 2minuty!!! Celnicy to największe świnie i chamy!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!